MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Błogosławiony Reginald z Orleanu (+ 1220)

Reginald urodził się około 1180 roku w diecezji orleańskiej, we Francji. Był kanonikiem przy kolegiacie St. Aignan w Orleanie. Przez pięć lat był także profesorem prawa kanonicznego na uniwersytecie paryskim. Gdy przybył do Rzymu, aby odwiedzić miejsca święte, spotkał św. Dominika. Przejął się jego słowami i zachwycił ewangelicznym ubóstwem Zakonu oraz jego apostolską działalnością. Postanowił wstąpić do Zakonu, ale wtedy właśnie powaliła go febra. Nawiedziła go wówczas Najświętsza Maryja Panna wraz ze świętymi męczenniczkami: Katarzyną Aleksandryjską i Cecylią i zapytała, czego by sobie życzył. Za radą jednej z tych świętych pozostawił wybór Maryi. Wówczas Królowa nieba uzdrowiła go i namaściła jego stopy do głoszenia Ewangelii. Potem ze słowami: "Oto habit twego Zakonu" podała mu biały szkaplerz, jaki odtąd mieli przywdziewać dominikanie zamiast dotychczas używanej komży.
Po wstąpieniu do Zakonu Reginald stał się prawą ręką św. Dominika. W Bolonii, a później w Paryżu, dzięki przykładowi swoich cnót i płomiennej wymowie, przyciągnął do Zakonu wielu młodych oraz sławnych ludzi. Okazał się mądrym organizatorem i gorącym promotorem życia wspólnego. Zorganizował klasztor w łączności z tamtejszym uniwersytetem. Płonął apostolską gorliwością o odnowę królestwa Chrystusa. Widząc jego sukcesy osiągnięte w Bolonii, św. Dominik wysłał go do Paryża, by tam organizował życie Zakonu. W Paryżu Reginald przyjął do Zakonu bł. Jordana z Saksonii.
Zmarł przedwcześnie (w wieku 37 lat) w Paryżu w 1220 roku. Umarł z uśmiechem na ustach, wyrażając swoją radość z powodu tego, że życie przeżył na wzór Apostołów. Pochowany został w kościele Notre Dame des Champs. Papież bł. Pius IX zatwierdził jego kult, trwający od niepamiętnych czasów, w dniu 8 lipca 1875 roku. Na obrazach przedstawiany jest w chwili, gdy Matka BOża podaje mu habit Zakonu.


Z Libellus de principiis Ordinis Prædicatorum bł. Jordana z Saksonii

W Roku Pańskim 1218, gdy Mistrz Dominik przebywał w Rzymie, przybył tam Mistrz Reginald, dziekan św. Aniana w Orleanie, aby się przygotować do przeprawy przez morze. Był to człowiek wielkiej sławy, wybitny uczony, wyróżniony godnościami, który od pięciu lat prowadził katedrę prawa kanonicznego w Paryżu. Zaraz po swoim przybyciu do Rzymu zapadł na ciężką chorobę. Mistrz Dominik odwiedzał go kilkakrotnie, zachęcając do przyjęcia Chrystusowego ubóstwa i wstąpienia do jego Zakonu, na co uzyskał pełną i wolną zgodę Reginalda, tak że nawet związał się co do tego ślubem.
Ze swojej ciężkiej choroby i niemal pewnego niebezpieczeństwa śmierci wyszedł Reginald nie bez cudownej interwencji Bożej. Ponieważ w czasie ataku silnej gorączki przyszła do niego w widzialnej postaci Królowa Nieba, Matka Miłosierdzia, Dziewica Maryja i jakimś zbawiennym olejkiem, który przyniosła ze sobą, namaściła mu oczy, nos, uszy, usta, pępek, ręce i nogi, dodając te słowa: Namaszczam świętym olejkiem twoje stopy, aby były gotowe do głoszenia Ewangelii pokoju. Ukazała mu ponadto cały habit tego zakonu. Reginald został natychmiast uzdrowiony i tak szybko odzyskał siły, że lekarze, którzy już prawie zwątpili w jego wyleczenie, dziwili się widząc oznaki zdrowia. Później Mistrz Dominik podał ten niezwykły cud do wiadomości wielu osób, które do dzisiaj żyją. Ja sam byłem obecny w Paryżu podczas jego nauki duchowej, gdy opowiadał o tym licznie zebranym.
Skoro więc Mistrz Reginald odzyskał zdrowie, wkrótce oddał się głoszeniu słowa, a wymowa jego była jak gwałtowny ogień. Zawrzało wówczas w całej Bolonii, ponieważ wydawało się, że powstał nowy Eliasz. Mistrz Reginald przyjął w owych dniach do Zakonu wielu bolończyków, liczba uczniów zaś ciągle wzrastała i wielu przyłączało się do nich.
Błogosławionej pamięci Mistrz Reginald udał się potem do Paryża i zaczął głosić słowem i przykładem, z niewyczerpanym żarem ducha, Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. Lecz Bóg zabrał go szybko do siebie i osiągnąwszy doskonałość, w krótkim czasie przeżył czasów wiele.
Brat Mateusz, który znał go na świecie i wiedział, jak był próżny i trudny we współżyciu, zapytał go ze zdziwieniem: Czy nie odczuwasz, Mistrzu, niechęci do tego habitu, który przyjąłeś? A on odpowiedział, spuszczając głowę: Sądzę, że nie mam żadnej zasługi, żyjąc w tym Zakonie, ponieważ znajduję w nim zbyt wiele radości.