Strona główna

Objawienia NMP w Laus



     W niedzielę 4 maja 2008 Jego ekscelencja Jean-Michel di Falco Léandri, biskup diecezji Gap i Embrun, w czasie uroczystej mszy św. w obecności nuncjusza apostolskiego Jego eminencji Fortunato Baldelli, dwudziestu kardynałów i biskupów, i sześciotysięcznej rzeszy wiernych odczytał dekret uznający nadnaturalne pochodzenie objawień NMP z roku 1664. NMP objawiła się wtedy młodej pasterce Benoîte (Benedykcie) Rencurel. Tym aktem Kościół po raz jedenasty uznał oficjalnie objawienie się Najświętszej Maryi Panny. Przypominamy, że pierwsze uznane objawienie miało miejsce w Guadelupe 9 grudnia 1531 roku, gdy Matka Boża ukazała się Juanowi Diego. I tak w ciągu 477 lat Kościół zaledwie jedenaście razy uznał jako nadnaturalne widzenia wybranych przez Maryję wizjonerów. Jednakże jest na świecie niezliczona ilość sanktuariów maryjnych, gdzie Bóg odbiera należną mu cześć, Najświętsza Panna wstawia się za ludem, a wierni doznają pocieszenia. Laus było przez prawie trzysta lat takim właśnie sanktuarium.
     Laus, mała miejscowość w Górnych Alpach jest u nas prawie nieznana. We Francji jednak jest to sanktuarium bardzo uczęszczane. Biorąc pod uwagę zanik ruchu pielgrzymkowego na Zachodzie Europy, roczna liczba pielgrzymów z samej Francji, wynosząca około 120 000 jest całkiem pokaźna. Można się spodziewać, że po ogłoszeniu Dekretu liczba pielgrzymów wzrośnie.
     Nim przejdziemy do opisu sanktuarium i przebiegu objawień, przypomnijmy gdzie miały miejsce te jedenaście uznane przez Kościół objawienia. Pierwsze, jak wspomnieliśmy powyżej – to Guadelupe. Chronologicznie potem idą: Laus 1664 (Francja), Paryż 1830 (Francja), La Salette 1846 (Francja), Lourdes 1854 (Francja), Pointman 1871 (Francja), Gietrzwałd 1877 (Polska), Knock 1879 (Irlandia), Fatima 1917 (Portugalia), Beauraing i Banneux 1933 (Belgia), Kibeho 1981 (Ruanda). W tej chronologii Laus (1664) zajmie drugie miejsce – tuż po Guadelupe. Jednocześnie jest chronologicznie pierwszym z pięciu objawień, mających miejsce we Francji. Jest na pewno czymś znamiennym, że aż pięć razy Maryja objawiła się na ziemi Pierwszej Córy Kościoła. Dodajmy – na ziemi, gdzie Kościół od czasów Rewolucji Francuskiej jest poddawany nieustannym atakom i gdzie od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku przeżywa największy kryzys. Jednocześnie uznanie tego objawienia przychodzi w czasie, gdy właśnie we Francji obserwuje się może jeszcze nieśmiały, ale jednak stały powrót do tradycji Kościoła i do wiary katolickiej.
     Równie znamiennym jest też fakt, że dwa objawienia w Alpach Francuskich przekazane zostały pasterkom, które później zostały tercjarkami dominikańskimi. Chodzi o objawienia w Laus i w La Salette.
     Objawienia (te prawdziwe), jak wiadomo z teologii, nie mają na celu wzbudzenia sensacji i dania łatwego zadowolenia ludziom, żądnym przeżyć religijnych. Noszą one jakieś orędzie, zawsze zgodne z dogmatyczną nauka Magisterium. Jednak akcent położony jest na inne zagadnienia. I tak, jeśli w Lourdes Matka Boża potwierdza dogmat o Niepokalanym Poczęciu, a na Rue du Bac daje Cudowny Medalik, to w Laus i La Salette zwraca przede wszystkim uwagę na pokutę. Jeśli uświadomimy sobie, że i Benoîte Rencurel, i Melania Calvat wstąpiły do Zakonu od Pokuty, to na pewno ujrzymy związek, pomiędzy tymi dwoma objawieniami.
     Spójrzmy teraz na historię objawień w Laus.
     Benoîte Rencurel przyszła na świat 16 września 1647 r. w małej wiosce Saint-Etienne d'Avançon w Alpach. Rodzice byli biedni i pobożni. Mieli trzy córki: Madeleine, Benoîte i Marie. Ojciec ich obumarł, gdy Benoîte miała 7 lat. Oznaczało to dla wdowy i córek wielka biedę, graniczącą z nędzą. W Saint-Etienne d'Avançon nie było żadnej szkoły, więc dziewczynki nigdy nie nauczyły się ani czytać ani pisać. Benoîte jedyną naukę pobierała w czasie mszy niedzielnej. Tam właśnie nauczyła się prawd wiary i to, że matka Boga jest zawsze gotowa pomagać. Była dziewczynką spokojną, znajdującą upodobanie w modlitwie.
     Pewnego dnia w maju 1664 r. Benoîte, która w tym czasie pracowała jako pasterka u gospodarzy z okolic, była z owcami w dolinie Fours otoczonej stromymi zboczami. Tam właśnie usiadła by odmówić różaniec, gdy zauważyła na jednej ze skał piękną Panią, trzymająca na ręku dziecko o niezwykłej piękności. Benoîte podeszła do Pani i ją zapytała: O piękna Pani, co robisz tam tak wysoko? Czy zechcesz zjeść ze mną śniadanie? Mam tu chleb, będzie bardzo dobry, jak zmoczymy go sobie w źródle. Czy zechcesz dać nam to Dziecko, by nas rozweseliło? Pani się roześmiała i nic nie odpowiedziała. Pozostała jeszcze przez pewien czas z Benoîte, potem wzięła Dziecko na ręce i zniknęła we wnętrzu groty, gdzie dziewczyna miała Ją widzieć jeszcze wiele razy.
     Przez kolejne cztery miesiące Piękna Pani przychodziła i rozmawiała bardzo poufale z Benoîte. W tym czasie ja wychowywała i uczyła, przygotowując ją do jej przyszłej misji. Benoîte opowiedziała swojej gospodyni o wizjach, które miała. Na początku gospodyni jej nie uwierzyła, ale po czasie zakradła się potajemnie do doliny. Tam, chociaż nie zobaczyła Pięknej Pani, usłyszała jednak słowa, które Ona kierowała do dziewczyny. A Pani właśnie powiedziała: Twoja gospodyni ma nieuporządkowane sumienie, musi się wyspowiadać. Dotknięta do głębi tym, co usłyszała, gospodyni zaczęła regularnie uczęszczać do sakramentów i do końca swego życia żyła pobożnie.
     29 sierpnia Benoîte zapytała Panią jak ma na imię. Jestem Panną Maryją – odpowiedziała. I jednocześnie zapowiedziała, że objawienia ustaną na jakiś czas, co ma posłużyć Benoîte do oczyszczenia jej duszy.
     Pod koniec września, gdy Benoîte akurat podprowadziła swoje kozy i owce do rzeki, by je napoić, nagle zobaczyła na drugim brzegu Piękną Panią. Ucieszona, chciała pobiec do Niej, ale mostek przerzucony przez rzekę był stary i uszkodzony. Wskoczyła wtedy na grzbiet jednej z większych kóz i tak przeszła na drugi brzeg. Moja dobra Pani, powiedziała, dlaczego tak długo byłam pozbawiona radości widzenia Cię? Zawsze, gdy chcesz Mnie zobaczyć, możesz Mnie spotkać w kaplicy, która jest w pobliżu Laus – odpowiedziała i wskazała jej drogę do kaplicy. Następnego dnia Benoîte wybrała się tam i zobaczyła na ołtarzu Maryję, która jej pogratulowała, że spokojnie i bez zniecierpliwienia (tak charakterystycznego dla charakteru dziewczyny) poszukała i dotarła do wskazanego miejsca. Szczęśliwa ze spotkania Benoîte, zasmuciła się jednak bardzo widząc jak uboga jest kapliczka. Lecz Maryja ją pocieszyła, mówiąc by nie martwiła się więcej, zapewniła ją, że nic tu nie zabraknie, ani pięknych kap, nakryć, ołtarzy, wszystko będzie. Powiedziała jej, że w tym miejscu ma stanąć kościół na Jej cześć i na cześć Jej Syna, gdzie grzesznicy będą się nawracać.
     W czasie zimy 1664 – 65 Benoîte często wybierała się do Laus, gdzie zawsze spotykała Maryję, która jej polecała modlić się nieustannie za grzeszników. Grzesznicy, pouczała Maryja Benoîte, są w opłakanym stanie. Ich grzechy obrażają Boga, Bóg jednak chce okazać im miłosierdzie, lecz by zyskać to miłosierdzie muszą oni sami podjąć wolną decyzję nawrócenia. Czas na nawrócenie i czynienie pokuty jest krótki. Człowiek może go wykorzystać póki żyje. Nieszczęśni ci, którzy umierają w swoich grzechach śmiertelnych. Grzech to straszna rana, jedyne lekarstwo, które ją może uleczyć to sakrament pokuty.
     We wrześniu 1665 wikariusz generalny Embrun, jego ekscelencja Antoine Lambert zarządził kanoniczne badania objawień. Sam on przyjechał do Laus i po rozmowie z wizjonerką celebrował mszę świętą. Tego dnia była tam obecna Catherine Vial, dotknięta była ona strasznym cierpieniem (prawdopodobnie na tle nerwowym), była tak pokręcona, że jej pięty dotykały pleców. Robiono wszystko by jej pomóc, lecz zawsze bez skutku. W końcu krewni zaprowadzili ją do Laus, gdzie odprawiła ona nowennę do Matki Bożej. W nocy po odprawieniu nowenny udało się jej wyprostować nogi. Kazała wtedy zanieść się do kaplicy, akurat wtedy, gdy wikariusz generalny kończył odprawiać mszę św. Ludzie, którzy znali Catherine zaczęli krzyczeć: Cud, cud! Wikariusz natychmiast wypytał uzdrowioną i stwierdził: Tu działa palec Boży! W ten sposób, zostało potwierdzone oficjalnie prawo oddawania czci Matce Bożej w tym miejscu, potwierdzony został cud uzdrowienia i zaczęto budowę kościoła.
     Matka Boża ukazała się w Laus jako Pojednawczyni i Ucieczka grzesznych. Po wybudowaniu nowego kościoła powiedziała Benoîte, że oliwa z lampki, palącej się przed Najświętszym Sakramentem, gdy posmaruje się nią chore miejsca, będzie uzdrawiać, jeśli będzie używana z wiarą. I rzeczywiście, nastąpiło i następuje tam wiele uzdrowień, doznają ich i dzieci, i młodzi, i starcy, wierni czciciele Maryi.
     Tym czasem Benoîte zaczęła pełnić powierzaną jej przez Maryję misję. Nie była to misja prosta do wykonania. Miała przygotowywać grzeszników do sakramentu pokuty. Do obsługi sanktuarium i pielgrzymów wyznaczono dwóch księży. Benoîte zaczęła od tego, by prosić ich o delikatne traktowanie penitentów i o cierpliwość w konfesjonale. Jednocześnie dodawała otuchy penitentom, ludziom, którzy nieraz wiele lat nie byli u spowiedzi i uspokajała ich, tłumacząc im, że to Bóg sam wychodzi naprzeciw grzesznika, by go pojednać ze sobą. Wskazywała i pomagała zrobić rachunek sumienia każdemu. Tych, co nie mieli grzechów śmiertelnych pouczała, by nie przystępowali do Komunii bezmyślnie, bez zrobienia sobie przedtem rachunku sumienia i to według Dekalogu i błogosławieństw, tak, by jeśli nawet w najmniejszej rzeczy zawiniło się żałować przed przystąpieniem do Komunii św. Penitentom pomagała odróżnić grzechy lekkie od śmiertelnych, udzielała niezliczone rady.
     Jej zadanie nie było łatwe. Ale jeszcze trudniejsze było wykonanie kolejnego zadania. Matka Boża chciała, by Benoîte napominała źle prowadzące się kobiety i dziewczyny, a szczególnie te, które dopuszczały się dzieciobójstwa (teraz powiedzielibyśmy „spędzania płodu”, lecz w relacji Benoîte Matka Boża zawsze używała określenia „dzieciobójstwo”). Miała upominać również i mężczyzn, niesprawiedliwych lub żyjących życiem perwersyjnym, księży, zakonników i zakonnice, sprzeniewierzających się swoim obowiązkom. Nie było to zadanie łatwe i nieraz Benoîte została upokorzona przez ludzi. Jednak nieustannie upominała, prosiła, niejednego do nawrócenia przywiodła. Przez cały czas jednak podejmowała pokutę za grzeszników, a gdy podchodzili do spowiedzi, modliła się za nich. Często, by zyskać łaskę nawrócenia dla kogoś podejmowała szczególnie ciężką pokutę w jego intencji.
     Jednakże sprawa nie była tak prosta. Tam gdzie wiele jest dobrego, tam też diabeł chce zaszkodzić. Tak było i w Laus. Nowy wikariusz generalny, jego ekscelencja Jean Javelly polecił ponownie zbadać pochodzenie objawień w Laus. Zarzucił on Benoîte chęć odebrania wiernych diecezji i skupienia wszystkich w Laus. Ona jednak się nie załamała. Choć objawienia przeznaczone dla wszystkich wiernych się zakończyły po wybudowaniu i ustanowieniu sanktuarium, miała ona ciągle osobiste widzenia Matki Bożej. Dodawała jej Ona siły. Widziała też nie raz swego Anioła Stróża, który też ja wspomagał.
     W latach 1669 – 1679 Benoîte miała pięć razy wizję Chrystusa. Pewnego lipcowego piątku w roku 1673 ukazał się jej Chrystus, cały zakrwawiony i zwrócił się do niej słowami: Chcę byś uczestniczyła w Mojej Męce. I Benoîte uczestniczyła. Zgodnie z dewizą swego Zakonu – nauczała Prawdy i pokutowała za grzeszników. Tak zaczęła się jej dwudziestoletnia Kalwaria.
     Poczynając od roku 1684 ruch pielgrzymkowy do Laus rozwinął się w pełni. Żołnierze z pobliskiego garnizonu w Gap masowo przychodzili spowiadać się, nadając czasami sanktuarium charakter niemalże kościoła garnizonowego. Pielgrzymi przychodzili już nie tylko z Francji, ale ze wszystkich zakątków Europy. Szatan też nie dał za wygraną i atakował biedną Benoîte nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Słyszano jak wykrzykiwał: Z jej powodu tracę tyle dusz! Mało tego, krajem zaczęły targać niepokoje. W lipcu 1692 roku nakazano Benoîte i księżom, opiekującym się sanktuarium opuścić Laus i udać się do Marsylii, gdzie mieli schronić się przed wojskami księcia Sabaudii, dewastujących region Gap. Pokój powrócił, lecz dla Benoîte nie skończył się czas próby i cierpienia. Następca wikariusza Javelly, wrogo nastawiony do Benoîte, przekazał opiekę nad sanktuarium dwóm nowym księżom, którzy nie mieli w sobie gorliwości o dusze ludzkie. Oni nazwali sanktuarium w Laus miejscem nadużycia. Poczynając od 1700 roku Benoîte zakazano prowadzić rozmowy z pielgrzymami. Na dodatek rozpowszechniano nieprawdziwe wiadomości, które rzutowały źle na jej reputację. Ona jednak nie była sama. Odwiedzała ja Najświętsza Panienka, a Anioł Stróż podtrzymywał na duchu. W końcu w roku 1711 sanktuarium powierzono ojcom gardistom. Okazali się oni ojcami pobożnymi, krzewiącymi wśród pielgrzymów kult Serca Jezusowego i Maryi – Ucieczki grzesznych.
     Kończyła się już dwudziestoletnia Kalwaria Benoîte. Mogła znowu spotykać się z pielgrzymami i służyć w sanktuarium. Jednak jej zdrowie było poważnie nadwyrężone. Wiatyk przyjęła w Boże Narodzenie 1718 r. Trzy dni później, zdążyła jeszcze się wyspowiadać i przyjąć ostatnie namaszczenie. Umarła całując krucyfiks.
     Benoîte wstąpiła do Trzeciego Zakonu Dominikańskiego w 1666 r. Sama NMP skierowała ją do Sióstr od Pokuty. Na początku Benoîte nie wiedziała o jakie siostry chodzi. Maryja mówiła jej o takim Zakonie, gdzie dostanie solidną i sprawdzoną formację. Formacja ta zgadzała się z wymaganiami NMP, bowiem Trzeci Zakon Dominikański, zwany też Zakonem od Pokuty, od początku swego istnienia praktykował dobrowolną pokutę, ofiarowaną za grzeszników. Przyjmowała z pokorą nakazane jej pokuty, które chętnie ofiarowała za grzeszników. Osobne pokuty odprawiała w intencji własnego uświęcenia. Od chwili złożenia profesji zawsze nosiła białą chustę, znak wyróżniający jej siostry. Mówiono, że upodobniła się do samej św. Katarzyny, która zresztą ukazała się jej 22 lipca 1678 roku, pokazując przeznaczoną dla niej koronę cierniową. Od tego momentu Benoîte modliła się bez ustanku za duchowieństwo, króla, grzeszników i umierających. Jej modlitwom towarzyszyły również ostre ćwiczenia pokutne.
     Od momentu widzenia w lipcu 1673, o którym była mowa powyżej, przez dziewięć lat (z dwuletnią przerwą, gdy była chora) Benoîte, każdego piątku przeżywała Mękę Chrystusa Pana, przykuta do swego łóżka. Był to czas nie tylko cierpień fizycznych, ale i pełnego zjednoczenia z Cierpiącym Chrystusem.
     Nigdy nie nauczyła się ani czytać, ani pisać. Na jej grobie murarz wykuł epitafium: siostra Benoîte, zmarła w opinii świętości. O niej właśnie (a nie jak błędnie podały ostatnio media) powiedział Jean Guitton, że jest jednym z najcenniejszych i najpotężniejszych skarbów w dziejach Europy.
     Jej proces beatyfikacyjny rozpoczęto w roku 1871. Od stycznia 1872 Benoîte przysługuje tytuł Sługi Bożej. Dekret promulgowano 7 lipca 1896. W maju 1913 r. przygotowano potwierdzenie cnót heroicznych. Proces przerwała pierwsza i druga wojna. Wznowiono go w lipcu 1981 roku.
     Sanktuarium obecnie zarządzane jest przez kler diecezjalny.
     Grzechem XX wieku jest zatrata poczucia grzechu. Tak mówił papież Pius XII 26 października 1946. Pół wieku później, kryzys sakramentu pokuty ogarnął prawie cały Kościół. Towarzyszy mu jeszcze jeden powszechny kryzys – brak powołań kapłańskich. Oto, dlaczego wznowiono proces beatyfikacyjny Benoîte Rencurel i dlaczego biskup diecezji Gap zdecydował się na wznowienie badań nad objawieniami. W czasie ogłoszenia swego dekretu o nadprzyrodzoności objawienia w Laus, Jego Ekscelencja wspominał o konieczności modlitwy i pokuty za grzeszników oraz o modlitwie o powołania. Mówił o ciągle aktualnym powołaniu, któremu posłuszna była Benoîte – o konieczności podejmowania aktów pokuty za zbawienie grzeszników. Dla nas, członków Trzeciego Zakonu Dominikańskiego ma to szczególną wymowę. Obyśmy nie przeoczyli znaków czasu.
     
     
     Maria Kominek OPs
     10.06.2008