MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Błogosławiony Jordan z Saksonii (+ 1237)





Jordan urodził się pod koniec XII wieku w Burgbergu, w Westfalii. Habit zakonny przyjął w Środę Popielcową, 12 lutego 1220 roku, podczas studiów w Paryżu z rąk bł. Reginalda z Orleanu. Od marca 1221 r. sprawował powierzony mu przez św. ojca Dominika urząd prowincjalski nad Lombardią, a po śmierci świętego Założyciela objął rządy nad całym Zakonem. Miał wtedy zaledwie około 30 lat.
W rządzeniu Zakonem był więc pierwszym następcą św. Ojca Dominika, z którym łączyły go serdeczne stosunki. Przez 15 lat służył braciom i siostrom słowem i przykładem, kierował do nich listy i często przeprowadzał wizytacje. Kierował Zakonem z wielką łagodnością, a dzięki świętości swojego życia i szczególnemu darowi słowa ogromnie go rozszerzył. Dzięki niezwykle ujmującemu obejściu i pięknej wymowie zachęcił i przyjął do Zakonu ponad 1000 nowicjuszy, z których najsłynniejszym stał się św. Albert Wielki. Zredagował konstytucje zakonne. Ufną miłością otaczał Matkę Bożą, a na Jej cześć ustanowił zwyczaj śpiewania po Komplecie antyfony Salve Regina.
Pragnąc zachować przyszłe pokolenia w duchu pierwotnej gorliwości, napisał Libellus de principiis Ordinis Praedicatorum - Książeczkę o początkach Zakonu Kaznodziejskiego.
Zginął 13 lutego 1237 roku w katastrofie statku na morzu, podczas powrotu z wizytacji Prowincji Ziemi Świętej. Ciało Jordana wyrzucone przez morze zostało złożone w konwencie św. Jana w Acri. Zaraz po śmierci został otoczony kultem zarówno przez braci, jak i przez wiernych. Kult ten został zatwierdzony 10 maja 1826 roku przez papieża Leona XII. Na obrazach przedstawiany jest w trakcie pisania Libellusa.


Z Libellus de principiis Ordinis Prædicatorum bł. Jordana z Saksonii

Gdy błogosławionej pamięci brat Reginald przybył do Paryża i począł nauczać z mocą, ja, uprzedzony łaską Bożą, powziąłem zamiar i przyrzekłem sam sobie wstąpić do tego Zakonu, przekonany, że znalazłem w nim bezpieczną drogę zbawienia, o jakiej przed poznaniem braci często w duchu myślałem. Kiedy ten zamiar umocnił się w moim sercu, zacząłem ze wszystkich sił starać się, aby na tę samą drogę pociągnąć także przyjaciela i towarzysza mojej duszy. Widziałem w nim bowiem takie cechy natury i łaski, które uczyniłyby go niezmiernie pożytecznym w posłudze przepowiadania słowa Bożego. On się opierał, ale ja w dalszym ciągu nie przestawałem nalegać.
Gdy nadszedł dzień, w którym przypomina się wiernym, że są prochem i w proch się obrócą, my również, w tak odpowiednim momencie rozpoczęcia okresu pokuty, postanowiliśmy wypełnić to, co ślubowaliśmy Bogu. Nie wiedzieli jednak o tym nasi towarzysze, z którymi mieszkaliśmy na stancji. Toteż gdy brat Henryk wychodził z hospicjum, a jeden z towarzyszy zapytał go: "Dokąd idziesz, panie Henryku?", odpowiedział: "Idę do Betanii". Tamten nie zrozumiał tego od razu, lecz dopiero później, gdy stał się świadkiem wstąpienia Henryka do Betanii, co się tłumaczy dom posłuszeństwa. Znaleźliśmy się więc wszyscy trzej u Świętego Jakuba, a gdy bracia zaśpiewali responsorium Immutemur habitu, podeszliśmy do nich niespodziewanie, lecz w porę i zaraz zwlekliśmy z siebie dawnego człowieka, a przyoblekliśmy nowego, aby dokonało się w nas to, o czym bracia śpiewali.
W Roku Pańskim 1220 odbyła się w Bolonii pierwsza Kapituła Generalna Zakonu. Uczestniczyłem w niej także, wysłany z Paryża wraz z trzema innymi braćmi, ponieważ Mistrz Dominik polecił listownie, aby z domu paryskiego posłano czterech braci na kapitułę do Bolonii. Ja, kiedy mnie wysłano, nie byłem w Zakonie nawet dwóch miesięcy. Na tej właśnie kapitule, za zgodą wszystkich braci, postanowiono na przyszłość odbywać kapitułę generalną jednego roku w Bolonii, drugiego zaś w Paryżu, z tym jednak, że najbliższa kapituła w przyszłym roku odbędzie się w Bolonii.
Roku Pańskiego 1221 na kapitule generalnej w Bolonii, wydało się braciom słuszne nałożyć na mnie obowiązek przełożonego Prowincji Lombardzkiej, chociaż upłynął zaledwie rok mojego życia w Zakonie i nie zapuściłem w nim jeszcze korzeni tak głęboko, jak by należało. Tak więc zostałem ustanowiony, aby rządzić innymi, zanim jeszcze sam nauczyłem się kierować własną niedoskonałością. Mój udział w tej kapitule był zresztą niewielki.
Po śmierci Mistrza Dominika, pewien brat, Bernard z Bolonii, został opętany i dręczony przez złego ducha w tak okropny sposób, że dniem i nocą miotał się w strasznych atakach wściekłości, wprowadzając ogromne zamieszanie we wspólnocie. Z pewnością Opatrzność Boża dopuściła w swoim miłosierdziu to doświadczenie dla ćwiczenia swoich sług w cierpliwości.
To tak straszne opętanie brata Bernarda było pierwszą okazją, która skłoniła nas do ustanowienia w Bolonii śpiewu antyfony Salve Regina po komplecie. Ten pobożny i zbawienny zwyczaj zaczął się rozszerzać z tego domu na całą Prowincję Lombardii, aż przyjął się w całym Zakonie. Pewien religijny i godny wiary człowiek mówił mi, że często, gdy bracia śpiewali: Eia ergo advocata nostra, widział on w duchu, jak sama Matka Boża oddawała pokłon swojemu Synowi i prosiła Go o zachowanie całego Zakonu.
Niech pamięć o tym pobudzi braci, którzy to czytają, aby jeszcze doskonalej wielbili Najświętszą Dziewicę.