MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Święci męczennicy wietnamscy Ignacy Delgado, biskup, i Towarzysze (+ XVIII-XIX w.)

Papież Jan Paweł II w dniu 19 czerwca 1988 roku uroczyście kanonizował 117 męczenników, a w 1990 roku ustanowił ich patronami Wietnamu. Tam bowiem zostali okrutnie zabici dla imienia Chrystusa w XVIII i XIX wieku. Jest wśród nich dziewięćdziesięciu sześciu Wietnamczyków, jedenastu Hiszpanów i dziesięciu Francuzów. Pięćdziesięciu ośmiu wywodziło się z Paryskich Misji Zewnętrznych, pięćdziesięciu zaś było członkami Rodziny Dominikańskiej.

Pośród tych naszych braci znajdowało się kilku biskupów, mianowicie: Ignacy Klemens Delgado (+ 1838), Dominik Henares (+ 1838), Józef Maria Diaz Sanjurjo (+ 1857), Melchior García-Sampedro (+ 1858), Walenty Berrio-Ochoa (+ 1861), Hieronim Hermosilla (+ 1861).
Inni byli prezbiterami: Franciszek Gil de Federich (+ 1745), Mateusz Alfons Leciniana (+ 1745), Jacek Castañeda (+ 1773), Wincenty Le Quang Liêm a Pace (+ 1773), Wincenty Dô Yên (+ 1838), Józef Fernandez (+ 1838), Dominik Nguyên Van Hahn (Diêu) (+ 1838), Piotr Nguyên Van Tu (+ 1838), Dominik Tuóc (+ 1839), Tomasz Dinh Viêt Du (+ 1839), Dominik Nguyên Van (Doàn) Xuyên (+ 1839), Józef Dô Quang Hien (+ 1840), Dominik (Doâi) Trach (+ 1840), Dominik Mâu (+ 1858), Józef Tuân (+ 1861), Piotr Almató (+ 1861).
Inni należeli do fraterni kapłańskich św. Dominika: Augustyn Schoeffler (+ 1851), Dominik Câm (+ 1859), Tomasz Khuông (+ 1861). Inni wreszcie byli członkami Trzeciego Zakonu: Józef Hoàng Luong Canh (+ 1838), Józef Nguyên Dính Uyên (+ 1838), Tomasz Nguyên Van Dê (+ 1839), Franciszek Ksawery Hà Trong Mâu (+ 1839), Augustyn Nguyên Van Mói (+ 1839), Dominik Bùi Van Uy (+ 1839), Stefan Nguyên Van Vinh (+ 1839), Tomasz Toán (+ 1840), Dominik Pham Trong (An) Kham (+ 1859), Józef Nguyên Duy Khang (+ 1861).
Pozostałych dwudziestu pięciu świeckich pochodziło z misji naszego Zakonu w Tonkinie.

W różny sposób ponieśli śmierć: siedemdziesięciu pięciu ścięto, dwudziestu dwóch powieszono, sześciu spalono, pięciu rozszarpano, a dziewięciu zamęczono w więzieniu. Ich ciała pochowano bezimiennie, ale ich błogosławiona pamięć na zawsze pozostała żywa wśród ludu. Miejmy nadzieję, że za ich wstawiennictwem świat zostanie obdarzony pokojem, a Kościół wolnością.


Z listów św. Franciszka Gil de Fererich, prezbitera i męczennika

Piszę raczej po to, byście wiedzieli, że jeszcze żyję, i byście polecali mnie Bogu, niż po to, żeby przekazać jakieś szczególne nowiny, których jednakowoż nie brak w tym królestwie, zarówno w wymiarze świeckim, jak i duchowym. Jeśli chodzi o sprawy świeckie, nadal trwają wojny domowe i każdego dnia da się słyszeć o nowych rebeliach, powstałych w wyniku ambicji podsycanej przez proroctwa, z których nie wiem, czy choć jedno pochodzi od Boga. Według tychże przepowiedni, rządy muszą przejść w ręce innego rodu, a tego, którego należy wynieść na tron, jedni nazywają Chên Nhên, co znaczy prawdziwy, ten o którym mówią proroctwa, a inni Mành Nhên, co znaczy święty człowiek. Zdaje się, że jedyną cnotą tej świętości jest zagarnięcie królestwa czy też rządów. I tak już od siedmiu lat niszczy się to królestwo, pustosząc wsie, okręgi, prowincje oraz nasze misje, nieustannie zadając śmierć i podpalając.
Również w wymiarze duchowym nie brak nowin, bo chociaż z powodu panujących wojen nie zamierzają tu powszechnie prześladować wiary, zatem ojcowie mogą pełnić swą posługę i uroczyście obchodzić święta przy udziale tłumów, nie jesteśmy jednak pozbawieni od czasu do czasu obaw, tak jak to się dzieje teraz. Ze względu na krążące pogłoski o rebelii ojcowie muszą działać w większym ukryciu niż wcześniej i unikać zbierania się tłumów. Poza tym nie brak oddziałów partyzanckich, które czynią krzywdę winnicy Pana, jako że niektórzy mandaryni nie przestają prześladować wiary. Chociażby w zeszłym roku, w jednej z prowincji w dniu Zmartwychwstania Pańskiego pewien ojciec jezuita stracił wszystkie paramenty i ledwo uszedł z życiem niemal pozbawiony ubrania. Uwięziono wtedy siedemnastu chrześcijan, spośród których, po dotarciu przed tutejszy trybunał, dziewięciu umarło w więzieniu, a pozostałych skazano dożywotnio na pracę w stajni słoni. Tego roku we Prowincji Wschodniej, gdzie nie tylko jest niewielu chrześcijan, ale i bardzo mało mieszkańców, pojmano z powodu wiary pięć osób i zaprowadzono je do więzienia lokalnego trybunału. W Prowincji Północnej również uwięziono dwie wioski. Udało im się dojść do porozumienia z mandarynem, który je uwięził, dzięki dużej sumie pieniędzy. Mnie także dnia 3 marca wezwano przed sąd z powodu oskarżenia świętokradcy, który mnie wtrącił do więzienia, i spytano mnie, czy zechcę podeptać święte wizerunki, na co odparłem, że nie. Ponieważ nie chciałem odpowiadać na pytania tego, co mnie pojmał, grożono mi, że będę bity maczugami. Na groźbach się skończyło, a ja postawiłem na swoim, nie odpowiadając na żadne pytanie. I tak oto trwam jeszcze w tym więzieniu, do chwili gdy Bóg postanowi coś innego, pełniąc posługę wobec chrześcijan, którzy przybywają licznie, jeśli tylko mogą, by w dniach świątecznych uczestniczyć we Mszy Świętej, znosząc jedynie skąpstwo tych tutaj czy też ich dokuczanie. Niech Bóg mi udzieli swej łaski, bym Mu służył, jak powinienem.
[Pozdrawiam moją Matkę, wujostwo, kanonika, pana Antonio, Pedra, Antonio, Ponę, Pepe, Maríę, pana Alejandro, Piñola oraz wszystkich pozostałych krewnych, przyjaciół i znajomych, a zwłaszcza Siostry od Niepokalanego Poczęcia, Rosę i Losę wraz z matką Candią, Jacinto, ciotką Isabel wraz całymi ich rodzinami, prosząc, byście mnie polecali Bogu, bo jestem bardzo słaby w tym, co cielesne, i w tym, co duchowe. Niech Bóg ma Was w swojej opiece przez długie lata.]