Strona główna


Msza Święta
     Parę lat temu uczestniczyłam we Mszy świętej, której głównym celebransem był o. Pál (Paweł) Leszkovszky OP, węgierski dominikanin. Wtedy zrozumiałam co to oznacza, że kapłan jest ofiarnikiem, co to jest ofiarować Chrystusa i ofiarować się z Chrystusem. Kapłan ten był tak doskonale zjednoczony z Chrystusem, że nie istniał nikt poza Chrystusem i ofiarującym. I choć to była koncelebra, innych kapłanów jakby nie było. Oczywiście może ktoś powie, że był to mój osobisty odbiór pod wpływem chwili. Sama tak pomyślałam, więc zapytałam się współsiostry, która była też na tej Mszy świętej. Miała te same odczucia.
     Przypomniałam sobie o tym zdarzeniu, gdy przeczytałam o Mszy świętej, odprawianej przez o. Pio. Zacytuję pewien fragment w całości:
     Opowiada o. B. Romagnoli:
"Kiedy po raz pierwszy uczestniczyłem we Mszy św. odprawianej przez o. Pio, w momencie konsekracji zauważyłem na jego twarzy pewne ruchy i skurcze, które wydawały mi się dziwne, ale później zrozumiałem, że przeżywał on w tej chwili Mękę Ukrzyżowanego. Rzeczywiście było to widoczne, że podczas Mszy św. o. Pio na nowo przeżywał Mąkę Jezusa, ofiarę miłości i cierpienia."
     Do o. Pio zwrócono się z kilkoma pytaniami w związku ze Mszą św.
  • Czym dla Ojca jest Mszy święta?
      -  Jest Ona świętym związkiem z Męką Chrystusa. Wszystko, co on zniósł w czasie swej Męki, także i ja cierpię. Oczywiście w sposób niedoskonały, w takim stopniu, w jakim jest to dopuszczone człowiekowi.
  • W której chwili Ojciec najbardziej cierpi w czasie Mszy św.?
      -  Cierpienie stale rośnie, a szczególnie od konsekracji do Komunii św.
  • Czy Ojciec wypowiada też słowa, które Chrystus wypowiedział na krzyżu?
      -  Choć nie godnie, ale to czynie.
  • A do kogo Ojciec kieruje te słowa: "Niewiasto, oto Syn Twój!"?
      -  Mówię do Maryi: Oto synowie Twego Syna.
  • Czy Najświętsza Matka jest obecna by uczestniczyć w Ojca Mszy?
      -  A sądzicie, że Ona nie zajmuje się sprawami Swego Syna?

         Tyle o Mszy św. celebrowanej przez o. Pio. Ktoś może powiedzieć: "Ale to był święty."
         Oczywiście, to był święty, ale każdy zobowiązany jest dążyć do świętości. Nie ma na ziemi lepszego sposobu oddawania czci Bogu, niż Msza święta. I nie ma innego sposobu złożenia Mu ofiary, niż uczestnictwo w Najświętszej Ofierze.
         Każdy wierny powinien uczestniczyć poważnie i pobożnie we Mszy św. Przykładem pobożnego uczestnictwa może być św. Małgorzata Alacoque, która w czasie Mszy skupiała swoją uwagę na Krzyż, by ciągle pamiętać, co Chrystus dla niej uczynił i na zapalone świece, by pamiętać, co ona powinna czynić dla Chrystusa.
         Jak często obecnie pamiętamy o tym, że Msza św. jest Ofiarą?
         Wydaje się, że coraz rzadziej. Nie mały udział w tym mają również kapłani, którzy jakby zapominali o tym. Często można usłyszeć na początek Mszy, jak kapłan zapowiada intencję mniej więcej słowami: "W czasie tej Eucharystii będziemy się modlić w szczególny sposób za..." Zawsze się zastanawiam, co taki kapłan rozumie pod "modlić się w szczególny sposób" i dlaczego nie chce złożyć Ofiary. Może się boi, że ludzie już nie lubią ofiar i nie lubią, gdy im się przypomina o tym, że Msza św. jest ofiarą. A czasami się boję, że być może sam kapłan zapomniał o tym...
         A co dzieje się w czasie niektórych celebracji, to aż strach pomyśleć. Szczególnie , gdy odprawia się Msze dla ruchów lub dla dzieci czy młodzieży. Każdy z nas nie raz uczestniczył w takich Mszach i nie trudno będzie sobie to wyobrazić. Wesoły nastrój, pieśni hałaśliwe i bez treści lub tak infantylne i nie odpowiednie do chwili, biegające dzieci, rozbawiona młodzież.
         A Msza święta ma swoje odpowiednie momenty i należy w tych momentach zachowywać się tak, by nie obrażać Chrystusa!
         Święty Jan Bosko pouczał swoich wychowanków, że od ofiarowania do Podniesienia należy rozważać Mękę Pańską, potem aż do Komunii zastanawiać się nad swoimi grzechami, które stały się przyczyną Męki i śmierci Chrystusa, a do końca Mszy odnawiać w sobie postanowienie gorliwego życia.
         Jak ta nauka się ma do naszych "radosnych" obchodów, do chodzenia po kościele i podawania sobie ręki na lewo i prawo pod pozorem znaku pokoju i to nawet wtedy, gdy się śpiewa "Baranku Boży"? Jak to się ma do rozbieganych dzieci, wołanych przez księży, by sobie przyszły do prezbiterium i tam sobie siedziały i się nudziły w czasie kazania. Jak to się ma do śpiewów typu "taki mały, taki duży może świętym być..." z klaskaniem, podskokami itd.?
         Ostatnio bardzo dużo się mówi o tym, że świeccy powinni uczestniczyć we Mszy św. aktywnie, że mają brać żywy udział, współtworzyć Mszę itd. itd. W praktyce często wygląda to tak, że dzieci dukają teksty Pisma św., młodzież lub dorośli podchodzą do mównicy by czytać w nieodpowiednich ubraniach, bez przyklękania przed tabernakulum (jeśli jeszcze jest) i bez przygotowania. Do tego dochodzą pieśni młodzieżowe, nawet bardzo ładnie czasami wykonane, ale odpowiednie tylko na szlaku pielgrzymim lub w przedszkolu, w żadnym wypadku nie w kościele. Jeśli jeszcze dodać, że niektórzy kapłani, by nie zniechęcić młodzieży lub dzieci starają się o "urozmaicenie" Mszy i zniekształcają liturgię według swoich upodobań, to obraz zapoznania prawdy o Mszy św. będzie prawie całkowity.
         Jan Paweł II powiedział w jednym ze swoich przemówień: "Pójście na Mszę świętą oznacza udanie się na Kalwarię, aby spotkać się z Nim, naszym Odkupicielem."
         Na Kalwarii nie ma niepoważnych zachowań. Tam jest cierpienie i miłość, tam jest Krzyż i Zbawienie. Tam nie można sobie radośnie (i głupawo) śpiewać o tym, że "Jezus jest OK i Maryja też" (autentyczne). Tam należy stanąć pod Krzyżem z Maryją, Janem, Magdaleną.
         Jest okres Wielkiego Postu. Okres zastanowienia się nad własnym życiem. Odpowiedni okres na rachunek sumienia - jak ja uczestniczę we Mszy świętej i czym jest Ona dla mnie. I czy te moje odczucia są zgodne z tym, czym jest Msza święta dla Jedynego Kapłana i Ofiarnika - dla Chrystusa Pana.

         Maria K. Kominek OPs