MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Błogosławiony Jacek Maria Cormier, prezbiter († 1916)

Jacek Cormier urodził się w 1832 roku w Orleans. Jako młody chłopak wstąpił do seminarium. Miał od początku powołanie do życia zakonnego. Wstąpił do Trzeciego Zakonu św. Dominika jako profes prywatny. W tym czasie o. Lacordaire wprowadzał reformę zakonną we Francji. W 1856 roku, w dzień po otrzymaniu święceń kapłańskich, Jacek wstąpił do nowicjatu założonego przez Lacordaire'a w Flavigny. Począwszy od roku 1859 służył Zakonowi najpierw jako magister nowicjatu, potem jako przeor w kilku konwentach, był prowincjałem Prowincji Tuluzy przez dwie kadencje, asystentem generalnym i wreszcie w 1904 roku został wybrany generałem.
W czasie swego trwającego do 1916 roku generalatu dokonał istnych cudów pomimo swego zaawansowanego wieku i słabego zdrowia. Był mężem opatrznościowym dla Zakonu. Odnowił Zakon na całym świecie materialnie i duchowo. Doprowadził do odnowienia obserwancji we wszystkich gałęziach Zakonu. Jego programem było odnowienie wszystkiego "w świętym Dominiku", a nade wszystko - odnowienie studiów i modlitwy. Jest bardzo zasłużony dla Trzeciego Zakonu, który objął programem odnowy i dla którego pozyskał wiele powołań wśród świeckich i wśród kapłanów. Zmarł w roku 1916. Jego ciało znajduje się w kościele Angelicum w Rzymie. Beatyfikował go bł. Jan Paweł II w roku 1996.


Z listu bł. Jacka Marii Cormiera do całego Zakonu Braci Kaznodziejów po wyborze na generała Zakonu

Wezwani i umocnieni jakimś wewnętrznym nakazem wiary, jak wierzymy, przyjęliśmy głosowanie ojców uczestniczących w kapitule wyborczej i reprezentujących cały Zakon jako objawienie woli samego założyciela, świętego Dominika. Od młodości synowską służbę jemu uważaliśmy za święty i najwdzięczniejszy obowiązek. Przyjęliśmy więc zadanie, które nam zostało powierzone, i w imię Pana wzięliśmy na nasze ramiona ciężar z nadzieją, że ta ofiara z naszego posłuszeństwa wyjedna nam u Pana podobną uległość ze strony naszych braci, abyśmy mogli ich prowadzić po drogach naszego powołania "z radością i bez narzekania".
Niech Duch Święty, a zwłaszcza Duch rady, męstwa i pobożności, przyzywany wytrwale na modlitwie, wspiera naszą słabość w szczęśliwym wypełnianiu tak pięknego, a zarazem tak trudnego dzieła.
Z tym zamiarem i z tego samego powodu, z którego papież Pius X postanowił od początku swojego pontyfikatu "wszystko odnowić w Chrystusie", także i nam nic bardziej nie leży na sercu, jak "odnowić wszystkie nasze sprawy w Dominiku" w taki sposób, żeby ten sam duch modlitwy, pokuty, pokory, ubóstwa i miłosierdzia wobec bliźnich oraz płomiennej gorliwości w obronie wiary, którym wyróżniał się święty założyciel, nie słabł wśród nas, i abyśmy go rozszerzali.
Strzegąc tego dziedzictwa, wytrwale czerpiąc korzyści z tego talentu, sprawiedliwie i słusznie otwórzmy nasze serca w dziękczynieniu i razem z psalmistą śpiewajmy: "O, jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem".
"Trwajmy razem", nie pobłażając zamysłom własnego ducha czy osobistej korzyści, lecz idąc za wskazaniami Boga, który się lituje nad nami.
"Razem" to znaczy z naszym Panem, Jezusem Chrystusem, pierwszym autorem i wykonawcą świętości zakonnej, który w swoich świętych ranach ukazał nam obfite źródła ducha zakonnego, i chce, abyśmy razem z Nim "zostali pogrzebani w śmierci, i to w śmierci krzyżowej".
"Razem" z niepokalaną oblubienicą Chrystusa, świętą Matką Kościołem, która obdarzyła nas tyloma łaskami i przywilejami, abyśmy chętniej pod jej przewodem starali się i oddawali się bez reszty głoszeniu po całej ziemi tajemnic wiary i rozdawaniu dobrodziejstw Odkupienia.
"Razem" ze świętym Ojcem Dominikiem, którego przesławnych cnót i wspaniałych przykładów nigdy nie przestaniemy zgłębiać, czytać i naśladować nawet we wszystkich najdrobniejszych szczegółach.
"Razem" pomiędzy nami, tak dalece, że różnorodność narodów i języków nie tylko nie osłabi jedności, lecz jeszcze bardziej ją wzmocni i w przedziwny sposób uświetni ją ich różnorodnością.
Z pewnością ożywczym źródłem tego braterstwa dusz będzie zawsze sam nasz święty Założyciel, którego, choć bez naszej zasługi, jesteśmy potomstwem, dzięki czemu otrzymamy jako cenne owoce jedność umysłów, zgodność obyczajów, radość wspólnego życia w klasztorze oraz pełne zjednoczenie sil i talentów w dziełach apostolskich.
A zatem rzeczywiście będzie nam dobrze i miło nie tylko mieszkać razem, lecz i wspólnie się modlić, wspólnie trwać w czasie świętych czuwań, razem walczyć, razem znosić przeciwności, i w końcu razem wyjść na spotkanie śmierci, w pełni umocnieni modlitwami i obecnością braci. W tej ostatniej godzinie, widząc jaśniej wielkość naszego powołania do wiecznej światłości, nie przestaniemy głosić: "Niech będą dzięki Bogu za Jego niewysłowiony dar".