MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Błogosławiony Czesław, prezbiter († 1925)



Czesław urodził się około roku 1180 w Kamieniu na Śląsku Opolskim jako syn Eustachego i Beaty z Tęczyna. Uzdolniony i pełen szlachetnego zapału młodzieniec wysłany został przez swego stryja Iwona, biskupa krakowskiego, do Włoch - na studia prawnicze i teologiczne. Po ich ukończeniu został kanonikiem i kustoszem kolegiaty w Sandomierzu. Wraz ze swoim kuzynem, św. Jackiem Odrowążem, powtórnie udał się do Rzymu, towarzysząc biskupowi Iwonowi w jego urzędowej podróży. Tam poznał św. Dominika Guzmana i otrzymał z jego rąk - wraz ze św. Jackiem - habit zakonny.

Pozostając pod osobistym kierownictwem świętego Patriarchy przez trzy miesiące, szybko przejął jego cnoty, zwłaszcza pokorę, czystość serca i posłuszeństwo, ducha umartwienia i modlitwy. Wysłany do czeskiej Pragi, założył dwa klasztory braci, w których oblókł ponad stu nowicjuszy, między innymi biskupa praskiego. Założył też klasztor sióstr, w którym królowa Małgorzata przyjęła habit jako konwerska.




Opuściwszy Czechy, głosił Słowo Boże w Saksonii, w Prusach, na Pomorzu, w Polsce, na Morawach i na Śląsku, potwierdzając mowę cudami. Od roku 1232 przez sześć lat był drugim - po św. Jacku - prowincjałem Polski. Następnie założył klasztor św. Wojciecha na Śląsku i został jego przeorem. W 1242 roku podczas nawały tatarskiej obchodził mury Wrocławia, błagając Boga o pomoc. Wstawiennictwu tych modlitw przypisywane jest uratowanie miasta.



Zmarł 15 lipca 1242 r. Jego relikwie spoczywają w kościele dominikanów we Wrocławiu - w bocznej kaplicy, która w sposób cudowny została zachowana przed straszliwymi zniszczeniami II wojny światowej. Od 1963 r. jest patronem Wrocławia. Na obrazach często pokazywany jest jako zatopiony w modlitwie przed murami zagrożonego Wrocławia.


Z dzieła Tutelaris Silesiae brata Abrahama Bzowskiego, prezbitera

Śląsk okazał się godny otrzymać od Boga sławnego wyznawcę Czesława niczym wspaniały i boski dar. Nie mógł otrzymać nic bardziej miłego, pożytecznego i boskiego. Tak jak według podania słońce wynurza się z oceanu, tak i Czesław, niczym najjaśniejsza gwiazda zabłysnął nad Polską, aby oświecić nie tylko Wrocław, ale i cały Śląsk. Swym nienagannym i niebiańskim życiem doprowadził wielu zgubionych ludzi do prawych i czystych obyczajów, dobrych i uczciwych umocnił pouczeniami, a Wrocław potężnie wspomógł modłami.
Wszelka cnota, stałość w działaniu i każdy dar łaski, jaki tylko widziano u zakonników, wszystko to w pełni zajaśniało w godnym chwały błogosławionym Czesławie. Wszechmogący Bóg nie przestaje go każdego dnia przyozdabiać wspaniałymi cudami.
Czesław, wzór wszelkich cnót, przybywszy do Wrocławia, swym szlachetnym życiem i świętym kaznodziejstwem odwrócił od nieprawości wielu ludzi niegodziwych i występnych, nawracając ich do umiłowania Chrystusa i gorliwości w cnotliwym życiu. Wielu też przyciągnął do Zakonu.
Odznaczał się bowiem słodyczą w przepowiadaniu, wymownością w pochwale cnót, a mądrość jego nauczania zjednała mu sławę. Przeto skutecznie zabiegał nie tylko o swoje zbawienie, ale i wielu innych ludzi, słowem i przykładem. Stał się zwiastunem zbawienia, świadkiem Chrystusa, który dał świadectwo prawdzie. Dlatego, zgodnie ze swym imieniem (Ceslaus), zostanie obdarzony wielką chwałą (laus).
On to, około roku Pańskiego 1241, gdy hordy Tatarów pustoszyły Polskę i Śląsk, przebywając w twierdzy sławnego miasta Wrocławia, wraz z innymi chrześcijanami swoją modlitwą skutecznie obronił miasto przed wrogim naporem. Gdy bowiem się modlił, nad jego głową ukazała się ognista kula. Na ten widok tatarskie wojska rzuciły się w popłochu do ucieczki, odstępując od miasta.
W obliczu nadchodzącej śmierci rzekł braciom: "Synowie, nie martwcie się o mnie. Ufam, że Bóg, który niegdyś pilnie śledził me czyny, okaże się teraz dla mnie sprawiedliwym i miłosiernym sędzią. Jeżeli, jak jestem przekonany, ukończyłem bieg doczesnego życia dla jego chwały, a na tym stadionie okazałem się niezwyciężonym zapaśnikiem, przeznaczy mi Bóg nagrody i wieńce. O was jedynie się martwię, gdy opuszczam was ciałem, a nie duchem. Skoro więc nie mogę dłużej z wami przebywać, ustanawiam was dziedzicami mych bogactw. Są to takie bogactwa, które zaniosę do skarbca niebieskiego. Nie odbierze mi ich wieczór żywota, a dzień ostatni je pomnoży".
Do dziś przy jego czcigodnym grobie udręczeni rozmaitymi chorobami, przez jego zasługi i mocą łaski powracają do zdrowia, wezwawszy jego imienia.