Strona główna

O kulcie Najświętszej Eucharystii
Sław, języku, tajemnicę
Ciała i najdroższej Krwi,
Którą, jako łask krynicę,
Wylał w czasie ziemskich dni
Ten, co Matkę miał Dziewicę,
Król narodów, godzien czci.

     23 kwietnia 2004 roku kard. Francis Arinze, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zaprezentował instrukcję Redemptionis Sacramentum. Dokument ten był oczekiwany długo. Zapowiedziany przez Jana Pawła II w encyklice Ecclesia de Eucharistia był przez prawie rok czasu przedmiotem domysłów i nadziei. Obecnie nie jest dostępne jeszcze oficjalne tłumaczenie dokumentu na język polski, choć dostępny jest oryginał w języku łacińskim i tłumaczenia na podstawowe języki zachodnie.
     Dokument określa i przypomina podstawowe normy sprawowania kultu Bożego, w dziedzinie liturgii eucharystycznej. Wymienia wiele rodzajów nadużyć w sprawowaniu kultu i co jest być może najistotniejsze i zdecydowane nowe (jeśli chodzi o codzienną praktykę) - nie tylko daje możliwość, ale i niejako zobowiązuje wiernych do zgłaszania wszelkich nieprawidłowości przełożonym, biskupom miejsca i nawet Stolicy Apostolskiej.
     Początkowo wypowiedzi na temat nadużyć w sprawowaniu liturgii sprowadzały się mniej więcej do stwierdzenia: "U nas tego nie ma, takie rzeczy zdarzają się na Zachodzie i w Stanach". Jednak nawet pobieżne przeczytanie Instrukcji pozwala uświadomić sobie jak wiele z wymienionych tam nieprawidłowości jest na porządku dziennym w naszych kościołach. Przyzwyczajeni do powolnych zmian i do wprowadzania elementów, które w opinii niektórych kapłanów "mają podnosić atrakcyjność Mszy świętej", przestajemy zauważać, że te "nowinki" są niezgodne z normami liturgii. Warto wspomnieć, że w naszej mentalności zakodowane jest głęboko, że kapłanom uwagi zwracać nie wolno. W efekcie, jeśli ktoś z wiernych zwraca uwagę na nieprawidłowości lub nadużycia na ogół nic nie zyskuje, tyle co wyrabia sobie opinię "awanturnika". Kapłani reagują na uwagi albo z pobłażliwością "należną nieukom" albo ze zdenerwowaniem, spowodowanym faktem, że ktoś śmie poddawać pod wątpliwość ich zachowanie. Z drugiej strony wierni świeccy odnoszą się do takiej osoby, jako do kogoś, kto obraża "stan kapłański". W tym wszystkim wydaje się, że tak kapłani, jak i wierni bardziej dbają o sprawy ludzkie, niż o kult Boży.
     Instrukcja Redemptionis Sacramentum przypomina i podkreśla, że Kult Boży stoi na pierwszym miejscu i to z dwóch powodów: Bogu należy się najwyższa chwała i prawdziwy kult, a nadużycia w sprawowaniu kultu są poważnym zagrożeniem dla dusz ludzkich.
     Jak wspomniałam powyżej - Instrukcja nie jest jeszcze dostępna w języku polskim i nie wszyscy nasi czytelnicy mogą zapoznać się z tekstem. Dlatego do omawiania Instrukcji powrócimy w następnych artykułach, obecnie wydaje się roztropnie przypomnieć podstawową naukę Kościoła odnośne kultu Najświętszej Eucharystii.
     Poniższe rozważania są oparte na nauce św. Tomasza z Akwinu, zawarta w jego Traktacie o Eucharystii (S:Th. III, 73 - 83).
     Wyraz "eucharystia" pochodzi z greckiego (eucharistein oznacza dziękować) i składa się z dwóch pierwiastków: eu (dobrze) i charis (dar). Początkowo ten wyraz oznaczał tylko dziękczynienie za otrzymany od kogoś dar. Obecnie ten wyraz odnosi się tylko do Ciała i Krwi Pańskiej uobecnionych na ołtarzu w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary. Inaczej rzecz ujmując Eucharystia jest jednocześnie prawdziwą Ofiarą i sakramentem.
     Wydaje się, że warto postawić pytanie dlaczego wyraz, oznaczający dziękczynienie przyjął się na określenie Sakramentu Ołtarza. W obecnej pobożności ta wrażliwość jest jakby trochę "zatarta" i często rozumie się poprzez Eucharystię całą liturgię Mszy św. jak również i same dziękczynienie (eucharistein) sprowadza się tylko do podziękowania za dar sakramentu, bez głębszego wchodzenia w rozważanie za co właściwie dziękujemy. Otóż - jak Święta Matka Kościół naucza - dziękujemy za najwyższy dar Boga, czyli za święte Człowieczeństwo Jezusa Chrystusa. Ma to wielorakie implikację, powiązane z tajemnicą Wcielenia, a nader wszystko z Tajemnicą Ofiary Krzyżowej. Msza św., w której urzeczywistnia się Sakrament Eucharystii jest bowiem bezkrwawym uobecnieniem Ofiary Chrystusa, Jego męki i Jego śmieci zbawczej. W tym Sakramencie, powtórzmy to jeszcze raz, jest obecny cały Chrystus pod postaciami chleba i wina. Obecny jest w każdej jednej cząstce postaci chleba i w każdej kropelce postaci wina. Jest to dogmat wiary, niejednokrotnie określony i powtarzany przez Kościół. Uświadomienie sobie treści tego dogmatu może nam uświadomić jak wielkie jest niebezpieczeństwo nawet niezamierzonego sprofanowania postaci, chociażby przez nieuważne podawanie Komunii św., brak pateny, przepychanie się do "kolejki po Komunię" (szczególne częste w przypadku dzieci), podawanie rąk kapłanowi po konsekracji, a nade wszystko przez przyjmowanie Komunii na rękę i popularne we wspólnotach neokatechumenalnych konsekrowanie na kruszących się chlebach.
     Eucharystia jest jednym i tym samym sakramentem zawsze i wszędzie. Choć odprawia się wiele Mszy św. na świecie, choć wielu kapłanów celebruje - zawsze jest to jeden i ten sam sakrament. Zwraca na to szczególną uwagę św. Tomasz mówiąc, że choć ten sakrament jest wprawdzie wielością składników, jest on zawsze jeden. Nie jest tak, że każdy konsekrowany komunikant jest oddzielnym sakramentem. Jest to sprawa niezmiernie ważna. Łatwo można o tym zapomnieć, co powoduje często indywidualizację samej wiary. Otóż jeśli podchodzimy do sakramentu pokuty, to każdy z nas otrzymuje indywidualnie rozgrzeszenie i w ten sposób kapłan spowiadający przykładowo dziesięciu penitentów udziela dziesięć razy sakramentu pokuty. Każdy z penitentów otrzymuje ten sakrament dla siebie i tylko dla siebie. Nie zmienia to faktu, że sakrament pokuty ma jak najbardziej wymiar wspólnotowy, chociaż by przez przyłączenie penitenta z powrotem do wspólnoty wiernych, będących w stanie łaski uświęcającej czy usunięcie ran, zadanych Ciału Mistycznemu. Nie jest to jednak tematem naszych rozważań. Chodzi nam tylko o porównanie, by uwypuklić jedność sakramentu Eucharystii. Otóż jedność sakramentu Eucharystii jest zakorzeniona w słowach Chrystusa: "Ciało Moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew Moja - prawdziwym napojem" (J 6, 55). Przystąpienie więc do Komunii świętej jednoczy każdego z osobna i wszystkich razem z Chrystusem, z Głową Mistycznego Ciała i z Jego Ofiarą Krzyżową, złożoną na Kalwarii. Będąc zadatkiem zmartwychwstania, ten Sakrament łączy komunikującego również z Kościołem triumfującym i z Kościołem cierpiącym, ze zbawionymi i z cierpiącymi w czyśćcu. Więcej - jeśli w Eucharystii pod postaciami chleba i wina znajduje się cały Chrystus - łączy nas on również i nade wszystko z samą Trójcą Świętą. Jeśli tak, jeśli tak wiele jest skutków przyjmowania Najświętszego Sakramentu, to jak bardzo wielki jest Dar, nam darmo dany i jakże wielka jest nasza odpowiedzialność. Jak wielki powinien być szacunek dla Eucharystii i ze strony szafarzy i ze strony przyjmujących.
     Św Tomasz z Akwinu mówi, że "spośród obrzędów, które otaczają celebracje sakramentalne, pewne są dokonane aby przedstawić Mękę Chrystusa, inne nawiązują do Ciała mistycznego reprezentowanego przez Sakrament. Jeszcze inne wyrażają pobożność i szacunek należny tej tajemnicy." (podkreślenie moje)
     Zwracam szczególną uwagą na to ostatnie zdanie - obserwujemy bowiem tendencję do skrajnej indywidualizacji pobożności, usprawiedliwiając to tym, że nie ważne jest czy się wykonuje takie czy inne gesty, przyklękania, skłony itd., ważne jest duchowe nastawienie wiernych. Otóż nie neguje w żadnym wypadku tego, że duchowe nastawienie jest niezmiernie ważne dla oddawania prawdziwej czci Bogu, nie mniej jednak nie wolno zapominać o zewnętrznym obrządku, który powinien być nacechowany wielkim szacunkiem i być na tyle zrozumiały, by każdy wiedział co jakie gesty oznaczają. Nie można godzić się na przesunięcie punktu ciężkości wyłącznie w kierunku wewnętrznej postawy, jeśli temu towarzyszą gesty lub zachowania powszechnie uznane za niekulturalne lub wyrażające lekceważenie, a w najlepszym wypadku za nonszalanckie. Nie będę mnożyć przykładów, każdy wie dobrze co dzieje się na "mszach dziecięcych i młodzieżowych". Nie są wolne od takiego zachowania również msze dla osób dorosłych, a szczególnie odprawiane w niektórych zamkniętych wspólnotach.
     "Zmysły", mówi św. Tomasz, "nie mogą stwierdzić obecność prawdziwego Ciała i Krwi w Eucharystii. O tej obecności, mówi nam tylko wiara, oparta na świadectwie Bożym." Ta sama wiara poucza nas, że do zaistnienia Sakramentu Eucharystii potrzebny jest kapłan, intencja kapłana, materia sakramentu - czyli chleb i wino i to odpowiednie (chleb pszenny przaśny, wino gronowe) i słowa konsekracji. Św. Tomasz wyjaśnia nam jak ważne są słowa konsekracji: "Przemiana dokonuje się z chwilą wygłoszenia ostatniego słowa konsekracji, dopiero wtedy jej słowa mają pełen sens, powodując skuteczność formy sakramentalnej."
     Inaczej rzecz biorąc - jeśli jest jakiś błąd w słowach konsekracji - przemiana nie nastąpi i nie będzie sakramentu. Jest to bardzo groźne, ponieważ wierni nie mając rozeznania czy pewności podchodzą do sakramentu i adorują zwykły chleb, co prowadzi do wielkiej, choć ze strony wiernych nie zawinionej, obrazy Boga. Cała odpowiedzialność w tym przypadku spoczywa na szafarzu czyli na kapłanie. Kapłani, jak wiadomo są różni i czasami nawet bardzo grzeszni, ale nie ma to wpływu na zaistnienie sakramentu.
     Kościół zawsze nauczał, że kapłan, jeśli ma intencję konsekrowania, odpowiednią materię i wymawia dokładnie słowa konsekracji - dokonuje przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Pana. Kapłan działa bowiem w imieniu Kościoła i z ustanowienia samego Chrystusa, starczy więc by spełniał to, co Kościół wyznacza w celebracji. Jednak św. Tomasz zwraca uwagę na to, że w czasie Mszy św. kapłan zanosi dwa rodzaje modlitw do Boga - modlitwy przewidziane przez liturgię i modlitwy prywatne. Otóż, jeśli kapłan jest obciążony grzechem, wszystkie modlitwy, związane z jego posługą i zanoszone w imieniu Kościoła będą skuteczne, modlitwy jednak, które zanosi prywatnie będą niestety bezowocne. Dlatego dla wiernych bardzo istotne jest by kapłan nie zmieniał modlitw Kościoła według własnego uznania - mają oni wtedy pewność, że zanosi on do Boga również i w ich imieniu modlitwy owocne.
     Wszyscy wierni uczestniczą w Ofierze Chrystusa. Wynika to z tego, że sprawowanie sakramentu Eucharystii jest uobecnieniem Męki Chrystusa, będącej prawdziwą Ofiarą. W ten sposób stajemy się uczestnikami owoców Męki Pańskiej. Inaczej jednak uczestniczy kapłan, inaczej wierni. Nie są to tylko dwa różne sposoby czy dwie różne funkcje. Jest to uczestnictwo istotowo różne. Wierni uczestniczą w owocach Męki, ofiarują oczywiście siebie Chrystusowi, kapłan jednak przez to, że konsekruje w imieniu i mocą Chrystusa jest poniekąd i kapłanem i hostią ofiarną. I tylko kapłan ma władzę aplikować owoce Mszy św. w określonej intencji. (Nie wyklucza to jednak w żadnym wypadku faktu, że poszczególni wierni mogą przedstawiać Bogu swoje prywatne intencje.)
     Zwróćmy uwagę na aplikowanie owoców Mszy św. Kapłan jest zobowiązany do tego przez przyjęcie stypendium, czyli ofiary materialnej, złożonej w określonej intencji. Inaczej rzecz biorąc, sprawiedliwość wymaga, by kapłan spełnił to, za co przyjął pieniądze. Jednak coraz częściej można mieć wątpliwości co do aplikowania owoców Mszy świętej w danej intencji. Jeśli bowiem kapłan zapowiada na początku Mszy św., że będziemy się modlić w szczególny sposób za ... to nie ma pewności, co do jego intencji aplikowania owoców. Jak już zwróciliśmy uwagę mamy pewność co do skuteczności tylko modlitw wznoszonych w imię Kościoła. Jeśli kapłan ofiaruje Mszę św. w wybranej intencji jest to zgodne z tym, co Kościół rozumie przez aplikowanie owoców, jeśli jednak modli się w "szczególny sposób" nie wiadomo jakie są jego intencje i wierny ma prawo domagać się spełnienia podjętego zobowiązania odprawienia Najświętszej Ofiary w danej intencji. Nic bowiem nie jest skuteczniejsze od Ofiary samego Chrystusa i żadne modlitwy, nawet najświętszego kapłana, nie mogą tej Ofiary zastąpić.
     Na koniec zwróćmy uwagę na jeszcze jeden element nauczania św. Tomasza. Chodzi o sprawowanie Najświętszej Eucharystii w świątyniach i przy użyciu odpowiednich, poświęconych naczyń. Zacytujmy jeszcze raz św. Tomasza:
     "Gmach, w którym sprawujemy ten sakrament oznacza Kościół, dlatego nazywamy go kościołem. Konsekracja tego gmachu jest wymagana, ma on bowiem uprzytomnić świętość, która przyniosła Kościołowi Męka Pańska, a także ma oznaczać świętość wymagana od tych, którzy przystępować do sakramentu. W razie konieczności wolno go sprawować w domach nie konsekrowanych, ale zawsze za zezwoleniem biskupa... Rzeczy, którymi posługujemy się przy sprawowaniu tego sakramentu podlegają konsekracji ze względu na cześć dla Eucharystii i ze względu na potrzebę przedstawienia uświęcającego skutku Męki Chrystusowej."
     Otóż przyznam, że sama nieraz ulegałam urokowi odprawienia Mszy św. w warunkach polowych czy domowych. Jednak argumenty św. Tomasza są bardzo ważkie i warto o nich pamiętać. Szczególnie, że nic od tego czasu się nie zmieniło! Dalej wymagana jest zgoda biskupa, a uleganie właśnie chęciom "innej, prywatnej i wzruszającej" Mszy św. ma charakter indywidualizacji wiary i prowadzi do zapomnienia, że na pierwszym miejscu należy oddawać cześć Bogu!
     Przepisy Kościoła nie są "wymyślone" po to by utrudniać życie lub ograniczać wolność wiernych. W czasie prezentacji Instrukcji Redemptionis Sacramentum kardynał Arinze powiedział:
     "Można by postawić sobie pytanie, jakie sens mają normy w dziedzinie liturgii. Czy twórczość, spontaniczność, wolność dzieci Bożych, zwykły zdrowy rozsądek nie wystarczą? Dlaczego kult Boży musi być regulowany za pomocą rubryk i norm? Czy nie wystarczy uczyć ludu piękna i szczytnej natury liturgii?"
     I odpowiedział:
     "Normy liturgiczne są konieczne, ponieważ mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa, to jest Głowa ze swymi członkami, odbiera pełny kult publiczny. Dlatego każda ceremonia liturgiczna, jako dzieło Chrystusa-Kapłana i Jego Ciała, czyli Kościoła, jest czynnością w najwyższym stopniu świętą" (Sacrosanctum Concilium, 7).
     Podobnie mówi i św. Tomasz:
     "Dwojako można zapobiec niebezpieczeństwom zniewag i nadużyciom przy sprawowaniu sakramentu Eucharystii: starając się, by do nich nie doszło oraz naprawiając braki przez odpowiednie środki zaradcze, a przynajmniej przez pokutowanie za niedbalstwo w stosunku do tego Sakramentu."
     Wszyscy obowiązani jesteśmy się starać by nie doszło do zniewagi Najświętszego Sakramentu. Tak samo kapłani, jak i wierni jesteśmy zobowiązani do najwyższego kultu i do najbardziej godnego sprawowania czy uczestnictwa w świętych Tajemnicach. Nowa instrukcja zobowiązuje nas jeszcze mocniej czyniąc nas współodpowiedzialnymi za prawidłowe sprawowanie Sakramentu. Nie zapominajmy jednak i o tym, co mówi św. Tomasz: zaradzić można przez pokutowanie za wszelkie niedbalstwa i nadużycia. Jest to szczególne zadanie dla nas, członków Zakonu od Pokuty.

Maria K. Kominek OPs
30.04.2004, w dniu św. Piusa V