MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Czytelnia
Duchowość i mistycyzm św. Katarzyny ze Sieny

oprac. Krystyna J. Olejniczak OPs

Zajrzyj także tutaj:
»» św. Katarzyna Sieneńska, patronka III Zakonu
»» Krótka biografia św. Katarzyny (Krystyna J. Olejniczak OPs)
»» Miłosierdzie Boże w Dialogu św. Katarzyny (Krystyna J. Olejniczak OPs)

Święta Katarzyna wyznawała dwie zasady: konieczność poznania Boga i siebie oraz ciągłego zdobywania cnót.
Żeby zjednoczyć się z Panem Bogiem już tu na ziemi, trzeba wyjść spod mostu rzeki zła i trwać na moście Chrystusa - czyli na moście łaski. Katarzyna wychodzi z założenia, że człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże nosi w sobie obraz Trójcy Świętej przez trzy władze: pamięć, rozum i wolę. Władze te muszą być w ciągłej harmonii ze sobą. Rozum jest nam dany jako przedmiot dla oka naszego umysłu do kontemplacji miłości Bożej. Pamięć winna zachowywać w sobie dobrodziejstwa Boże. Wola ma zjednoczyć się z pamięcią i rozumem, aby kochać i pragnąć Boga jako jedynego celu. Te trzy władze, zjednoczone ze sobą, oraz cnota miłości Boga i bliźniego - dają życie w łasce uświęcającej. Katarzyna uzasadniała to słowami Pana Jezusa: "Gdzie dwaj albo trzej zgromadzeni w imię moje, tam Ja jestem pośród nich".
Katarzyna zaznacza, że ludzie, którzy trwają mężnie przy Chrystusie, to znaczy ci, u których żadne przeszkody, cierpienia czy trudności nie powodują przylgnięcia do doczesności, trwają też nieustannie na modlitwie serca (chodzą w obliczu Pana). Ludzie ci wcześniej czy później dochodzą do umiłowania dobra i cnoty, do pragnienia chwały Bożej i zbawienia dusz - i to nie z bojaźni Bożej, lecz z miłości do Boga. W zamian za to Bóg obdarza człowieka życiem nadprzyrodzonym i licznymi łaskami. Katarzyna mówi, że Pan Bóg objawia się im w głębi duszy, doświadczają oni miłości Bożej. Tego doświadczali liczni święci. Teologia duchowości nazywa to objawienie dotknięciem Boga, doświadczeniem mistycznym. Przykładem mistyków średniowiecznych mogą być mistycy dominikańscy: bł. Henryk Suzo, Jan Tauler czy Mistrz Eckhart.
Katarzyna uczy, że to doświadczenie mistyczne może dotyczyć różnych sfer osobowości człowieka. Pan Jezus mówi do Katarzyny, że objawia się duszy z taką samą dokładnością, z jaką dusza Go szuka - i na miarę jej wierności i potrzeb, które w duszy widzi. Istotna jest wola człowieka - wola zjednoczona z wolą Bożą przez miłość. Człowiek chce wówczas tego, czego chce sam Bóg. Łaski te są z jednej strony nagrodą za miłość i wierność Bogu, ale z drugiej strony stanowią umocnienie na dalsze podążanie za Chrystusem.
Mimo tych bliskich spotkań z Bogiem i Jego najróżniejszych łask, miłość ta na początku nie jest jeszcze miłością doskonałą; na jej dnie leży bowiem próżność, egoizm, zadowolenie z tak intensywnego kontaktu z Bogiem. Gdy te uniesienia duchowe Pan nam odbiera, człowiek wpada w gorycz, przestaje być dobry, a dobroć okazywana bliźnim nie sprawia radości. Kiedy jeszcze dochodzą do tego cierpienia fizyczne czy duchowe, kiedy Pan Bóg zsyła jakiś nowy krzyż - człowiek często chwieje się, załamuje i upada. Zraniona bowiem zostaje miłość własna. Bóg się oddala ze swoimi łaskami po to, by człowiek powrócił do pokory, zobaczył, że jest prochem, by nie wpadł w pychę. W tym stanie dusza powinna nieustannie modlić się modlitwą serca, iść za nauką Chrystusa ukrzyżowanego: nienawidzić występku i umiłować cnotę.
W tym stanie Katarzyna przestrzega przed podstępami złego ducha, który podsuwa złe myśli i pragnienia. Kiedy człowiek wytrwa na modlitwie, będzie rozważał swoje błędy i mękę Chrystusa - z czasem dojdzie znów do odczuwania bliskości Boga.
Katarzyna uczy, że człowiek nie powinien kochać Boga ze względu na łaski mistyczne, ale dla Niego samego. Nie powinniśmy więc szukać i pragnąć tych uniesień - szczególnie że mistycy mogą być narażeni na podobne wprawdzie doświadczenia, ale pochodzące od złego ducha.
Katarzyna uczy, jak odróżnić objawienia fałszywe od prawdziwych. Według niej zły duch najpierw bada, jakiej łaski człowiek pragnie w danym momencie, za jaką łaską tęskni. Następnie przyjmuje postać Chrystusa, anioła lub świętych albo wywołuje w zmysłach człowieka wrażenie wyżej wspomnianej, upragnionej łaski. Człowiek zaczyna odczuwać radość i wesołość. W miarę jednak trwania takiego doświadczenia radość zmniejsza się, pozostawiając smutek, rozpacz, bałagan myślowy, nienawiść i ciemność - to są owoce złego ducha.
Jeśli natomiast doświadczenie mistyczne pochodzi od Boga, odczuwa się w pierwszej chwili tzw. świętą bojaźń (np. dzieci fatimskie bały się, by nie zrobić nawet spojrzeniem przykrości objawiającej się im Maryi). W bojaźni tej jednak doznaje się jednocześnie radości i wesela, duchowej słodyczy i poczucia bezpieczeństwa. Światło, miłość, prostota, pokój - to są owoce Ducha Świętego. Ta święta bojaźń, połączona z pokojem, sprawia, że dusza wątpiąc - tak naprawdę nie wątpi. Pragnie zachować dystans, żeby nie zrobić głupstwa, ale równocześnie rozpoznaje, że to jest Pan.
To są według Katarzyny kryteria pozwalające uniknąć podstępów złego ducha, który pragnie sprowadzić człowieka na drogę pozornej świętości. Żeby nie dać się zwieść, trzeba szukać Boga, a nie pociech, duchowych radości czy wdzięczności u ludzi. Doświadczeń i łask mistycznych można pragnąć, ale nie za wszelką cenę. Trzeba przyjąć postawę pokory, którą Święta nazywa "celą poznania siebie". Chodzi tu o postawę miłowania Boga dla Niego samego, a nie z powodu otrzymywanych pociech duchowych. Trwając w takiej postawie, można dojść do stanu najdoskonalszego - miłości synowskiej. W tym stanie człowiek kocha Boga bez zastrzeżeń, a Bóg nie ma przed nim żadnych tajemnic. Święta nazywa takich ludzi synami Ojca. Do nich odnoszą się słowa z Ewangelii według św. Jana: "Kto Mnie miłuje, ten będzie miłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu Siebie".
W tym stanie człowiek całkowicie ogałaca się z własnej woli i utożsamia ją z wolą Bożą. Na tym polega świętość. Ci, którzy doszli do tego stanu, biegną za Chrystusem ukrzyżowanym, nie wzruszają ich obelgi, doznane krzywdy, prześladowanie, rozkosze, które świat chciałby im dać czy wdzięczność ludzi. Przechodzą "ponad" tym z miłości do Chrystusa i z chęci zbawiania dusz. Święty Paweł tak to ujmuje: "Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują, dobrym słowem odpłacamy, gdy nas spotwarzają". Mówi się, że człowiek dobry jest zawsze dobry, bez względu na postawę bliźnich.
Świętość ludzi prowadzi do umiłowania cierpienia. Człowiek nie chce biernie znosić cierpienia, ale gwałtownie pragnie znosić je ku większej czci i chwale Bożej. Męka jest dla niego rozkoszą, a pociechy i rozkosze, które daje świat - stają się męką. Podobnie Chrystus - był smutny, ponieważ dźwigał krzyż męki cielesnej, ale odczuwał też radość, bo dokonywało się zbawienie świata i wypełnienie woli Ojca.
Człowiek na tym etapie życia duchowego pragnie cierpienia - może więc przeżyć rodzaj duchowych zaślubin z Panem Jezusem. Niektórzy otrzymują łaskę stygmatów - jest to naturalny objaw ognia miłości, który w nich płonie. Nie każdy je otrzymuje, bo zależy to od woli Pana Boga.
Dalej Święta opisuje zjawisko ekstaz. Wszystkie władze człowieka są wówczas tak ściśle zjednoczone i głęboko zatopione w Bogu, że zmysły nie odbierają żadnych wrażeń. Pamięć pełna jest tylko Boga, rozum zatopiony jest w Bożej prawdzie, a wola - złączona z Bogiem przez miłość. W tym stanie zdarzają się lewitacje - ciało nabiera lekkości i unosi się nad ziemią. W rzeczywistości ciało nic nie traci ze swego ciężaru; ponieważ jednak zjednoczenie duszy z Bogiem jest tak ścisłe, siła ducha skupionego w Bogu podnosi z ziemi ciężar ciała. Człowiek doznaje niewymownego szczęścia i cały rwie się do Boga, a jednocześnie bardzo cierpi, będąc świadomym tego, że musi pozostać w ciele. Wówczas jakby wbrew swojej naturze woła do Boga, aby ciało zostało oddzielone od duszy, a dusza od ciała - prosi więc o śmierć, bowiem tęskni za przebywaniem z Bogiem.
"Nieszczęśliwy ja człowiek - któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z prawem Bożym, w członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu" (por. Rz 7, 23-24). Według świętej Katarzyny święty Paweł nie mówi tu tylko o walce ducha ze zmysłową żądzą ciała, ale skarży się na nie, bo ono przeszkadza mu widzieć Boga takiego, jakim jest w swej istocie. Człowiek, póki żyje, może doświadczyć i oglądać Boga tylko przez działanie Jego miłości, która objawia się w wieloraki sposób zależnie od tego, jak się spodoba Bogu odsłonić. Nie może jednak - choćby w najwyższym nawet uniesieniu mistycznym - oglądać Boga takim, jakim On jest w Jego prawdziwym życiu wewnętrznym - "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało...".
Każde widzenie mistyczne jest tylko namiastką tego, czego doświadcza każdy zbawiony. U mistyków w stanie doskonałego zjednoczenia z Bogiem ogień miłości Bożej porywa ducha człowieka do tego stopnia, że cały zatopiony jest w Bogu. Wtedy oko inteligencji (znane sformułowanie Katarzyny) porwane jest przez ogień miłości Bożej i człowiek znajduje się w aurze nadprzyrodzonego światła. Przez to światło człowiek jeszcze lepiej poznaje Boga - a im lepiej Go poznaje, tym bardziej Go kocha. Przez to światło nadprzyrodzone, jak mówi Katarzyna, prawdę i tajemnice Boże widział św. Tomasz z Akwinu, święci Augustyn, Hieronim i wielu innych doktorów Kościoła. Przez nie święci patriarchowie i prorocy poznawali i przepowiadali przyjście i śmierć Syna Bożego. Ono oświecało Apostołów po przyjściu Ducha Świętego. Posiadali je Ewangeliści, umacniało ono męczenników. Każdy otrzymał je w inny sposób, wedle tego, czego wymagało jego zbawienie, zbawienie innych lub potrzeba głoszenia Ewangelii.
Stary i Nowy Testament pełne są tego światła mistycznego. Widzi się w nim rzeczywistość doczesną w świetle wieczności. W Starym Testamencie oświetlało ono proroków, by widzieli i rozumieli przyszłość. W Nowym Testamencie objawia ono wierzącym w Chrystusa zasady życia ewangelicznego. Katarzyna stan światła mistycznego określa jako stan przedwzniosły. Jej zdaniem przez to światło człowiek tu na ziemi jest zdolny osiągnąć przedsmak nieba. Pełnię radości nieba możemy osiągnąć dopiero po śmierci.