MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Czytelnia
Pierre-Marie Mandonnet OP († 1936)
Duch dominikański

Spis treści


1. Co to jest duchowość?

Zanim mówić będziemy o duchu dominikańskim, trzeba nam choć w kilku słowach wspomnieć, czym jest nastawienie duchowe w naszym życiu chrześcijańskim w ogólności. Św. Paweł uczy, że z punktu widzenia religijnego istnieją dwa rodzaje ludzi: człowiek-zwierzę, animalis homo, i człowiek duchowy, spiritualis homo (1 Kor 2, 14-15).

Człowiek-zwierzę to ten, co żyje tylko według praw natury, a ponieważ wielu ludzi, hołdując tym prawidłom, łatwiej ulega despotyzmowi zmysłów jak prawom rozumu, św. Paweł określa wszystkich razem, na podstawie głównej, ale i najgorszej cechy, t.j. zmysłowości, która jest właściwością życia zwierzęcego i snadnie popada w rozwiązłość, mianem animalis homo.

Lecz człowiek-zwierzę św. Pawła to nie tylko ten, który żyje w pogoni za dobrami materialnymi i używaniem prostackim. Są ludzie, którzy - mając poczucie godności osobistej - mają przywiązanie do wyższych celów, jak np. do nauk i prac umysłowych, dążą do dóbr oderwanych. Wydaje się rzeczą zbyt śmiałą i przesadną powiedzieć o tych ludziach, nieraz wzniosłych i pogodnych, że zaliczają się jeszcze do ludzi-zwierząt. A jednak według św. Pawła tak jest. Człowiek-zwierzę jest po prostu człowiekiem natury, choćby dążył do jej najwyższych celów. Ktokolwiek nie jest olśniony wspaniałością życia chrześcijańskiego i jakby ubóstwiony uczestnictwem w naturze boskiej za sprawą łaski Chrystusowej, ten, jaki by nie był sąd ludzki - jest tylko człowiekiem niższego rzędu. Nie znaczy to, że św. Paweł zapoznaje słuszne prawa ciała i rozumu. On zabrania umartwiać więcej niż potrzeba ciało i żąda od rozumu, by oświecał naszą wiarę; lecz dla niego naturalne życie człowieka, nawet u jego najwyższych szczytów, pozostaje zawsze na niższym stopniu, dopóki nie przeistoczy się w życie wyższe, przez światło i cechy boskie, które Pan nasz Jezus Chrystus przyszedł wlać w dusze nasze.

Człowiek duchowy to ten, który uczestniczy w życiu Chrystusowym, a przez tego jedynego Pośrednika - i w życiu samego Boga, w ramach możliwych dla warunków naszych jako ziemskich pielgrzymów. "Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus" (Ga 2, 20). A więc człowiek uduchowiony św. Pawła jest niczym innym, tylko człowiekiem religijnym. Najprostsza niewiasta i małe dziecko, przeżywający swoje chrześcijaństwo, są tak samo uduchowionymi, jak sławni doktorzy Kościoła lub dusze wybitnie kontemplatywne, bo mogą powiedzieć z Apostołami: "My zmysł Chrystusowy mamy - nos autem sensum Christi habemus" (1 Kor 2, 16). Mamy zmysł Chrystusowy, bo przez niego dostępujemy łaski władania światłem wiary, które pozwala nam sądzić według ich wiekuistej głównej wartości, o rzeczach tego świata i dlatego, że również przez niego mamy cząstkę boskiej mocy łaski, która nam daje umiejętność spełnienia dobra ku pożytkowi naszego ostatecznego celu. Wiara i łaska - oto dwie kierowniczki naszego życia naturalnego. Przez nie to ostatnie osiąga pełnię doskonałości i kończy się na wyższym szczeblu, który jest niczym innym, jak tylko szczeblem życia boskiego jedynego w Trzech Osobach. Chrześcijanin, jako taki, to człowiek duchowy, a norma jego życia ma nawet prawo do nazwy wyższej duchowości.

2. Czy jest kilka duchowości chrześcijańskich?

Nie może być w ścisłym tego słowa znaczeniu kilku duchowości chrześcijańskich, a dla nas duchowość chrześcijańska oznacza duchowość katolicką, bo Kościół katolicki jest prawdziwą formą chrześcijaństwa. To twierdzenie wypływa z jednoznacznego pojęcia, jakie nadaliśmy duchowości i życiu religijnemu. Życie duchowe przedstawia nam się w istocie w specjalnym układzie, jako cel do osiągnięcia i jako sposoby prowadzące do tego celu. W innym określeniu, jak mówi katechizm, mamy Boga znać, kochać, Jemu służyć i przez to dostąpić życia wiecznego. Nie ma wyboru co do naszego ostatecznego końca ani co do sposobów głównych lub potrzebnych, które są podporządkowane naszemu nadprzyrodzonemu celowi - i dlatego jest tylko jedna duchowość chrześcijańska. Ta prawda zasadnicza, choć bijąca w oczy, musi być mocno stwierdzona, bo są dusze, a dokładniej umysły, skłonne do nie dosyć jasnego rozumienia odnośnej wartości rzeczy w zwykłym biegu życia i w praktyce spraw religijnych. Jednakowoż po ustaleniu tych podstawowych danych stwierdzamy, iż pewna dowolna rozpiętość w sposobie życia pozostawiona jest duszom chrześcijańskim. Obok środków niezbędnych do osiągnięcia naszego celu, istnieje wielka liczba pożytecznych środków, które nie narzucając się, mogą dopomóc, mniej lub więcej skutecznie, duszom w ich dążeniu do wiekuistego przeznaczenia. Różnorodne odchylenia są dopuszczalne i tutaj właśnie mieści się to, co mamy prawo nazywać różnymi duchowościami. Kościół, który jak matka czuwa nad dobrem i postępami duchowymi swych dzieci, wysila umysł, by dostosować przelewanie swej nauki życia do potrzeb wiernych. Taki przykład daje św. Paweł, gdy mówi, że początkowo udzielał Koryntianom jak dzieciom proste mleko doktryny. Są różne rodzaje dusz i różne ich potrzeby. Jedna i ta sama dusza może, stosownie do osiągniętego stopnia postępu lub różnorodnych wymagań swego stanu, potrzebować odmiennego traktowania. Nie inaczej się dzieje w zmiennych warunkach lub niedomaganiach naszego żyda moralnego i religijnego, jak i naszego życia fizycznego. Odżywianie i lecznictwo dusz są w wielu wypadkach analogiczne do odżywiania i leczenia ciała. To samo prawo przystosowania i odpowiedzialności przewodzi wszystkiemu, co jest życiem.

3. Podział duchowości

Mnogość i różnorodność form duchowości znajduje uzasadnienie swego istnienia w różnorodności potrzeb dusz chrześcijańskich, a zasada ich podziału musi też być oparta na wymaganiach danych osobowości. Otóż mnogość rodzajów tego porządku wynika z podstawowych właściwości natury ludzkiej, które są zasadami naszego działania i życia: z inteligencji, woli i uczuciowości.

Te trzy właściwości istnieją w każdej naturze normalnej i wykonują swoje względne zadania, jednak w zależności jedna od drugiej. Posiadają hierarchię i porządek zależności. Inteligencja oświeca i prowadzi wolę, a wola reguluje i rozkazuje uczuciowości. Oto podstawa naszej jedności psychologicznej i moralnej, równowagi harmonijnej naszego ja, w niezliczonym działaniu, które tworzy pasmo naszego życia.

Nie ma prawie człowieka, u którego te trzy zasadnicze czynniki życia posiadałyby równy rozwój, doskonałą równowagę. Z natury czy z wychowania, a zwykle z tych dwóch przyczyn, jedna z tych właściwości bierze górę nad drugimi i rozwija w sposób przemożny swoją działalność i potrzeby. I tak można powiedzieć, że są na świecie ludzie myśli, ludzie czynu i ludzie uczucia.

To zjawisko przodujące życiu fizycznemu, odtwarza się równolegle w życiu duchowym, bo nadprzyrodzoność będąc jedynie podniesieniem naszej istoty do stopnia wyższego życia przez wiarę i łaskę, przystosowuje się do samych zasad naszego życia naturalnego i podlega jego zasadniczym warunkom. To nie natura wzoruje się na rzeczywistościach boskich, to te ostatnie oparte na pierwiastkach istotnych naszej osobowości. Przystosowują się do jedności naszej duszy i na wielorakiej liczbie naszych możności. I oto dlaczego temperamenty duchowe i wypływające z nich wymagania, grupują się na podstawie temperamentów realizowanych przez naturę, wyjątek stanowią wypadki specjalnego działania Opatrzności Bożej. W ten sposób są - lub mogłyby być - duchowości intelektualne, duchowości o silnej woli i duchowości uczuciowe, zależnie od nacisku położonego specjalnie na jednej z trzech wielkich właściwości ludzkich. Ale gdybyśmy nawet przesunęli na plan drugi naszych spostrzeżeń stwierdzenie, iż jedna właściwość przeważa zwykle nad drugimi w większej części osobników, niemniej pozostałoby faktem, że u człowieka najnormalniejszego, w porządku przyrodzonym i nadprzyrodzonym, nasze trzy właściwości główne są z prawa w zależności hierarchicznej od siebie i ustosunkowane w sposób już wyżej wspomniany, tak że przewaga należy do inteligencji w porządku naturalnym, a do wiary - w porządku nadprzyrodzonym. Wiara jest w istocie czynnikiem oświecającym porządku nadprzyrodzonego, jest na innej podstawie i na swój sposób jego inteligencją i rozumem.

Porządek hierarchii i wartości przyznanej tutaj naszym właściwościom nie jest inny niż ustalony przez św. Tomasza z Akwinu, oficjalnego doktora katolickiego Kościoła. Ale doktryna Tomasza z Akwinu jest sama owocem najdoskonalszym Zakonu Kaznodziejskiego i Tomasz był od pierwszej godziny doktorem w całym tego słowa znaczeniu swojej duchowej Rodziny, zanim został doktorem doktorów Kościoła. Duch dominikański jest więc jednoznaczny z duchem, który wypływa z filozofii i teologii św. Tomasza z Akwinu. Doktryna tomistyczna z kolei jest jedynie emanacją natury żywotności Zakonu Kaznodziejskiego, takiego, jakim go stworzył i ustanowił św. Dominik w porozumieniu z Kościołem rzymskim.


Wielkie zakony religijne, które jako służbę Kościołowi obrały sobie za główny cel apostolstwo dusz, doszły logiką swej działalności do wytworzenia sobie mniej więcej charakterystycznej duchowości, odpowiadającej ich specyficznej naturze. Rozumie się jednakże, że te formy duchowości są przystosowaniem drugorzędnym ogólnej duchowości, która stanowi, jak to powiedzieliśmy poprzednio, podstawę samą życia chrześcijańskiego. Nie naszym zadaniem ani określać, ani klasyfikować te różnorodne duchowości, ale próba tego rodzaju mogłaby, zdaje nam się, wziąć za podstawę swych dociekań rolę mniej lub więcej przeważającą, przyznawaną jednej z trzech wielkich form ludzkiej działalności już wspomnianej. Bez wątpienia we wszystkich poszczególnych duchowościach każda z naszych właściwości głównych ma coś do powiedzenia, lecz nie w równym stopniu i nie jednolitymi sposobami. Można by powiedzieć, że są duchowości intelektualne z przewagą doktrynerstwa, duchowości o silnej woli, u których przeważa praktyczna aktywność, i duchowości uczuciowe. Te rodzaje typów przybierają jednak nieraz formy odmienne, pośrednie. Tu jednak ograniczymy się do rozważania jedynie duchowości dominikańskiej.

1. Geneza duchowości dominikańskiej

Duchowość dominikańska i tomistyczna powstała z natury samej Zakonu Kaznodziejskiego. Tytuł Ordo Praedicatorum, zanim go Kościół rzymski nadał instytucji stworzonej przez św. Dominika, oznacza misję nauczającą episkopatu i według prawa kanonicznego. Za czasów Innocentego III, Zakon Kaznodziejów nosił również nazwę Zakonu Doktorów: Ordo Praedicatorum, hoc est ordo Doctorum. Z tytułu nazwy Zakonu Kaznodziejów fundacja dominikańska była wyznaczona do nauczania ludu chrześcijańskiego, z tytułu nazwy Zakonu Doktorów - miała poświęcić się nauce kleru. Z tego podwójnego tytułu Zakon Dominikański narodził się z powołaniem specjalnie doktrynalnym. Po raz pierwszy, w ciągu swej historii, Kościół widział powstającą w swym łonie zbiorowość religijną z podobną misją. Ponieważ nauka była środkiem koniecznym do osiągnięcia celu właściwego przeznaczenia, Zakon Kaznodziejów uczynił z niej ścisły obowiązek dla swych członków. Studiowanie nauk świętych i nauk świeckich, z których pierwsze noszą cechę odpowiedzialności wzajemnej, były przedmiotem jego wielkiej pieczołowitości. Zdobywanie tej wiedzy w myśl dominikańską było też podporządkowane udzielaniu jej społeczeństwu chrześcijańskiemu i św. Tomasz z Akwinu ujmował całość w tej lapidarnej zasadzie: contemplari et aliis contemplata tradere: rozważać prawdę i rozważaną - podawać drugim. Dlatego Zakon Kaznodziejów został nazwany w XIII stuleciu Zakonem Prawdy: Ordo Veritatis.

W zgromadzeniu religijnym opartym na takich zasadach, życie duchowe jego członków, jak i to, które się starał szerzyć wśród ludzi objętych jego wpływami lub kierownictwem, powinno było nosić podwójną pieczęć przewagi doktrynalnej i ducha apostolstwa.

2. Inteligencja w duchowości dominikańskiej

W duchowości dominikańskiej inteligencja i rozum ludzki biorą udział i jako właściwości zwykłe naturze ludzkiej - i jako właściwości podniesione do stanu nadprzyrodzonego przez wiarę. Z pierwszego tytułu duchowość dominikańska stara się nadać naszym możliwościom jak najszerszy i najgłębszy rozwój. W tym kierowana ona jest przez ten zasadniczy wzgląd, że porządek nadprzyrodzony zastosowuje się do naszych zdolności wrodzonych. Większy stopień kultury inteligencji pociąga za sobą, co do wszystkich spraw zresztą, większe zrozumienie rzeczy wiary, ta nade wszystko strzeże od odchyleń i błądzeń rozumu w porządku religijnym, gdzie łatwo zejść na manowce, ze względu na naturę prawd objawionych, które przechodzą miarę naszego pojęcia. Stąd pochodzi, że teologia św. Tomasza z Akwinu uwzględnia specjalne miejsce i rozwój dla czynników filozoficznych i nauk świeckich w ogólności. W myśl Doktora Anielskiego, człowiek iść powinien ku nadprzyrodzoności wszystkimi siłami swego rozumu. Tak pojmuje On rationabile obsequium św. Pawła. Wiara nasza ma być, w miarę możliwości, przedmiotem rozumnego przyzwolenia. Można powiedzieć, że pierwsza cecha duchowości dominikańskiej to duchowość oświecona.

W porządku nadprzyrodzonym prawda objawiona, przedmiot naszej wiary, wyobraża porządek nadprzyrodzony, niepojęty. Jeśli prawda ta przekracza w naszych obecnych warunkach nasze zdolności zrozumienia jej, niemniej jest ona główną kierowniczką naszego życia z tytułu pochodzenia i władzy boskiej. Do teologii należy określić ją i przedstawić, pod przewodnictwem nieomylnym Kościoła. Kościół uznał dzieła teologiczne św. Tomasza z Akwinu za wyraz skończony swojej myśli i uczynił je prawidłem swego nauczania. Dlatego drugą cechą duchowości dominikańskiej jest teologia. I z tego względu jest ona ściśle prawowierna, dokładna w swych wierzeniach, mało skłaniająca się do nowości, do zmian ducha czasu i natchnień prywatnych. Nadaje ona przede wszystkim odnośną wartość rzeczom: Bóg Jeden w Trzech Osobach, a ponad wszystkim stworzeniem jest Chrystus Zbawiciel, jako jedyna możność dojścia do Boga. W nauczaniu swym filozoficznym i teologicznym duchowość dominikańska, za przykładem św. Tomasza z Akwinu, widzi w inteligencji naszej naszą najwyższą potęgę. Przez nią podobni jesteśmy Bogu i przez nią również możemy osiągnąć w ostatecznym akcie naszego przeznaczenia - szczęśliwość. Dlatego już tu na ziemi, w aktach życia mistycznego, kontemplacja jest najwyższym aktem naszego życia religijnego czy duchowego: contemplari. Duchowość dominikańska ma trzecią cechę: kontemplację.

3. Wola w duchowości dominikańskiej

Wola, która jest głównym motorem naszego życia w dążeniu do dobra i ćwiczeniu w cnotach, może być rozpatrywana w stosunku człowieka do siebie samego i w stosunku do bliźniego.

W stosunku do nas samych, wola w duchowości dominikańskiej pozostawiona jest swej autonomii. Nie podlega ona jednolitym, identycznym prawidłom, przeciwnie, rozwija ona osobiste dary, dążąc do ich udoskonalenia w porządku natury i łaski, by doprowadzić wiernych do wieku dojrzałości duchowej. Jednolita w porządku intelektualnym, duchowość dominikańska jest różnorodna w porządku wolnej woli. Z tego tytułu można powiedzieć, iż czwartą cechą duchowości dominikańskiej jest indywidualność. W swoim podporządkowaniu się Bogu za sprawą łaski, duchowość dominikańska wyznaje, więcej jak każda inna, swoją zależność od pierwszej przyczyny. Bóg działa i doskonali w nas wszystko dobre, i nasze czyny i zasługi polegają na tem, by nie dopuścić do błądzeń lub do zniszczenia w nas, przez naszą słabość lub przewrotność, otrzymanych boskich natchnień. Te podszepty boskie są zresztą żywotne i tworzą z żywotnością woli naszej jedną zasadę czynu w poszukiwaniu dobra. Bóg jest przez swą łaskę przyczyną wszelkiego dobra, i dusza dominikańska pokłada całkowitą ufność w dobroci, sprawiedliwości i miłosierdziu Bożym, nie licząc na własne zasługi. Dlatego duchowość dominikańska jest głęboko nadprzyrodzoną. I to jest jej piątą cechą.

W stosunku do bliźnich wola powinna być owiana duchem apostolstwa: contemplata aliis tradere. Oto konsekwencja powołania Zakonu Kaznodziejskiego i ojciec Lacordaire myśl tę tłumaczy, stawiając za cel działalności duszy chrześcijańskiej zasadę: "Nie mówcie: «chcę się zbawić», lecz chcę zbawić świat". Duchowość dominikańska jest duchowością apostolską. Oto jej szósta cecha.

4. Uczuciowość w duchowości dominikańskiej

Życie wegetatywne i uczuciowe, które narzuca się w wielu wypadkach naszemu życiu intelektualnemu i naszej woli, u większości ludzi odgrywa pierwszorzędną rolę. Nasza zdolność odczuwania przejawia się w tych zjawiskach mrocznych, trudnych do określenia, które nazywamy życiem uczuciowym lub sentymentalnym, dla którego emocjonalność, namiętność i wyobraźnia są niepokojącymi siłami. Zaszczepiona na usposobieniu nieświadomym naszych instynktów i temperamentu, uczuciowość przedstawia dla nas źródło oparcia, ale zarazem i niebezpieczeństwo tak w życiu przyrodzonym, jak i nadprzyrodzonym. Złudzeniem byłoby nie liczyć się z siłami nierozłącznymi z naturą naszą tak w życiu duchowym, jak i w innych dziedzinach, biorąc ponadto pod uwagę, że potęga ich działania różni się wielce w każdym poszczególnym osobniku.

Duchowość powinna mieć zdecydowaną postawę w stosunku do sposobu używania i zachowania się naszych mocy uczuciowych. Duchowość dominikańska dąży w nadprzyrodzonym życiu duszy nie tylko do opanowania i uregulowania niższych władz przez działanie naszych wyższych uzdolnień, oświeconych wiarą i wzmocnionych łaską, ale również do zmniejszenia we właściwej mierze ich rozwoju, a zwłaszcza do stawiania tamy ich rozrostowi ze szkodą dla naszego wyższego życia. Psychologię i moralność dominikańską i tomistyczną uderza stwierdzenie, że nasze właściwości uczuciowe łatwo i jakby z natury rzeczy stają się rozwiązłe i bezwładne. Wśród zwykłych warunków swych poczynań są one również zmienne i nadają jednolitość naszego życia psychologicznego, w porządku myśli i w porządku czynu. Wreszcie są źródłem częstych złudzeń i pomyłek, bo logika uczucia rozwija się łatwo, gardząc logiką rozumu i teologii. Dlatego jeśli duch dominikański z konieczności uznaje i zgadza się na wymagania życia uczuciowego, to w każdym razie dąży więcej do ograniczenia takowego niż do jego rozwoju. W swych ustępstwach prowadzi duszę religijną do kultu liturgicznego, który dostarcza uczuciowości żywiołu oczyszczonego i łagodzącego, kończącego się modlitwą. Ponieważ duch dominikański jest przekonany, iż nasze wewnętrzne właściwości same z siebie zawsze dążą do zawładnięcia naszym życiem intelektualnym i boskim, powstrzymuje te nadużycia przez umiarkowany ascetyzm, pozwalający duszy panować nad ciałem, które ożywia. Z tego ostatniego tytułu duchowość dominikańska jest ascetyczną.




Tych kilka rysów odnoszących się do ducha dominikańskiego pozostawia w cieniu wiele innych punktów, lecz naszym dążeniem było dostarczenie prostego szkicu, a nie wyczerpującego wykładu. Należałoby podkreślić w szczególności każdą z cech przytoczonych przez pewną liczbę cytatów zaczerpniętych u doktorów dominikańskich lub przykładów zapożyczonych z żywotów świętych i błogosławionych Zakonu. Zwykły artykuł nie podołałby temu zadaniu. Na to potrzeba by całego traktatu. Jednakże kończąc zaznaczę, jaki byłby wynik takich badań.

Duch dominikański jako teologiczny i tomistyczny przedstawia się bardzo jednolicie i z wielką stałością zasad. A w zastosowaniu - przeciwnie, z powodu szacunku dla różnorodnych zdolności danych osobników, stwarza wzorowe przykłady świętości wielce różnorodne. Święci i błogosławieni Zakonu św. Dominika ukazują nam się o obliczach bardzo różnych i spotykamy ich w zgromadzeniach i wśród warunków najwięcej różniących się. Rys rodzinny pozostaje im jednak wszystkim wspólny, chociaż w różnym stopniu, a tym jest ożywiający ich duch doktryny.