MODLITWA JUBILEUSZOWA
na 800-lecie Zakonu


Boże, Ojcze miłosierdzia,
który powołałeś św. Dominika
na pełnego wiary
wędrownego kaznodzieję
i głosiciela łaski;
wylej na nas
Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego,
abyśmy przygotowując się
do Jubileuszu Zakonu,
wiernie i z radością głosili
Ewangelię pokoju.

Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Wszyscy Święci Zakonu Kaznodziejskiego


Misja ewangeliczna św. Dominika fascynuje od blisko ośmiu wieków mnóstwo mężczyzn i kobiet: zakonników, zakonnic i świeckich. Świętość wielu z nich pozostawiła ślady w historii Zakonu. Lecz obok tych wybitnych mężczyzn i kobiet jest dużo nieznanych. Zakon pamięta o tych świętych i oddaje im cześć w dniu dorocznego ich święta. Ich wspólne święto przypomina nam, że również i my jesteśmy wezwani do świętości, od nowa natchnieni duchem ewangelicznym św. Dominika.
Wśród Świętych naszego Zakonu, obok św. Ojca Dominika, są wielcy teologowie i uczeni (św. Tomasz z Akwinu, św. Albert Wielki, św. Rajmund z Peñafort), papieże (św. Pius V), męczennicy (św. Piotr z Werony, bł. Sadok i Towarzysze), misjonarze (św. Jacek Odrowąż, św. Wincenty Ferreriusz), wychowawcy (św. Ludwik Bertrand), mistycy (św. Katarzyna ze Sieny, św. Róża z Limy, św. Katarzyna Ricci), opiekunowie chorych i ubogich (św. Marcin de Porres), artyści (bł. Fra Angelico) i tercjarze (bł. Piotr Jerzy Frassati, bł. Bartolo Longo, bł. Imelda).
Różnorodność sposobów, w jaki służyli Bogu w naszym Zakonie, może nam wszystkim dodać odwagi do szukania swojej drogi głoszenia Ewangelii tu, gdzie żyjemy na co dzień.


Hymn do Wszystkich Świętych Zakonu Salvete cedri Libani

Witajcie, cedry libańskie,
Zielone drzewa Zakonu,
Co dzisiaj łąki niebiańskie
W owocne pędy stroicie.

Was Trójcy wieczysta chwała
Świetlistym kręgiem otacza,
Was tchnienie Matki Dziewicy
Owiewa lekkim muśnięciem.

Was cały hufiec Aniołów
Pląsem bezkresnym opasał,
A poją wody najczystsze,
Źródlane strugi wieczności

O drzewa nasze szlachetne,
Wspierajcie synów pomocą,
W tej łez dolinie osłabłe
Wzmacniajcie swoje gałązki.

Chwała bądź Ojcu, Synowi
I ich słodkiemu Duchowi,
Z którymi razem mieszkacie
W szczęściu wieczystej światłości. Amen.


Z Dialogu o Bożej Opatrzności św. Katarzyny ze Sieny, dziewicy

Spójrz na łódź ojca twego Dominika, umiłowanego syna mojego, i zobacz, z jak doskonałym ładem wszystko urządził. Chciał, aby bracia jego mieli na myśli tylko chwałę moją i zbawienie dusz, przez światło wiedzy. To światło chciał uczynić zasadą swego Zakonu, nie zrzekł się jednak prawdziwego i dobrowolnego ubóstwa. Dowodem, że go przestrzegał i że brzydził się bogactwem, jest przekleństwo, które testamentem przekazał w dziedzictwie synom swoim, którzy posiadają cośkolwiek w jego Zakonie prywatnie czy wspólnie. Jest to znak, że obrał sobie za oblubienicę królową biedę.
Lecz właściwym przedmiotem swego Zakonu uczynił światło wiedzy, aby wytępić błędy, które powstały w tym czasie. Podjął urząd Słowa, Jednorodzonego Syna mojego. Wydawał się w świecie wprost apostołem, tak wielka była prawda i blask, z jakim siał słowo, rozpraszał ciemności i rozlewał światło. Był sam światłem, które dałem światu za pośrednictwem Maryi i umieściłem w mistycznym ciele świętego Kościoła dla tępienia herezji. Za pośrednictwem Maryi, rzekłem. Dlaczego? Bo Maryja dała mu habit zakonny: Jej to dobroć moja poleciła tę troskę.
U jakiego stołu żywi on synów swoich światłem wiedzy? U stołu krzyża. Krzyż jest stołem, przy którym zasiada święte pragnienie, aby żywić się duszami dla chwały mojej. Dominik chciał, aby synowie jego przez całe życie trwali przy tym stole, szukając z pomocą światła wiedzy, chwały i sławy imienia mego i zbawienia dusz. I aby nie zaprzątali się niczym innym, uwolnił ich od troski o rzeczy doczesne, rozkazując im być biednymi. Czyż tracił wiarę, bojąc się, że nie będą zaopatrzeni w potrzebie? Nie tracił jej, był uzbrojony wiarą i pokładał niewzruszoną nadzieję w mej opatrzności.
Chciał, aby synowie jego żyli w posłuszeństwie i ulegle spełniali to, do czego zostali przeznaczeni. Ponieważ nieczystość zaciemnia oko intelektu (i nie tylko intelektu, również naturalny wzrok słabnie wskutek tego nikczemnego występku), więc nie chcąc, aby przygasło światło, które przyczynia się znakomicie do lepszego zdobycia jasnej wiedzy, ustanowił trzeci ślub czystości, nakazując, aby wszyscy go przestrzegali z prawdziwym i doskonałym posłuszeństwem. Dziś nie bardzo go przestrzegają. Zmieniają w ciemność nawet światło wiedzy, omraczając je pychą. Nie aby ciemniało samo światło, lecz ciemnieje ich dusza. Gdzie jest pycha, tam nie może być posłuszeństwa. Rzekłem ci już, że człowiek jest o tyle posłuszny, o ile jest pokorny, i jest o tyle pokorny, o ile jest posłuszny. Łamiąc ślub posłuszeństwa, najczęściej łamie też ślub czystości, bądź czynem, bądź myślą.
Dominik umocnił swą łódź trzema linami: posłuszeństwem, czystością i prawdziwym ubóstwem. Zaprowadził na niej karność królewską, nie chcąc, aby reguła jego obowiązywała pod karą grzechu śmiertelnego. Ja, światło prawdziwe, oświeciłem go w tym względzie. Opatrzność moja miała na uwadze słabość mniej doskonałych, bo nie wszyscy są jednako doskonali w tym życiu. Toteż i doskonali, i niedoskonali czują się dobrze w tej łodzi. Dominik zgadza się z moją Prawdą, chcąc nie śmierci grzesznika, lecz aby nawrócił się i żył. Toteż Zakon jego jest łagodny, wesoły i wonny: jest sam przerozkosznym ogrodem.
Lecz nieszczęśliwi, którzy nie przestrzegają reguły i przekraczają rozkazy, sprawili, że ogród zachwaścił się i zdziczał. Nie ma już woni cnoty ani światła wiedzy w tych, których Zakon żywi na swym łonie. Nie oskarżam Zakonu, bo sam przez się, jak ci rzekłem, jest pełen rozkoszy; lecz nie jest już tym, czym był na początku. Był kwiatem, posiadał ludzi wielkiej doskonałości, którzy przypominali świętego Pawła blaskiem swego światła. Ledwo oczy ich spostrzegły ciemności błędu, już się rozproszyła.
Spójrz na pełnego chwały Tomasza. Szlachetne oko jego intelektu pogrążone było w przyglądaniu się mej Prawdzie. Tam otrzymało światło nadprzyrodzone i wiedzę wlaną przez łaskę; i tę łaskę uzyskał raczej przez modlitwy niż przez studia. Był najpłomienniejszą pochodnią, która rozlewa światło w Zakonie jego i w całym ciele mistycznym świętego Kościoła, rozpraszając ciemności herezji.
[Spójrz na Piotra, dziewicę i męczennika, który blaskiem krwi swojej wzniósł światło w ciemności wielu herezji; żywił do nich taką nienawiść, że był gotów oddać życie. Dopóki żył, modlił się tylko, kazał, rozprawiał z heretykami, spowiadał, głosił prawdę i krzewił wiarę; nieustraszony, wyznawał ją nie tylko w ciągu życia, lecz nawet w śmierci. W chwili konania pod ciosami zabójcy, gdy brakło mu głosu i atramentu, umaczał palec w krwi swojej. Nie mając pergaminu, chwalebny męczennik schyla się i pisze na ziemi swe wyznanie wiary: "Credo in Deum". Serce jego płonęło tak ogniem mej miłości, że nie zwolnił kroku, nie odwrócił głowy, wiedząc, że idzie na śmierć. Objawiłem mu przedtem, w jakich okolicznościach ma umrzeć, lecz on, prawdziwy rycerz bez trwogi, wyszedł na pole bitwy.
Mógłbym ci opowiedzieć o wielu innych, którzy choć nie ponieśli męczeństwa krwi, doznali go przez pragnienie, jak święty Dominik. Iluż robotników wysłał ten ojciec, by pracowali w jego winnicy, wyrywając ciernie występków i sadząc cnoty!
Zaprawdę, Dominik i Franciszek to dwie kolumny w świętym Kościele: Franciszek przez ubóstwo, które było jego cechą właściwą, Dominik przez wiedzę.
Opowiedziałem ci o ośrodkach: są nimi te łodzie, które Duch Święty sporządził przez patriarchów. Przeto zaznaczyłem, że Duch Święty jest panem tych łodzi. Zbudowane zostały w świetle najświętszej wiary i światło to poucza was, że steruje nimi dobrotliwość moja, sam Duch Święty. Omówiwszy ośrodki, czyli Zakony i ich doskonałość, powiem ci teraz o posłuszeństwie i nieposłuszeństwie, i o tych, co są w tej łodzi. Nie będę wchodził w szczegóły, nie będę prawił szerzej o tym Zakonie niż o innym. Ukażę ci równocześnie występek nieposłuszeństwa i cnotę posłuszeństwa, aby przedstawić je wyraźniej przez przeciwstawienie ich sobie i określić, jak powinien postępować ten, co chce wstąpić do łodzi Zakonu.]