MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Akta kapituły prowincjalnej w Rzymie


O kaznodziejstwie

Kaznodziejstwo jako znak identyfikacyjny Zakonu

50. Istnieje wiele symboli dominikańskich: habit, herb, pies z pochodnią u stóp Dominika. Jednak jest tylko jeden znak identyfikacyjny, jeden kod genetyczny, wspólny dla wszystkich członków Zakonu i Rodziny Dominikańskiej: jest nim kaznodziejstwo dla zbawienia ludzi (Konstytucja Podstawowa, KKZ 1 IV), posługa Słowa Bożego (officium Verbi), misja ewangelizacyjna. Zebrana w Rzymie Kapituła Generalna chce przypomnieć całej Rodzinie Dominikańskiej - mniszkom, braciom, dominikankom czynnym i laikatowi dominikańskiemu - o tym naszym znaku identyfikacyjnym w czasie poprzedzającym świętowanie jubileuszu 2016 roku. Mniszki, które w sposób szczególny poświęcają się modlitwie, uczestniczą w posłudze kaznodziejskiej, słuchając Słowa Bożego, celebrując je i głosząc Ewangelię przykładem swojego życia. Podobnie bracia współpracownicy włączają się w posługę kaznodziejską poprzez wierne wypełnianie obowiązków wypływających z ich profesji w Zakonie.
Sobór Laterański IV skarżył się, że "nie ma nikogo, kto by rozdzielał wiernym chleb Słowa Bożego". Według Dominika tutaj właśnie leżała przyczyna niedomagań Kościoła tamtych czasów. Postanowił on, że posługa kaznodziejska stanie się misją jego i jego uczniów. Była to intuicja prorocza, gdyż głoszenie Dobrej Nowiny daje początek procesowi, który prowadzi do wiary, nawrócenia na Ewangelię, budowania chrześcijańskiej wspólnoty, humanizacji życia na wzór Jezusa. Zakon przez cały czas podejmuje tę misję w Kościele, który sam potrzebuje ewangelizacji, oraz w świecie, który jest pełen nowych możliwości, ale także przejawów absurdu i cierpienia. Powaga naszej misji wymaga od nas właściwego traktowania Słowa Bożego oraz zwykłych słów. (W dawnym mszale dominikańskim, w modlitwach za kaznodziejów, pierwsza prośba dotyczyła łaski głoszenia Słowa Bożego, a druga - łaski pięknego przemawiania).
Musimy pamiętać, że od samego początku w tradycji dominikańskiej istnieje wiele sposobów głoszenia i ewangelizacji: homilia i nauczanie, słowo mówione i pisane, twórczość artystyczna, komunikacja wirtualna, rozmowa, świadectwo życia... Już Humbert z Romans w trosce o to, by głoszenie nie ograniczało się do kazań czy homilii, mówił, że winniśmy "głosić poza głoszeniem". Pragniemy jednakże przypomnieć, że podstawową motywacją dla wszystkich wymienionych wyżej sposobów głoszenia musi być explicite głoszenie Ewangelii. W każdej z form apostolskiej posługi Zakonu winniśmy dążyć do jasnego przekazu Ewangelii. Aby tak było, kaznodzieja musi przede wszystkim sam uwierzyć Ewangelii, jak Maryja, która "słuchała Słowa Bożego". Po drugie zaś musi być otwarty na dialog i gotowy do udzielania innym prawa głosu.


Kaznodziejstwo a życie dominikańskie

51. Kaznodziejstwo to nie tylko funkcja, obowiązek, misja. Dla Rodziny Dominikańskiej kaznodziejstwo to także sposób życia, styl bycia, życie prawdziwie apostolskie (vita vere apostólica), jakiego Dominik pragnął dla siebie i swoich uczniów. Nasze uczestnictwo w zamyśle Dominika polega nie tylko na prowadzeniu życia głosicieli Słowa Bożego, ale na takim życiu, które samo w sobie jest głoszeniem, życiu, które głosi. Dominik podporządkował swój zamysł założycielski kaznodziejstwu. Takie propositum vitae przedstawił do zatwierdzenia Innocentemu III i Honoriuszowi III. Posługa Słowa stanowi inspirację i cel wszystkich elementów dominikańskiego życia.
W kontekście tej inspiracji i celu możemy mówić o dominikańskiej modlitwie i liturgii, dominikańskiej kontemplacji i studiach, dominikańskiej obserwancji zakonnej, profesji i radach ewangelicznych. Kaznodziejstwo kształtuje nasze życie, stąd między żywotnością dominikańskiego życia a żywotnością posługi Słowa w Zakonie istnieje ścisły związek. Kiedy misja ewangelizacyjna jest żywa, żywe są także wszystkie elementy naszego życia: modlitwa, kontemplacja, studium, dialog wspólnotowy i życie braterskie. I odwrotnie: gdy żywe są wszystkie te elementy, żywa jest także nasza misja.
Dominikańskie kaznodziejstwo jest teologicznym i prorockim przepowiadaniem Ewangelii oraz przekazywaniem łaski wszystkim ubogim i pokrzywdzonym tego świata. Zwiastujemy tajemnicę Zbawienia, która objawiła się i urzeczywistniła w Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. To zwiastowanie niesie naukę, dotyka, uzdrawia, rozwesela i oświeca różne rzeczywistości, kultury i tradycje religijne, wymagając od głosiciela nieustannego świadczenia miłosierdzia i współczucia. To głoszenie ożywia chrześcijańską nadzieję na ostateczne spełnienie, którego Bóg pragnie dla człowieka i całego stworzenia.


Kaznodziejstwo a wspólnota

52. Kaznodziejstwo było dla Dominika tak ważne, że postanowił powierzyć je wspólnocie. Od samego początku to właśnie na wspólnocie spoczywała odpowiedzialność za wiele kluczowych dla głoszenia kwestii:
  1. zapewnienie stałości i kontynuacji głoszenia, zamiast pozostawienia go w gestii jednostek;
  2. wspieranie braci i sióstr w ich inicjatywach i projektach apostolskich, szczególnie w chwilach zmęczenia, zniechęcenia i pokusy zaniechania;
  3. uwiarygodnianie prawdziwości Ewangelii i jej mocy zmieniania ludzkiej rzeczywistości poprzez ewangeliczne życie (modlitwę, ubóstwo, wspólnotę dóbr, życie braterskie, solidarność z ubogimi i pokrzywdzonymi);
  4. wzajemne uwrażliwianie się na krzyk ludzkości.
W tym sensie członkowie dominikańskiej wspólnoty są moralnie zobowiązani do ewangelicznego życia, by nie dyskredytować posługi przepowiadania i prawdy, którą głoszą. Od początku istnienia Zakonu proszono wizytatorów kanonicznych, aby odsuwali od posługi kaznodziejskiej braci, których zachowanie stało w sprzeczności z głoszoną Ewangelią. Wspólnota Hispanioli i kazanie Antonia Montesinosa, którego 500-lecie właśnie obchodzimy, to doskonały przykład tego ścisłego związku między wspólnotą i głoszeniem, owej prorockiej mocy dominikańskiego przepowiadania, które niestety nie zawsze dokonywało się z tak wielką ewangeliczną żywotnością.
Nasze kaznodziejstwo biorące początek w braterskiej wspólnocie, w której panuje pluralizm i dialog, winno być znakiem uzdrowienia dla Kościoła i społeczeństwa, wciąż nękanych podziałami, konfrontacjami i polaryzacjami.


Kaznodziejstwo a formacja dominikańska

53. Humbert z Romans powtarzał nieustannie: "Jedynym Mistrzem dla kaznodziei jest Duch Święty". Jednak kaznodzieją nikt się nie rodzi. Kaznodzieją się staje. Ściśle rzecz biorąc, podstawowym zadaniem wszelkiej dominikańskiej formacji jest "kształtowanie dominikańskiego kaznodziei". Dlatego zapał do głoszenia musi być obecny od samego początku rozeznawania powołania. Oczywiście na samym początku motywacje powołania nie są jasne ani ostateczne. Przez całe życie przechodzą one rozmaite oczyszczenia. Jednakże jeśli w okresie formacji początkowej kandydaci nie przejawiają zapału do głoszenia, można poddać w wątpliwość trafność ich wyboru życia w Zakonie Kaznodziejskim. Warto zauważyć, że od początków Zakonu najlepszą i najskuteczniejszą promocję zapewniało dominikańskiemu powołaniu głoszenie samych braci. To kazania w kościołach dominikańskich przyciągały do Zakonu większość kandydatów. Wzorcowe w tym względzie są postaci Jordana z Saksonii i Reginalda z Orleanu.
Co więcej, kaznodziejstwo winno być kryterium, punktem odniesienia i celem całego okresu formacji początkowej oraz programów formacji stałej. W obecnych czasach wyzwania stojące przed formacją są bardzo zróżnicowane w różnych jednostkach Zakonu ze względu na rozmaite warunki kulturalne, socjalne, polityczne i ekonomiczne poszczególnych społeczeństw i kontynentów. Te okoliczności winny być brane pod uwagę w formacji dominikańskich kaznodziejów. Mamy jednak świadomość, że formujemy dominikanów do międzynarodowej misji Kościoła powszechnego w zglobalizowanym świecie. Dominik, mimo że czuł się dobrze w Osmie, a potem w Fanjeaux i Tuluzie, nie zatrzymał się w swym założycielskim zapale, dopóki nie otrzymał aprobaty dia nowego Zakonu Kaznodziejskiego, którego zasięg miał być ponaddiecezjalny i powszechny. Dominikańskie głoszenie jest eklezjalne (in medio Ecclesiae), Dominik nie chciał jednak, aby zamykało się ono w obrębie danej diecezji, klasztoru czy kanonicznej klauzury. Chciał, by było powszechne.


Kaznodziejstwo a studium

54. Studium, podobnie jak pozostałe elementy dominikańskiego życia, od początków naszego Zakonu ma charakter ściśle apostolski. Stanowi ono część dominikańskiej kontemplacji. Albert Wielki, Tomasz z Akwinu, Katarzyna ze Sieny, Franciszek de Vitoria czy Bartłomiej de las Casas to żywe przykłady postrzegania studium jako wsłuchiwania się w krzyk tego świata i żarliwego poszukiwania prawdy. Kontakt z cierpiącymi ludźmi pozwolił im na przełamanie barier jedynie słusznego sposobu myślenia.
Serce człowieka odczuwa głód Boga. Poszukiwanie prawdy cechuje pewna doza bezinteresowności, co już samo w sobie sprzyja głoszeniu, gdyż ten, kto kontempluje, pragnie przekazać innym owoc swojej kontemplacji. W tym sensie studium nie jest zwykłym ćwiczeniem akademickim z dialektyki czy retoryki ani celem dla siebie, którego zadaniem byłoby tylko gromadzenie wiedzy i erudycji. Celem dominikańskiego studium jest głoszenie. Dom studiów jest zarazem ośrodkiem kaznodziejstwa.
Dla męża ewangelicznego (vir evangelicus), jakim był Dominik, zamysł i cel studium zarówno w odniesieniu do niego samego, jak i do jego braci od samego początku był jasny: chodziło o kaznodziejstwo. Jego studia nie miały ograniczeń tematycznych. Dominik słuchał Słowa Bożego i zgłębiał je z wiarą, z uwagą śledził prądy pojawiające się w Kościele i ze szczególnym zainteresowaniem odnosił się do rodzących się w jego epoce prądów kulturowych. Dzięki temu potrójnemu nasłuchiwaniu studium pomaga nam w rozumieniu Ewangelii, karmi kontemplację, za sprawą której nawracamy się i stajemy się przyjaciółmi Boga, a także budzi naszą uwagę wobec wszystkich aktualnych quaestiones disputatae: sprawiedliwości, pokoju, praw człowieka, cierpienia ubogich, wykluczonych i ofiar. Tym samym studium i poszukiwanie prawdy stają się sposobem świadczenia miłosierdzia i współczucia.
Święty Dominik i pierwsi bracia studiowali, aby nawiązać kontakt z heretykami, rozmawiać z nimi i dyskutować w oparciu o narzędzia filozoficzne tamtych czasów. Dziś nieustanne studium nadal jest dla naszego Zakonu konieczne, nie tylko ze względu na nauczanie, ale także, a nawet przede wszystkim, ze względu na posługę ewangelizacji i dialog z kulturą. Ponieważ świat jest polem, na którym sieje się Słowo Boże (Mt 13, 18), nasze studium winno urzeczywistniać się w dialogu z aktualną kulturą i innymi religiami oraz nieustannie kierować naszą uwagę ku najuboższym i wykluczonym. Jeśli nie będziemy uważnie studiować tego świata, nie będziemy mogli stać się dla niego partnerami do rozmowy ani ewangelizatorami.
Jak napisała komisja ds. kaznodziejstwa w liście do Zakonu w 2008 roku, konieczne jest słuchanie świata przed przystąpieniem do głoszenia. Prawdopodobnie to właśnie miał na myśli św. Wincenty Ferreriusz, gdy mówił o "głoszeniu poprzedzonym milczeniem". Żyjemy w złożonym świecie, który zagubił swoje punkty odniesienia. Dlatego kaznodzieja musi uważnie wsłuchiwać się w konteksty kulturowe naszego świata i odczytywać znaki czasu.
Patrząc na dzisiejszy świat, zauważamy, że ludzkość jest coraz bardziej zatroskana o swoją przyszłość. Pomimo postępu naukowego i technicznego oraz jego wpływu na rozwój gospodarczy, rodzina ludzka nie rozwija się w sposób integralny. Masowe ubóstwo, niesprawiedliwe nierówności, wykluczenie i dyskryminacja, krwawe konflikty, powiększająca się liczba ofiar, zagrożenia ekologiczne i wiele problemów bioetycznych - wszystko to wciąż jest przedmiotem troski naszego społeczeństwa. Kryzys gospodarczy dotknął nawet najbogatszych krajów, obnażając słabość światowego systemu ekonomicznego. Fala kulturowej sekularyzacji i porzucenie odniesień do rzeczywistości nadprzyrodzonej sprawiają, że wielu osobom, zwłaszcza młodym, grozi utrata sensu życia. Społeczeństwo dobrobytu jest bogate w przyjemności, ale ubogie w sens, bogate w środki, ale ubogie w cele, bogate w politykę, ale ubogie w mistykę. Tymczasem to ono służy za wzór dla mediów i wszystkich innych społeczeństw. Jesteśmy wezwani do tego, aby poprzez naszą ewangelizację demaskować wszystkie jego bożki.
Zauważamy jednak również znaki czasu, które napawają nadzieją: rosnąca wrażliwość na problemy ekologii i gospodarki; zaangażowanie wielu osób na rzecz sprawiedliwości, pokoju i praw człowieka; duch solidarności i bezinteresownego działania; odrodzenie się wrażliwości mistycznej i tęsknota za doświadczeniem religijnym; duch dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego; umacnianie się praktyk demokratycznych. Wszystkie te zjawiska są zaproszeniem do nadziei i na nowo budzą wiarę w cywilizację życia. Są dla nas zachętą do kontynuowania dominikańskiego kaznodziejstwa, które jest "głoszeniem łaski" (praedicator gratiae).
Dominikańskie studium nie może pomijać tych quaestiones disputatae dzisiejszego świata. Stanowią one dla Zakonu wyzwanie i wezwanie, byśmy z ufnością i siłą odnowili w sobie zapał do głoszenia Ewangelii jako orędzia nadziei. Dlatego Zakon winien z odwagą powrócić do swoich priorytetów apostolskich.


Kaznodziejstwo a naśladowanie Chrystusa

55. Jezus był wędrownym kaznodzieją. Dominik pragnął naśladować Jezusa, podejmując taki sam sposób życia wędrownego kaznodziei. Opuścił Osmę i wobec nowych rzeczywistości, jakie napotkał, postanowił już tam nie wracać, lecz szukać nowych odpowiedzi. Podjął w ten sposób długą osobistą wędrówkę, która zaprowadziła go do założenia Zakonu Kaznodziejskiego. Podstawowym projektem (propositum vitae) nowego zakonu było kaznodziejstwo, którego bazę wyjściową stanowiła wspólnota. Dominik uznał jednak, że nieodłącznymi elementami tego projektu muszą być także świadectwo ewangelicznego życia i naśladowanie Chrystusa (sequela Christi). Ow ewangeliczny sposób życia, jaki Dominik przyjął dla siebie i swoich braci, kontrastował ze zwyczajowymi modelami życia obecnymi w Kościele tamtych czasów. Poprzez taki ewangeliczny sposób życia Dominik postawił siebie na równi z maluczkimi i ubogimi, którzy są pierwszymi adresatami Ewangelii.
Dominik obserwował, z jak wielką siłą przyciągania oddziaływali na wiernych kaznodzieje, którzy przyjęli ewangeliczny sposób życia, i postanowił zaangażować się w głoszenie Słowa Bożego, żyjąc tak jak oni. Idąc za Chrystusem i naśladując Go, głosił Ewangelię jako słowo łaski, miłosierdzia i współczucia. Pierwsza wspólnota dominikańska w Ameryce wiernie odtworzyła ten model wędrownego kaznodziejstwa i ewangelicznego stylu życia.
Aby nasze kaznodziejstwo było skuteczne, musimy pielęgnować wszystkie elementy, które składają się na naśladowanie Chrystusa. Elementy konstytuujące nasze życie, takie jak modlitwa i studium, życie wspólne, praktyka rad ewangelicznych, obserwancja zakonna - odpowiednio między sobą zharmonizowane - są dla nas życiodajne i konieczne do tego, abyśmy trwali w wierności i skutecznie kontynuowali podjętą posługę kaznodziejską.
Humbert z Romans twierdził, że kaznodziejstwo jest czym innym niż głoszenie kazań. Kazania można się nauczyć na pamięć i je powtarzać, można je przygotować dzięki dobrej teologicznej bibliotece. Tymczasem kaznodziejstwo możliwe jest tylko w oparciu o doświadczenie wiary i zakorzenione w wierze odczytanie rzeczywistości. Dlatego też bycie kaznodzieją zakłada życie na wzór Jezusa, prawdziwe sequela Christi, wraz ze wszystkimi elementami, jakie ożywiają i karmią wymiar kontemplacji i wiary w życiu kaznodziei.