Strona główna

MIŁOŚĆ w encyklice Ojca Świętego Benedykta XVI «DEUS CARITAS EST»
Artykuł napisany z okazji pielgrzymki Ojca Świętego do Polski (25 -28 maj 2006)

     Termin miłość stał się dziś jednym z najczęściej używanych słów, a także nadużywanych, któremu nadajemy znaczenia zupełnie różne. Mówimy o miłości ojczyzny, o umiłowaniu zawodu, o miłości między przyjaciółmi, o zamiłowaniu do pracy, o miłości między rodzicami i dziećmi, pomiędzy rodzeństwem, krewnymi, o miłości bliźniego i miłości Boga. Jednak w całej tej wielości znaczeń miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą, w której uczestniczy w pełni cały człowiek jego ciało oraz dusza, wysuwa się na miejsce pierwszoplanowe jako wzór miłości i związku, którego od samego początku pragnął sam Bóg, przy którym to rodzaju miłości bledną wszystkie inne formy miłości. Więc na wstępie powinniśmy zadać sobie pytanie czy pomimo różnych przejawów miłości nie jest to po prostu jedna miłość, czy też słowo miłość jest przez nas używane do określania całkiem różnych rzeczywistości (2).
     
Miłość jako eros

     Miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą, która nie rodzi się z woli człowieka, ale mu się narzuca, starożytna Grecja nazywała erosem. Grecy dostrzegali w erosie przede wszystkim upojenie, opanowanie rozumu przez ”boskie szaleństwo”, wyrywające człowieka z ograniczoności jego istnienia wprowadzające w stan wstrząśnienia przez boską moc pozwalającą mu doświadczyć najwyższej błogości. W religiach pogańskich ta postawa wyrażała się w kultach płodności, do których przynależał „święty” nierząd, kwitnący w ich świątyniach. Eros był celebrowany jako boska siła, jako złączenie z bóstwem.
     Tej formie religii, która się sprzeciwiała wierze w Jedynego Boga, Stary Testament przeciwstawił się z całą stanowczością. Jednak eros jako miłość, w której ma udział również rozum i wola nie zostaje potępiony i odrzucony. Potępione zostaje fałszywe uwielbienie erosa jako niszczycielskie wypaczenie pozbawiające godności człowieka. Prostytutki w pogańskich światyniach, które miały być traktowane jak boginki dające upojenie boskością w rzeczywistości są ludźmi, których się nadużywa oraz używa degradując je całkowicie i traktując jak rzeczy. Eros w tej formie jest degradacją człowieka. Staje się więc ewidentne, że eros potrzebuje dyscypliny oczyszczenia, aby dać nie chwilową przyjemność lecz przedsmak szczytu istnienia tego szczęścia do którego dąży całe stworzenie (4).
     Dwie rzeczy musimy dostrzec w analizie miłości pod kątem erosa. Po pierwsze - istnieje relacja między miłością, a Boskością, miłość obiecuje jakąś inną rzeczywistość, całkiem różną od naszej codzienności. Po drugie - drogą do tej innej rzeczywistości nie może być poddanie się instynktowi, który mamy wspólny ze zwierzętami. Konieczne jest opanowanie swych instynktów, poddanie ich woli, a osiąga się to drogą wyrzeczenia. Nie jest to odrzucenie erosa, lecz jego odtrucie i uzdrowienie w perspektywie jego prawdziwej wielkości, jako siły życia. Eros sprowadzony jedynie do seksu staje się towarem, zwykłą rzeczą, którą można kupić i sprzedać, sam człowiek staje się wtedy towarem, który można używać i wykorzystywać w sposób wyrachowany. Ciało przestaje być integralną częścią naszego ja, lecz zostaje odrzucone w dziedzinę czysto biologiczną. Wiara chrześcijańska zawsze uznawała człowieka jako byt podwójny i jedyny, w którym duch i ciało przenikają się wzajemnie. Owszem eros pragnie unieść nas w ekstazie w kierunku Boskości, lecz właśnie, dlatego wymaga ascezy, wyrzeczeń, oczyszczeń i uzdrowień (5).
     
Miłość jako agape

     W jednej z ksiąg Starego Testamentu, w Pieśni nad Pieśniami znajdują się dwa różne słowa na określenie miłości. Najpierw mamy słowo „dodim”, które wyraża miłość jeszcze niepewną, będącą w sytuacji poszukiwania. Słowo to zostaje zastąpione wyrazem „ahaba”, które w greckim przekładzie Starego Testamentu jest oddane terminem „agape”. Stał on się charakterystycznym określeniem dla biblijnego pojęcia miłości. Termin ten wyraża miłość, która teraz staje się naprawdę odkryciem drugiego człowieka oraz przezwycięża charakter egoistyczny, przezwycięża doświadczanie, które dominowało w erosie. Teraz miłość staje się troską o człowieka i posługą dla niego, nie szuka już samej siebie oraz zanurzenia w upojeniu, poszukuje dobra osoby ukochanej, staje się wyrzeczeniem, jest gotowa do poświęceń, a nawet ich szuka. Taka miłość należy do jej wyższych poziomów jest wpisana w rozwój miłości, w rozwój osobowy. Poszukuje ona teraz definitywności w dwóch znaczeniach, w znaczeniu wyłączności, tylko ta jedna osoba, oraz w znaczeniu, że na zawsze, dążąc w przeniesienie jej poza czas w nieskończoność do wieczności, wychodzi ona z własnego egoistycznego ja otwierając się na dar z siebie dla drugiego człowieka i odkrywa również, że jest niezdolna do takiego daru, odnajduje więc w ten sposób samego Boga. „Kto będzie się starał zachować swoje życie straci je; a kto je straci zachowa je”(Łk 17,33) Tymi słowami Jezus nam ukazuje drogę, która ma nas prowadzić przez krzyż do zmartwychwstania i osiągnięcia pełni człowieczeństwa, oraz istotę istnienia i miłości (6). Kto chce dawać miłość sam musi ją otrzymać w darze. Aby to się stało trzeba zaczerpnąć z pierwotnego źródła miłości objawionej na krzyżu. Z Jezusa Chrystusa, z którego przebitego włócznią boku i serca, które pękło, wytrysnęła na całą ludzkość miłość (7).
     W gruncie rzeczy należałoby stwierdzić, że miłość tworzy jedną rzeczywistość, posiadając jednak różne wymiary, z których to czasami jeden (agape) może bardziej dochodzić do głosu a czasami inny (eros). Gdy jednak te wymiary oddalają się od siebie np. dominuje eros i chęć używania powstaje karykatura miłości (8). Nasze spojrzenie na przebity bok Chrystusa musi nas doprowadzić do wniosku zawartego w tytule encykliki Bóg jest miłością. Gdy Jezus głosząc królestwo Boże mówi nam o zaginionej owcy, o synu marnotrawnym nie sprowadza swego nauczania do słów. W swym świadectwie i śmierci na krzyżu ukazuje, że Bóg z miłości do człowieka jakby obraca się przeciwko samemu sobie. Roztrząsając to zachowanie samego Boga możemy zacząć rozumieć i definiować czym jest miłość oraz łatwiej odnaleźć drogę swego życia i miłości (12). Jezus ustanawiając Eucharystię nadał swej odkupieńczej Ofierze trwałą obecność. Daje On w chlebie i winie swoje ciało i swoja krew. Eucharystia włącza nas w akt ofiarniczy Jezusa. Nie tylko otrzymujemy, ale zostajemy włączeni w akt ofiarniczy, obraz zaślubin Boga z Izraelem staje się rzeczywistością (13).
     Mistyka tego sakramentu ma charakter społeczny, człowiek zostaje zjednoczony z Panem, który przyszedł do jego serca, ale i innych osób, które przyjmują komunię św. Zjednoczenie z Jezusem jest jednocześnie zjednoczeniem z wszystkimi, którym On się daje. Komunia wyprowadza z koncentracji na sobie samym i kieruje ku Niemu a równocześnie ku drugiemu człowiekowi. Bóg przychodzi do nas cieleśnie, aby działać w nas i przez nas. Wypełnienie przykazania miłości Boga i bliźniego staje się możliwe, ponieważ nie jest jedynie zadane lecz miłość jest nakazana, gdyż wcześniej jest darmo dawana (14). Na końcu Jezus w przypowieści o sądzie ostatecznym ukazuje nam miłość jako ostateczne kryterium decydujące o wartości naszego życia. Identyfikuje się On z potrzebującymi: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mniecie uczynili.” (Mt 25,40).
     
Miłość caritas jako zadanie wspólnoty kościoła

     Powinnością każdego wierzącego jest miłość bliźniego. Miłość którą wcześniej otrzymaliśmy a która wciąż jest nam dawana przez Boga jest naszym zadaniem oraz obowiązkiem całej wspólnoty kościelnej. Miłość musi zostać wprowadzona w czyn. Konsekwencją tego jest potrzeba jej organizacji, aby mogła służyć wspólnocie. Wśród wspólnoty wierzących nie morze być takiej sytuacji, że komuś brakuje podstawowych dóbr do godnego życia (20).
     W historii Kościoła decydującym krokiem w rozwiązywaniu tego problemu był wybór siedmiu mężczyzn, uważamy to wydarzenie za początek posługi diakońskiej. „Diakonia”- posługa miłości bliźniego, została wprowadzona do fundamentalnej posługi Kościoła (21). Praktyka miłości wobec wdów, sierot, więźniów, chorych wszystkich potrzebujących należy do istoty Kościoła w równej mierze, jak posługa sakramentów i głoszenie Ewangelii. Kościół nie może zaniedbać posługi miłości, tak jak nie może zaniedbać Sakramentów i Słowa (22). Natura Kościoła wyraża się w potrójnym zadaniu: głoszeniu Słowa Bożego, sprawowaniu Sakramentów, posłudze miłości (diakoni). Zadania te są związane ze sobą i nierozdzielne. Caritas należy do natury Kościoła, i jest wyrazem jego istoty. Kościół to rodzina Bożą w tej rodzinie nie powinno być nikogo, kto by cierpiał z powodu braku tego co konieczne (25).
     Nie mielibyśmy ubogich i potrzebujących, gdyby została zaprowadzona sprawiedliwość w struktury społeczne i państwowe. Bywa często tak ze bogaci organizują krzykliwe dzieła charytatywne (pani Kwaśniewska, pan Owsiak ze swym hasłem demoralizującym młodzież: „róbta co chceta”, itd), a jest to tylko sposobem na uspokojenie ich sumienia, ponieważ są odpowiedzialni za pozbawienie ubogich ich praw. Podstawowym zadaniem państwa jest dążenie do sprawiedliwości i zagwarantowanie każdemu udziału w dobrach wspólnych, zachowując zasadę pomocniczości (26). Sprawiedliwy porządek społeczny jest podstawowym zadaniem polityki. Państwo, które nie kieruje się sprawiedliwością można porównać do bandy złodziei.
     Tutaj zetknęły nam się dwie sfery państwo i Kościół, są to instytucje od siebie niezależne, które jednak się stykają, ponieważ ma tu miejsce polityka i wiara. Wiara jako spotkanie z obecnym Bogiem, oraz polityka, której celem powinna być sprawiedliwość. Bezpośrednie działanie na rzecz sprawiedliwego porządku społecznego jest zadaniem ludzi świeckich. Jako obywatele państwa są oni powołani do osobistego uczestnictwa w życiu publicznym. Nie mogą zrezygnować ze służby na rzecz wspólnego dobra. Zadaniem ich jest kształtować życie społeczne w sposób właściwy. Chociaż nie można mieszać działalności państwa, z kościelną caritas, to jednak właśnie kościelna caritas powinna ożywiać całą egzystencje wiernych świeckich rozumianą jako miłość społeczną. Miłość - caritas zawsze będzie konieczna również gdyby zaistniało najbardziej sprawiedliwe państwo, nie ma takiego porządku, który sprawiłby, że posługa miłości byłaby zbędna. Nawet w najbardziej sprawiedliwym państwie okaże się że nad każdym jest konieczne pochylenie się pełne osobistego oddania i miłości (28).
     Zachęcam wszystkich by zapoznali się z całością encykliki. Jest ona napisana językiem jasnym i zrozumiałym, łatwo pojąć, o co w niej chodzi i nie trzeba być do tego teologiem. Równocześnie Encyklika porusza bardzo ważne zagadnienia, powiedziałbym nawet, że podstawowe i najważniejsze. Przecież kryterium oceny wartość naszego życia na samym końcu będzie właśnie miłość.


     Br. Marek