MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Święta Katarzyna Ricci (+ 1590)

Aleksandra Ricci urodziła się w 1522 roku w znakomitej rodzinie szlacheckiej z Florencji. Osierocona we wczesnym dzieciństwie przez matkę, pałała wielką miłością do Chrystusa Ukrzyżowanego. W wieku dwunastu lat wstąpiła do klasztoru III Zakonu pod wezwaniem św. Wincentego w Prato, przyjmując imię Katarzyna - na cześć św. Katarzyny Sieneńskiej. Ogarnięta ogniem Ducha Świętego, niestrudzenie poszukując chwały Bożej, przeprowadziła reformę życia zakonnego w duchu Hieronima Savonaroli, którego otaczała wielką czcią. Gorąco rozważając w sercu Mękę Chrystusa, zasłużyła na to, aby poprzez mistyczne zjednoczenie doznawać jej także w swoim ciele. Miała widzenia scen Męki Pańskiej. W wieku 20 lat otrzymała stygmaty, koronę cierniową i pierścień zaślubin mistycznych. W czasie jej modlitw czasami Pan Jezus z krucyfiksu ożywał i przemawiając do niej, przygarniał ją do siebie. Aby rozszerzyć nabożeństwo do Męki Pańskiej, ułożyła medytację złożoną z fragmentów Pisma Świętego. Jest ona zwana "Kantykiem św. Katarzyny Ricci" i jest nadal śpiewany, szczególnie w okresie Wielkiego Postu, w klasztorach dominikańskich.
Łączyły ją więzi przyjaźni ze św. Filipem Nereuszem i podczas gdy on przebywał w Rzymie, ona w swym klasztorze w Prato porozumiewała się z nim duchowo w sposób niezwykły, drogą osobliwych widzeń. Mimo że wymienili wiele listów, nigdy się nie spotkali, z wyjątkiem wspomnianych spotkań mistycznych. Wybrana dwa razy na przeoryszę, rządziła wspólnotą roztropnie i łagodnie. Tak dobrze czytała w duszach sióstr, że poznawała uczucie smutku lub pokusy przez nie przeżywane. Unikały ją z bojaźni przed upominaniem i starały się nie myśleć o pokusach. Gdy przyjęła na siebie cierpienia pewnej duszy czyśćcowej, ciało jej ściemniało i zdawało się płonąć w sposób zatrważający. Siostry nie mogły utrzymać jej dłoni.
Pozostawiła wartościowe pisma z dziedziny życia wewnętrznego, szczególnie listy, które pisała do znanych wówczas świętych - oprócz św. Filipa Nereusza korespondowała także ze św. Karolem Boromeuszem i św. Marią Magdaleną de Pazzi.
Zmarła w wieku 68 lat w Prato 2 lutego 1590 roku. Papież Klemens XII dołączył ją 23 listopada 1732 roku do grona błogosławionych, a papież Benedykt XIV ogłosił ją świętą 29 czerwca 1746 roku. Jej ciało, niedotknięte rozkładem, spoczywa w bazylice w Prato i jest wystawione do adoracji pod głównym ołtarzem. Na obrazach przedstawiana jest najczęściej pod krucyfiksem w trakcie pisania swych dzieł.


Z listu św. Katarzyny Ricci, dziewicy

Najbardziej trzeba się starać o współzawodnictwo w dobru, jednak nie poprzez zazdrość, tak jakby ktoś chciał odciągać bliźniego od dobra, aby ten go nie prześcignął. Należy mocno biec w świętym współzawodnictwie i z pragnieniem niebiańskiego źródła. Nie przeszkadzając biec bliźniemu, starajmy się jednak wejść pierwsi. O, jeśli dzisiaj w sercach chrześcijan istniałoby takie współzawodnictwo, jakże wielu osiągnęłoby upragnioną nagrodę, o którą obecnie tak niewielu się ubiega. Czyńmy więc tak, najdroższy mój synu, abyśmy szybko biegli i odnieśli zwycięstwo. Nie będziesz uważany w tej walce za lekkomyślnego, podobnie jak nie został uznany za nierozważnego ów nieszczęśliwy czy raczej szczęśliwy łotr, ukrzyżowany razem z Jezusem. Czy nie wydaje ci się, że walczył on lepiej, niż wielka rzesza świętych ojców, którzy już od wieków oczekiwali odkupienia? Ten bowiem w ułamku czasu tak szybko pobiegł, że wyprzedził wszystkich, i jako pierwszy zasłużył na nagrodę, której jednak nie odebrał nikomu spośród wezwanych do niej.
Teraz zaś, mój synu, żyjemy w dniach, w których powinniśmy biec i trwać bardziej niż dotąd przywykliśmy. Rozważając bowiem ukazywaną nam w tych dniach głębię tajemnicy odkupienia, o ileż bardziej powinniśmy trwać i nie ustawać!
Widzimy przede wszystkim miłosierdzie, które zwyciężyło sprawiedliwość, a pośrednicząc u Ojca Przedwiecznego, skłoniło Go, aby posłał swojego Jednorodzonego Syna i by On przyjął ludzkie ciało dla zbawienia naszych niewdzięcznych dusz. To miłosierdzie sprowadziło Boga z wysokości na ziemię, zamknęło w łonie Dziewicy Tego, "którego niebo ogarnąć nie może". On z wszechmocnego Boga stał się niemowlęciem razem ze wszystkimi ułomnościami innych dzieci, z nieśmiertelnego i nie podlegającego cierpieniom stał się śmiertelnym i cierpiącym, z boskiego stał się ludzkim, z najmądrzejszego - jakby nierozumnym w oczach ludzkich, z Pana, któremu służą aniołowie - sługą ludzi.
Jakiż umysł nie wpadnie w podziw, kiedy rozważa te sprawy, wiedząc, że to wszystko stało się w tym celu, aby ludzka natura spłaciła dług wobec boskiej Istoty? A ponieważ nasza natura nie była w stanie sama spłacić tego długu ani otworzyć bramy nieba, zamkniętej przez nieposłuszeństwo, oto przybył Zbawiciel, bogaty w tak wielki skarb, przygotowany i przysposobiony do uwolnienia nas od długu oraz ustanowienia nas z powrotem dziedzicami niebieskiej ojczyzny. Sama myśl o tym powinna powstrzymać nas od wszelkich naszych działań; mam na myśli działania ziemskie i próżne.
Jest rzeczą konieczną, abyśmy podjęli ten bieg, pobudzeni przykładem oceanu miłości Syna Bożego ku znikomemu stworzeniu. On sam, wraz z naszą naturą, ruszył w swój tak szybki bieg, by wyjść naprzeciw tak wielkiemu cierpieniu.
Synu, powinniśmy podjąć ten sam bieg i gwałtownie rzucić się w to wielkie morze, w którym obmyjemy się i oczyścimy, ponieważ dla nas zostało stworzone. Naznaczymy nasze czoła tą boską krwią, abyśmy z takim znakiem stanęli przed wiecznym Ojcem i powiedzieli Mu, że Jego jedyny Syn spłacił za nas długi, że walczyliśmy i zdobyliśmy czerwoną i szkarłatną nagrodę, którą jest Jezus na krzyżu, zbroczony krwią i wyczerpany z miłości.