MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Święty Ojciec Franciszek z Asyżu († 1226)

Pietro Bernardone, znany powszechnie jako Biedyczna z Asyżu, urodził się ok. 1182 r. w rodzinie bogatego kupca, sukiennika. W domu zwano go "Franzuzikiem" - Francesco, gdyż lubił język francuski. To przezwisko zostało mu na całe życie. Po wesołej i bujnej młodości podczas rocznej niewoli w Perugii (walczył jako rycerz w nieudanej wyprawie przeciw Perugii) i podczas długiej i ciężkiej choroby Franciszek uświadomił sobie swoje powołanie do życia poświęconego Chrystusowi. Mając dwadzieścia pięć lat porzucił dostatki i dom rodzinny, zaczął żyć o chlebie żebraczym służąc ubogim jako pustelnik pod Asyżem. Trzy lata później - w roku 1210 - miał już dwunastu towarzyszy, którym dał pierwszą regułę, zatwierdzoną ustnie przez Innocentego III. W ten sposób narodził się Zakon Braci Mniejszych. Wkrótce ruch franciszkański ogarnął całą Europę. W 1219 roku Zakon liczył ponad pięć tysięcy mnichów. Z pomocą św. Klary Franciszek założył drugi zakon - żeński, zwany Zakonem Klarysek, oraz trzeci - którego członkami mogli być ludzie świeccy, mężczyźni i kobiety. Naznaczony stygmatami Meki Pańskiej (1224 r.), z radością wyszedł na spotkanie "siostry Śmierci" 3 października 1226 roku.
Papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet świętych w dwa lata po jego śmierci, a więc w 1228 roku.
Tradycja utrzymuje, że św. Franciszek i św. Dominik spotkali się w Rzymie i że byli związani gorącą wspólną modlitwą i przyjaźnią. Zakon Dominikański i Zakon Franciszkański utrzymują zawsze przyjaźń, która łączyła Założycieli. Zwyczajem zakonnym, gdy umiera dominikanin - na miejsce spoczynku odprowadza go franciszkanin i odwrotnie. Dzisiejsze święto wyraża w liturgii naszego Zakonu szczególną więź braterstwa między Braćmi Mniejszymi i Kaznodziejami, mającą za podłoże bliskość założycieli obu Zakonów w ich historycznej misji na rzecz Kościoła. Obaj, jak pięknie pisze św. Katarzyna ze Sieny, "prawdziwie byli dwiema kolumnami w świętym Kościele: Franciszek przez uboótwo, które było jego cechą właściwą, Dominik przez wiedzę" (Dialog, 158).


Z Dialogu o Bożej Opatrzności św. Katarzyny ze Sieny

Święty Zakon, ustanowiony przez Ducha Świętego i przeznaczony dla wszystkich dusz chcących osiągnąć doskonałość, jest jak łódź, która zawiedzie je do przystani zbawienia. Panem tej łodzi jest sam Duch Święty. Nie zbacza ona z drogi przez błąd zakonnika, który przekracza regułę; błąd ten szkodzi jemu, nie jej. Wprawdzie sternik może zdać ją na łaskę fal, jak czynią źli pasterze, przełożeni, postawieni u steru przez pana łodzi. Lecz łódź ta w sobie daje tyle ukojenia, że język twój nie zdołałby tego wyrazić.
Znajduje się też na tej łodzi skarb świętych reguł, ustanowionych z taką mądrością i z takim światłem przez tych, którzy stali się przybytkami Ducha Świętego.
Spójrz, z jakim ładem Benedykt urządził łódź swoją.
Spójrz, w jaką doskonałość, w jaką woń ubóstwa, w jakie perły cnót wyposażył swą łódź Franciszek. Pchnął ją na drogę wielkiej doskonałości, którą pierwszy w sobie urzeczywistnił i dał uczniom swym za oblubienicę prawdziwe i święte ubóstwo, które sam wybrał przez zaparcie się siebie i samowzgardę. Nie pragnął podobać się żadnemu stworzeniu poza moją wolą, lecz chciał być niczym w oczach świata. Umartwiał swe ciało, unicestwiał swą wolę, przyoblekał się w hańbę, cierpienia i zniewagi dla miłości pokornego Baranka, z którym miłośnie związał się i przygwoździł do krzyża, tak że przez szczególną łaskę zjawiły się na ciele jego rany mej Prawdy, ukazując w naczyniu jego ciała płomienne uczucie jego duszy. Tak wytyczył drogę innym.
Lecz spytasz mnie: Czyż inne zakony nie są oparte na tym samym ubóstwie? Tak, lecz dla żadnego z nich nie jest ono dobrem głównym. Rzecz ma się tak jak z cnotami. Wszystkie cnoty pochodzą z miłości, a jednak, jak ci rzekłem na innym miejscu, każdy ma swą cnotę właściwą, ten taką, ów inną, choć wszyscy posiadają miłość.
Biedaczynie Franciszkowi było właściwe prawdziwe ubóstwo i z miłości, którą żywił do niego, uczynił zasadę na swej łodzi, ustanawiając w niej ścisłą karność dla dusz nie zwykłych, lecz doskonałych, nielicznych, lecz dobrych. Powiadam nielicznych, bo niewielu tylko wybiera tę doskonałość.
Spójrz teraz na łódź ojca twego Dominika, umiłowanego syna mojego, i zobacz, z jakim doskonałym ładem wszystko urządził. Chciał, aby bracia jego mieli na myśli tylko chwałę moją i zbawienie dusz przez światło wiedzy. To światło chciał uczynić zasadą swego Zakonu, nie zrzekł się jednak prawdziwego i dobrowolnego ubóstwa. Dowodem, że go przestrzegał i że brzydził się bogactwem, jest przekleństwo, które testamentem przekazał w dziedzictwie synom swoim, którzy posiadają cośkolwiek w jego Zakonie prywatnie czy wspólnie. Jest to znak, że obrał sobie za oblubienicę królową biedę.
Lecz właściwym przedmiotem swego Zakonu uczynił światło wiedzy, aby wytępić błędy, które powstały w tym czasie. Podjął urząd Słowa, Jednorodzonego Syna mojego. Wydawał się w świecie wprost apostołem, tak wielkie były prawda i blask, z jakimi siał słowo, rozpraszał ciemności i rozlewał światło. Był sam światłem, które dałem światu za pośrednictwem Maryi i umieściłem w mistycznym ciele świętego Kościoła dla tępienia herezji.
Iluż robotników wysłał ten ojciec, by pracowali w jego winnicy, wyrywając ciernie występków i sądząc cnoty! Zaprawdę, Dominik i Franciszek to dwie kolumny w świętym Kościele: Franciszek przez ubóstwo, które było jego cechą właściwą, Dominik przez wiedzę.