MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Błogosławiony Fra Angelico (Jan z Fiesole) (+ 1455)

Guido lub Guidolino urodził się pod koniec XIV wieku w Vicchio, w Toskanii. W młodym wieku uczył się malarstwa we Florencji. Kiedy odczuł powołanie do życia zakonnego, wstąpił do zreformowanego konwentu dominikanów w Fiesole, który niedawno wybudował bł. Jan Dominici. Około 1420 roku otrzymał od niego habit oraz to samo imię. Po otrzymaniu święceń kapłańskich był dwa razy wikariuszem tego konwentu, a następnie jego przeorem. Wiernie wypełniał swoje obowiązki zakonne.
W swoich dziełach malarskich przekazywał braciom i wiernym Boże tajemnice, które kontemplował na modlitwie i w czasie studium świętej prawdy. W Fiesole w latach 1425-1438 ozdobił wiele ołtarzy swoimi obrazami, a we Florencji, na prośbę św. Antonina, przeora tamtejszego konwentu św. Marka, swoimi freskami przyozdobił krużganek, kapitularz, cele i korytarze.
Wezwany do Rzymu przez papieża Eugeniusza IV, wymalował dwie kaplice w bazylice św. Piotra i w Pałacu Watykańskim. Na polecenie papieża Mikołaja V przyozdobił jego prywatną kaplicę i prywatny apartament (1445-1449). Pracował także w Kortonie, w konwencie św. Dominika (1438 r.) i w katedrze w Orvieto (1447 r.). Był człowiekiem prostym i uczciwym, ubogim i pokornym. Także jego malarstwo jest pełne kontemplacji Bożego piękna, a zarazem proste. Ze względu na to, że umiał połączyć cnotliwe życie ze sztuką, nazywano go Beato Angelico. Szeroko rozeszła się sława jego świętości i talentu. Odmówił objęcia arcybiskupstwa we Florencji, które zaproponował mu papież Eugeniusz IV, przekonując go, aby powierzył je św. Antoninowi.
Zmarł w Rzymie 18 lutego 1455 roku, w konwencie Santa Maria sopra Minerva, gdzie do dzisiaj nad posadzką bazyliki znajduje się jego grób z marmurową podobizną. 3 października 1982 roku papież Jan Paweł II pozwolił całemu Zakonowi Kaznodziejskiemu na obchód liturgiczny ku jego czci. Ogłosił go także patronem artystów.


Z Listu apostolskiego Qui res Christi gerit bł. Jana Pawła II

"Ten, kto zajmuje się sprawami Chrystusa, powinien być zawsze z Chrystusem zjednoczony". Te słowa zwykł wypowiadać brat Jan z Fiesole, którego nazywano Fra Angelico, tak ze względu na niewinność jego życia, jak też za jakieś niebiańskie piękno malowanych przezeń obrazów, zwłaszcza Matki Najświętszej.
Odczuwając pragnienie życia zakonnego, w młodzieńczym wieku prosił o przyjęcie do Zakonu Braci Kaznodziejów ostrz
ejszej reguły w Fiesole, gdzie znajdował się ich klasztor pod wezwaniem św. Dominika. Szeroko zaczyna się rozchodzić jego malarska sława, dzięki doskonale wykonanym pracom, jakie zlecali mu bracia i przełożeni. Stąd też i zamówień coraz więcej przybywało.
Papież Eugeniusz IV sprowadził go do Rzymu. Kiedy brat Jan zajęty był malowaniem kościoła św. Piotra i w pałacu watykańskim, Eugeniusz IV miał doskonałą okazję podziwiania nie tylko wspaniałej sztuki doskonałego mistrza, ale przede wszystkim pobożnego zakonnika, wiernego regule, pokornego i zapominającego o sobie.
Również Mikołaj V miał jak najlepszą opinię o bracie Janie. "Otaczał czcią i szacunkiem tak wielkiego męża dla niewinności jego życia i wspaniałych obyczajów". Doszło więc do tego, że zlecił mu, by pokrył freskami jego prywatne mieszkanie. W niczym nie zdradził swojego stylu, który można by określić "modlitwą w barwach".
W Rzymie, w klasztorze Matki Bożej u Minerwy kończy życie, wsławione wspaniałą sztuką, a jeszcze bardziej wartościami zakonnymi i ludzkimi. W opinii współczesnych uchodził za człowieka "bardzo skromnego i zakonnego, jaśniał wieloma cnotami, pokorny artysta, doświadczony zakonnik, mąż sławny świętością". Vasari, który we Florencji zebrał wiele danych świadczących o jego pięknym życiu, dał wyraz przekonaniu, że ten urok i niebiańskie tchnienie, emanujące z jego obrazów, i to wszystkich, są owocem zlania się w doskonałą jedność świętości życia i twórczej mocy. I to niewątpliwie stało się przyczyną, dla której otrzymał przydomek Angelico, artysta wyjątkowy w swej sztuce i z nikim nieporównywalny.
Jest więc rzeczą oczywistą, że brat Jan dzięki wyjątkowym darom swojej natury ma ogromne zasługi w dziedzinie życia duchowego i w duszpasterstwie. Również i obecnie bardzo pomaga ludowi Bożemu, by znalazł drogę do Boga. Takie właśnie zadanie, według Soboru Watykańskiego II, ma sztuka kościelna, o czym czytamy w Konstytucji o liturgii świętej: "Do najszlachetniejszych dzieł ducha ludzkiego słusznie zalicza się sztuki piękne, zwłaszcza sztukę religijną i jej szczyt, mianowicie sztukę sakralną. Z natury swej dążą one do wyrażenia w jakiś sposób w dziełach ludzkich nieskończonego piękna Boga. Są one tym bardziej poświęcone Bogu i pomnażaniu Jego czci i chwały, im wyłączniej zmierzają tylko do tego, aby swoimi dziełami dusze ludzkie pobożnie zwracać ku Bogu" (nr 122).
W stosunku do nas czyni to właśnie brat Jan, mąż głębokiego życia duchowego i wielki artysta. Sądzimy więc, że nadszedł czas, by ukazać go w jasnym świetle w Kościele, do którego i dzisiaj nie przestał przemawiać swoją niebiańską sztuką.