MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Święci męczennicy chińscy Franciszek Capillas, prezbiter, i Towarzysze (+ 1648 i 1748)

1 października 2000 roku papież Jan Paweł II zaliczył sześciu braci kaznodziejów pochodzących z Hiszpanii do grona 120 męczenników, którzy ponieśli śmierć w Chinach.

Spośród nich miano "protomartyr" przysługuje Franciszkowi Fernandezowi de Capillas, którego papież św. Pius X beatyfikował 2 maja 1909 roku. Urodził się 15 sierpnia 1607 roku w mieście Bequerin de Campos (Palencja) w Hiszpanii. Należał do konwentu św. Pawła w Valladolid, gdzie żył cicho i pokornie. Został wyświęcony w Manili w 1632 roku. Stamtąd wyruszył, wiedziony miłością apostolską, do Chin (1642 r.), gdzie po długim uwięzieniu z rąk prześladowców został ścięty w mieście Fogan 15 stycznia 1648 roku.
Inni męczennicy z Zakonu Kaznodziejskiego zostali beatyfikowani 14 maja 1893 roku przez Leona XIII. Piotr Sans y Jorda urodził się 3 września 1680 roku w mieście Ascó koło Taragony, przebywał w konwencie w Lerydzie, a w 1715 roku dotarł do Chin. Pełen łagodności, odwagi i apostolskiej miłości, w 1729 roku został mianowany biskupem. Po powrocie w 1738 roku do pracy misyjnej został uwięziony w 1746 roku i ścięty 26 maja 1747 roku.
Franciszek Serrano Frias urodził się w Hueriyi (Granada) 4 grudnia 1695 roku. Przebywał w Granadzie w królewskim konwencie św. Krzyża, przybył na Filipiny (1725 r.) i dotarł do Chin (1738 r.). Gdy go schwytano (1746 r.) i zatrzymano w więzieniu, dowiedział się o własnej nominacji biskupiej, ale nie mógł zostać konsekrowany. Zginął, uduszony 25 października 1748 roku, a jego ciało spalono, jednakże pozostały jego relikwie. Sławiono jego surowość życia, pobożność różańcową oraz niestrudzoną gorliwość misyjną.
Z tego samego konwentu w Granadzie pochodził Jan Alcober Figuera, który wyświęcony na prezbitera (1694 r.) przybył do Manili i w 1741 roku ustanowiono go prowincjalnym wikariuszem misji w Chinach. Pełen gorliwości apostolskiej został schwytany (1746 r.) i powieszony 28 października 1748 roku, a jego ciało spalono.
Joachim Royo Perez urodził się w 1691 roku w Hinojosie (Tenuel), należał do konwentu Del Pilar w Walencji. Przeznaczony do dalszych studiów, udał się do Manili (1712 r.), a stamtąd do Chin (1715 r.). Pochwycony w 1746 roku, został wraz z towarzyszami uduszony 28 października 1748 roku, a ich ciała spalono. Wyróżniał się szczególną pobożnością i wielką gorliwością apostolską.
Franciszek Diaz del Rincón (ur. 1713 r.), Hiszpan, wyświęcony w Avili, przybył do Chin (1738 r.), gdzie schwytano go w 1746 roku. Po długich cierpieniach zginął, powieszony 28 października 1748 roku, a jego ciało spalono. Był mężem wielkiej pobożności i surowej pokuty.


Z listu św. Franciszka Fernandeza de Capillas, prezbitera i męczennika

Niech Jezus będzie z Wami, bracie. Wiem dobrze, że doznacie nie smutku, a raczej świętej zazdrości, widząc mnie tu, ponieważ będziecie pewni, że to Bóg, nasz Pan, przywiódł mnie tutaj i dlatego też nie wystarczą ludzkie wysiłki, aby mnie stąd uwolnić, aż nadejdzie godzina, w której to nasz Pan Jezus Chrystus postanowił mnie uwolnić.
Mandaryn rozkazał, aby wrzucono mnie do lochu ze stopami zakutymi w dyby, skąd teraz piszę ten list na kawałku papieru, który znalazłem, mimo że brakuje tutaj wszystkiego. Słychać tylko nieustannie płacze biednych więźniów, umierających z głodu i zimna. Nie ma jednak nikogo, kto by się tym przejął. W najlepszym razie dają im wywar, w którym gotuje się ryż, a i ja dzielę się z nimi tym, co dostaję, służąc im również w tym, o co mnie proszą. Z tego powodu uważam się za bardzo szczęśliwego.
Już wiedzą w mieście, czym jest nasze święte prawo. Wielokrotnie głoszono je zarówno publicznie, jak i potajemnie. Pewnego dnia wystarczająco objawiła się prawda o naszym świętym prawie, gdy wszyscy ujrzeli mnie cierpiącego za nie z niewzruszoną odwagą, odpowiadającego przez tłumacza na wszystko, co nam się zarzuca. Tych przychylnych usatysfakcjonowało, że nasze święte prawo nie zawiera nieprawości, natomiast nieprzychylnym nie wystarczają ani argumenty, ani autorytet uczonych.
Sprawcie, aby modlili się za mnie wszyscy, by Bóg, nasz Pan, dał mi odwagę, jeśli przypadkiem powtórnie będzie mi dane cierpieć dla Niego większe tortury od tych już wycierpianych, a w końcu wysławić Go przez śmierć. Na wszystko bowiem jestem gotowy ze względu na wolę naszego Pana. Już wiem, co znaczy cierpieć, i przekonałem się pewnego dnia, że prawdziwe są słowa Chrystusa Pana: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle", gdyż podczas tortur doświadczyłem innej odwagi, różnej od naturalnej, przez co nie zważałem już na ciało. Patrzyłem na nie, jakby nie było moje, nic nie robiąc sobie z tego, że je torturowali tak, jak tyran chciał - aż do pozbawienia życia. Wszyscy doskonale zauważyli, że nie ceniłem życia, a dla wypróbowania mnie mandaryn powiedział jeszcze, że chce mnie zabić. Odpowiedziałem, że niech robi jak chce, że nie czyni mi różnicy umrzeć teraz czy kiedy indziej.
Uważajcie, aby nie oszukali Was ci bracia, którzy chcą wyłudzić pieniądze, by dać je mandarynowi dla mojego ocalenia. Nie zesłał nam Pan pieniędzy, aby je dawać tyranowi, nigdzie też nie wyczytałem, żeby w dawnych czasach, kiedy trwały prześladowania, wyzwalano kapłanów od śmierci za pomocą pieniędzy. Ci raczej zawczasu dawali, co mieli, biednym, by nie wpadło to w ręce tyrana. Kapłani zwykle uciekali się do swego Boga, aby ich uwolnił, a Pan, kiedy była taka potrzeba, uwalniał ich, jak uwolnił Piotra i innych. Dostrzegłem wyraźnie, że Pan mnie tutaj osadził i tak samo mnie stąd uwolni, jeśli będzie to z pożytkiem dla chrześcijan, a jeśli nie, zabierze mnie ze sobą i skończą się moje objawienia.