MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Święta Maria Magdalena, protektorka Zakonu Kaznodziejskiego († I w.)

Św. Maria Magdalena po latach złego życia nawróciła się i stała się wzorem pokutnicy. Była na Kalwarii z Matką Bożą i ukochanym Apostołem Jezusa, Janem. Jako jedna z pierwszych ujrzała Zmartwychwstałego i oznajmiła o tym Apostołom, stąd jej tytuł: apostola apostolorum.
Według tradycji, wygnana przez Żydów przybyła drogą morską do Prowansji ze swoją siostrą Marią i z bratem Łazarzem w towarzystwie Maksymina i Sidona. Łazarz i Maksymin byli kolejno biskupami Marsylii. Maria osiedliła się w pobliżu dzisiejszego St. Maximin, w grocie Sainte Baume, gdzie często nawiedzał ją Pan Jezus. Cząstka, którą obrała, nie była od niej odjęta.
Przykład Marii Magdaleny uczy, że poprzednie grzeszne życie nie jest przeszkodą do wejścia na najwyższe szczyty kontemplacji. Grób jej znajduje się w Saint Maximin. W roku 1280 Karol Andegaweński wybudował tam bazylikę i osadził braci kaznodziejów. Maria Magdalena wraz z Najświętszą Maryją Panną i św. Katarzyną Aleksandryjską jest protektorką Zakonu Kaznodziejskiego. Jest ona protektorką Zakonu z potrójnego tytułu: jako pokutnica (Zakon od pokuty), jako ta, która obrała najlepszą cząstkę (zakon z pełni kontemplacji czerpie moc ducha apostolskiego), jako apostola apostolorum (zakon jest posłany, jest apostolski).

Z hymnu brewiarzowego na Nieszpory o św. Marii Magdalenie:

Gwiazdo Magdali, szczęśliwa niewiasto,
Sławimy Ciebie uroczystym hołdem
Chrystus Cię złączył ze sobą najściślej
Miłości więzią.

Spraw, niechaj miłość zwycięska Chrystusa
Nam też da udział w tej niebieskiej chwale,
Abyśmy wspólnie wielbili na wieki
Dobrego Pana. Amen.


Z komentarza do Ewangelii br. Marii Józefa Lagrange'a, prezbitera

Maria Magdalena wyprzedziła inne kobiety. Nie nastał jeszcze świt, kiedy ujrzała podniesiony kamień i otwarty grób. Strażnicy się rozproszyli, ale ona się temu nie dziwiła, bo wcale nie wiedziała, że wcześniej pilnowali grobu. Spojrzała i od razu zobaczyła, że ciało zostało zabrane. Nie ujrzała żadnego anioła, ponieważ Jezus sam chciał ją zawiadomić. Strwożona i zaniepokojona, obawiając się, żeby ukochane ciało Jezusa nie zostało zbezczeszczone, poszła z pośpiechem do Szymona Piotra i drugiego ucznia, którego Jezus kochał. Mówi im, co ją niepokoi: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono". Powiada: "Nie wiemy", mając na myśli pozostałe niewiasty, które wyszedłszy wraz z nią, później dotarły do grobu.
Gdy następnie Piotr i Jan powrócili do domu, jak o tym świadczy sam Jan, ona nie odeszła. Jako ostatnia oddaliła się od krzyża i od pogrzebu, a jako pierwsza przybiegła do grobu i ujrzała, że jest pusty. Nie mogła od niego odejść i trwała przy nim, płacząc. A potem zapragnęła ponownie zajrzeć do środka i nachyliła się do grobu, jak gdyby sądziła, że coś może tam znaleźć. I oto ujrzała dwóch aniołów w białych szatach, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa, jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: "Niewiasto, czemu płaczesz?" Nie rozpoznała aniołów, bo przecież aniołowie powinni wiedzieć, czemu płacze. Odpowiedziała im: "Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono". Nie dostrzega płócien, nie zważa na obcych, wszystko jest dla niej jak nicość i pustka.
Ponownie się nachyliwszy, powraca, aby szukać gdzie indziej. Wtem widzi Jezusa i Go nie poznaje, ponieważ troszczy się jedynie o ukochane ciało, które chciała namaścić drogocennym olejkiem, a które jest w świętokradczych rękach. Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Ona sądzi, że to ogrodnik, podejrzany, a może i nieuczciwy, który wszystko wie i powinien zrozumieć jej niepokój. I mówi do niego: "Jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę". Nie martwi się kamieniem, bo pragnie tylko Jego samego. A oto głos, który zstępuje w serce i oczy otwiera, nazywa ją jej własnym imieniem: "Mario!". Magdalena natychmiast woła: "Rabbuni", to znaczy: "Nauczycielu!" I już przypada Mu do stóp, wciąż płacząc, ale płacząc z radości.
Pozostaje na tym samym miejscu, aby dawać wyraz swojej miłości. Nie jest to jednak miejsce na wylewanie łez grzesznicy przy stopach Zbawiciela: Jezus jest z wysoka i choć jeszcze nie wstąpił do Ojca, wkrótce to uczyni, a ona ma to ogłosić uczniom. Takie jest znaczenie tych słów: "Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»".
Następnie Maria Magdalena została ustanowiona apostołką Apostołów. Jest posłuszna tak jak ci, którzy porzucają obcowanie z Nauczycielem, aby głosić Ewangelię: "Widziałam Pana!"