Strona główna

Specyfika III zakonu

Za podstawę do swoich rozważań postanowiłem przyjąć pierwszy rozdział naszego Dyrektorium oraz podsumowanie rozdziału drugiego.

Na wstępnie, zasadnym wydaje się wyjaśnić, czym jest „DYREKTORIUM ZAKONU ŚWIECKICH DOMINIKANÓW”. Otóż jest to dopełnienie naszych Ustaw zasadzających się na „Regule Zakonu Świeckich Dominikanów” zatwierdzonej przez Kongregację do spraw Zakonów i Instytutów Świeckich. Reguła ta, obowiązująca na całym świecie od 1987 roku, w art. 24 mówi: „Na ustawy własne fraterni świeckich dominikanów składają się: […] c) Dyrektoria partykularne”. Są to więc niejako prowincjalne uściślenia Reguły. Rodzi się oczywiście pytanie, dlaczego to właśnie Dyrektorium przyjąłem za podstawę? Kiedy przyszedłem do Zakonu pytano mnie, co mnie tu sprowadza, tym bardziej, że jestem z miasta, w którym nigdy nie było klasztoru dominikanów. Odpowiedziałem, że po długim szukaniu swojego miejsca w Kościele, odnalazłem to miejsce w duchu tercjarstwa, a szczegółowe przyglądanie się dokumentom poszczególnych Zakonów popchnęło mnie w kierunku III Zakonu świętego Dominika. Bóg przemawia do nas przy pomocy przeróżnych wezwań, dla mnie tym wezwaniem było Dyrektorium, które przyjmuję jako doskonałe narzędzie mogące pomóc mi na drodze do zbawienia.

Chciałbym więc przedstawić cztery generalia i pięć filarów naszej zakonności.

Jeśli chodzi o generalia to:

Art. 1 i 2. NAZWA oraz SYMBOL

Na terenie Prowincji Polskiej prawomocne są nazwy: Zakon Świeckich Dominikanów, Trzeci Zakon świętego Dominika, Świecki Zakon św. Dominika i zgodnie z wielowiekową tradycją – Zakon Świętego Dominika od Pokuty.” Nazwa ta wyraźnie wyznacza charyzmaty naszego zakonu. Jesteśmy dominikanami, więc dotyczą nas te same wezwania co i ojców, ale pojawia się też słowo POKUTA. Jest to wezwanie, które od wieków w szczególny sposób przypisane było do tercjarstwa. W samej nazwie kryje się pewna dwoistość: zakonność i świeckość. Jesteśmy świeckimi, często posiadamy swoje rodziny, a jednocześnie jesteśmy włączeni w Zakon na drodze szczególnego daru poświęcenia swego życia Bogu, dobrowolnego przyjęcia na siebie dodatkowego wezwania do radykalizacji swojego życia.

Dominikanie świeccy posługują się symbolem OPs, który jest skrótem nazwy «Ordo Prædicatorum sæcularis».” Sam skrót jest charakterystyczny nie tylko dla Polski, choć za granicą spotyka się go i w innych wersjach: OPL, TOP etc.

Tak nazwa jak i symbol wyraźnie podkreślają fakt włączenia nas w Zakon Kaznodziejski. Od chwili pierwszej czasowej profesji posłuszeństwa, złożonej Generałowi Zakonu, jesteśmy jego integralnymi członkami. Zakon I, II, III, zarazem jeden i ten sam - to może budzić zdziwienie i niezrozumienie. Pozwolę sobie na pewna parafrazę. Otóż tak jak można tę samą potrawę konsumować odmiennymi sztućcami, tak samo tę samą misje apostolstwa „idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,5) można realizować przy pomocy innych struktur. Są zakony podobne do szpikulca na jaki nabija się potrawę – jedno zgromadzenie składające się tylko z ojców lub tylko z sióstr i na tym koniec. Są zgromadzenia podobne do widelców z dwoma zębami – jak zakony składające się tylko z sióstr i ojców. Ale w tym bogactwie są i te, które można porównać do widelca z trzema zębami – np. ojcowie i dwa zgromadzenia żeńskie, kontemplacyjne i czynne, albo jak dominikanie – ojcowie, mniszki i świeccy. Wyraźnie mówi o tym Kapituła Generalna Zakonu w Providence z 2001 roku (art. 418). Jesteśmy więc jednym Zakonem, jak jeden jest widelec, ale różnimy się w posłudze, choć działamy równolegle, jak zęby tego samego widelca. Może to wydatnie zwiększać skuteczność posługi dominikańskiej, do czego jeszcze wrócę. Nasza przynależność do Zakonu przejawia się tak zewnętrznie - symbol, nazwa czy strój, jak i wewnętrznie - duchowo. W chwili profesji słyszymy słowa: „Przyjmij udział w zasługach tych, którzy żyli w naszym Zakonie w bojaźni Pana; przelewamy na ciebie zasługi wszelkich naszych dobrych uczynków gdziekolwiek i przez kogokolwiek one spełnione zostały. Niech ci przyniosą korzyść ofiary złożone przez wszystkich naszych kapłanów, modlitwy wszystkich naszych braci i sióstr. Tych, którzy dniem i nocą chwałę Bogu śpiewają […] Niech ci korzyść przyniosą cierpienia młodych, śluby dziewic, praca i łzy pokuty naszych braci i sióstr świeckich. Niechże wreszcie modlitwy naszych świętych wydadzą w tobie podobne owoce gorącej miłości Boga i bliźniego.”(Liturgia profesji). Mamy więc udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu, jesteśmy włączeni we wszystkie Msze i modlitwy całego Zakonu tak za życia jak i po śmierci.

Art. 3. IMIĘ ZAKONNE

W czasie obłóczyn nowicjusze przyjmują imię zakonne, które jest znakiem nowego życia.” Jest to odniesienie nie tylko do, ogólnie wszystkim znanej biblijnej symboliki zmiany imienia jako początku nowego życia. Jest to również szczególny wybór patrona, przeważnie z kręgu świętych i błogosławionych dominikańskich, który będzie nam towarzyszył i wspierał nas swoją modlitwą, na drodze naszego powołania.

Art. 4. OZNAKI

Tutaj chciałbym wspomnieć krótko o MEDALIKU, PASKU i HABICIE.

MEDALIK z wizerunkiem św. Dominika noszony przez nas wszystkich pełni rolę najważniejszej części habitu dominikańskiego – szkaplerza. Ma on, zgodnie z tekstem liturgii obłóczyn, chronić od zasadzek szatana i wspomagać, by osoba go nosząca wzrastała w miłości i świętości. Jest on „znakiem miłości macierzyńskiej Najświętszej Panny Maryji ku nam”. Pod jego opiekuńczym skrzydłem znajdujemy chłód wśród ogni namiętności, a w godzinę zgonu ma nam być tarczą i obroną wśród niebezpieczeństw ciała i duszy.

PASEK noszony zgodnie z tradycją Trzeciego Zakonu „mający przypominać o zachowaniu przyrzeczeń dotyczących czystości.” Czasami kojarzony jest ze znanym wydarzeniem z życia św. Tomasza z Aquinu, kiedy jego rodzeni bracia nie godząc się z jego decyzją wstąpienia do zakonu żebraków, uwięzili go w rodzinnym zamku Rocca Secca. Wpadli oni na szatański pomysł sprowadzenia Tomaszowi ponętnej kurtyzany. Ten wpadł w gniew i chwyciwszy polano z ogniska wymachiwał nim niby mieczem. Wygoniwszy w ten sposób intruzów z komnaty wypalił płonącą głownia znak krzyża na drzwiach. Wtedy to ukazali się dwaj aniołowie i przewiązali go w pasie sznurem tak silnie, że stracił przytomność. Od tamtej pory, aż do chwili śmierci wolny był od jakichkolwiek pokus cielesnych. Na marginesie tu wspomnę, że na upamiętnienie tego wydarzenia, dominikanie założyli Bractwo Paska św. Tomasza, teraz niestety zupełnie zapomniane. Nasz pasek, jak pasek, noszony przez ojców i mniszki jest taki sam, jak nosił św. Dominik – najskromniejszy na owe czasy, prosty w wykroju – zwykły pasek skórzany. ( W czasach średniowiecza skórzany pasek był najtańszy i najskromniejszy.)

Jako osoby świeckie nie składamy oczywiście osobnych ślubów czystości w rozumieniu celibatariuszy, jednak każdy z nas już samym składaniem profesji, powinien czuć się zobowiązany do jak najbardziej pogłębionego realizowania wezwania ku naśladowaniu naszego Pana, wezwania zawartego w otrzymanej przez nas konsekracji chrzcielnej. Pasek jest tu nie tylko nośnikiem tradycji, ale również namacalnym przedmiotem mającym pomóc nam w chwilach ogarniających nas pokus i słabości. Czasem jest to pas na którym ‘wisimy’ z całych sił nie chcąc odpaść od wierności Bogu.

HABIT można założyć tylko w czasie spotkań własnych, zamkniętych uroczystości zakonnych i rekolekcji zamkniętych. Każdemu ze świeckich dominikanów przysługuje prawo pochowania w habicie dominikańskim.

Tyle jeśli chodzi o Dyrektorium, ale jest to tylko litera. Chodzi tu bardziej o wielowiekową tradycję zewnętrznego, wizualnego znaku przynależności do Zakonu. W dzisiejszych czasach, co oczywiste, nie ma mowy o wędrowaniu w habicie po ulicy. Jednak sporadyczne zakładanie habitu przy okazji, jak mówi Dyrektorium, „zamkniętych uroczystości zakonnych”, ma znaczenie nie tylko zewnętrzne, ale i konstytuuje wewnętrzną postawę każdego z nas.

Tyle jeśli chodzi o generalia, przechodząc teraz do pięciu filarów naszej zakonności chciałbym powiedzieć o KONTEMPLACJI I APOSTOLSTWIE, RADACH EWANGELICZNYCH, POKUCIE, MODLITWIE i WSPÓLNOCIE.

Art. 5. SPECYFIKA POWOŁANIA I POSŁUGI DOMINKANÓW ŚWIECKICH

W przypadku Ordo Prædicatorum sæcularis nazwa, posługa i powołanie realizują się dewizie Zakonu: Contemplari et contemplata aliis tradere, co wyznacza kontemplacyjno – apostolski charakter naszego życia. Tutaj chciałbym podkreślić dominikańskie ujęcie określenia KONTEMPLACJA, które jest rozumiane, jako próba obejrzenia ważnych spraw od środka. Próba wniknięcia w tajemnice naszej wiary, ale wniknięcia rozumowego, próba ujęcia myślą ‘zasady’ danej rzeczy, jej pryncypium. Jak mówi św. Katarzyna Sieneńska: ogląd - okiem intelektu. Ten trud musimy podejmować codziennie, jest on nierozerwalnie związany z naszym powołaniem. Ojciec I.J.M. Bocheński OP przemawiając do tercjarzy dominikańskich mówił: „kto nie poświęca codziennie ani chwili na rozważanie tajemnic, ten choćby był najpełniejszy dobrych uczuć i miał najsilniejszą wolę do czynu, pomylił się z powołaniem i nie ma niczego do roboty między nami”. Dominikańska kontemplacja zasadzona jest na rozumowaniu czerpiącym z wiedzy i będącym nierozerwalnie związanym ze studiorum. Właśnie studiorum jest najbardziej charakterystycznym rysem Zakonu Dominikańskiego. I znów o. Bocheński: „kto tego rysu nie rozumie, może nosić nasz habit i być nawet dobrym zakonnikiem, ale nie może być prawdziwym dominikaninem”. I przypominam, że mówił to nie do ojców, ale do nas – tercjarzy! Nie jest obojętne co jest przedmiotem naszego studium, wskazane jest by była to teologia, nauka Magisterium Kościoła, gdyż każdego dominikanina przenikać powinna troska o wierność nauce katolickiej. To właśnie z powodu tej wierności dominikanie nazywani byli canes Domini. Oczywiście to studium musi przybierać formy odpowiednie do poziomu intelektualnego poszczególnych braci i sióstr. Może to być kontemplowanie dogmatów, traktatów teologicznych, studiowanie Breviarium Fidei albo x. Granata, ale może to być czytanie książek teologicznych typu ABC teologii dogmatycznej czy Rozważania o wierze. Ważne jat nieustanne podejmowanie trudu pogłębiania swojej wiedzy. O szczególnej roli studiorum u dominikanów mówi dyspensa jaką można otrzymać od modlitw kanonicznych kiedy powodowało by to kolizję ze studium.

Nie jest to kontemplacja dla samej kontemplacji, ale aliis tradere. Celem zasadniczym jest APOSTOLSTWO, indywidualne i wspólnotowe. Apostolstwo rozumiane jako pójście tam gdzie herezje, zepsucie, potęga grzechu, jako głoszenie prawdy autentycznym życiem ewangelicznym w miłości, modlitwie i ofierze. Musimy pamiętać, że nasze możliwości są daleko większe niż możliwości ojców. O. gen. Fernandez w 1968 r. Odczytując misje III Zakonu w duchu świeżo zakończonego Soboru Watykańskiego II upatrywał dla tercjarzy „uprzywiliowane miejsce w rodzinie dominikańskiej zasadzone na otwartości dla niego wszystkich dziedzin życia ludzkiego, również tych, które często są niedostępne dla kapłana czy zakonnika regularnego.” Właśnie przekontemplowane i przemyślane prawdy, przetrawione i przeżyte osobiście, przy biurku, u stóp Krzyża czy przed tabernakulum mamy podawać innym, głosić słowem, życiem lub choćby cichą postawą.

Art. 6. ŻYCIE DUCHOWE ŚWIECKICH DOMINIKANÓW

Jest to niejakie resume całości rozdziału.

Art. 7. RADY EWANGELICZNE W ŻYCIU ŚWIECKICH DOMINKANÓW

Każdy wierzący wezwany jest do układania swojego życia w relacji do trzech rad ewangelicznych. Tym bardziej, osoby wstępujące do jakiegokolwiek zakonu. Jest to wyraz szczególnej tęsknoty do Pana. Ta rzeczywistość oddania się Panu jest zawsze tak samo pełna, ale dotyka nas i jest realizowana w odmienny sposób niż przez ojców i siostry w I i II Zakonie.

POSŁUSZEŃSTWO – „Dominikanie świeccy zobowiązani są do posłuszeństwa swoim przełożonym we wszystkim, co dotyczy Reguły i innych ustaw Zakonu Świeckiego.” Każdy z nas składając profesję wypowiada słowa: „Na cześć Boga Wszechmogącego, Ojca i Syna i Ducha Świętego, NMP i św. Ojca Dominika, w Twojej obecności ojcze Asystencie składam profesję i przyrzekam posłuszeństwo Tobie […] Przełożony(a), w zastępstwie Generała Zakonu Braci Kaznodziejów jak i to, że będę żył(a) według Reguły i Ustaw Świeckiego Zakonu świętego Dominika.” Można postawić pytanie: jaki jest sens tego posłuszeństwa dla świeckiego żyjącego w rodzinie? Odpowiedzią są słowa Jezus do młodzieńca „przyjdź i choć za Mną”(Mk 10,21). Ofiara posłuszeństwa leży w tym, że pozwalamy innemu człowiekowi kierować naszym życiem, nawet jeśli tylko fragmentarycznie. Jest to droga na której wyrzekamy się, w ofierze dla Boga, tego co w nas egoistyczne, swych przywiązań, upodobań, skłonności, wymagań. Staramy się wtedy postawić swoje życie w zasięgu woli Bożej, dać Bogu możliwość kierowania sobą w każdej okoliczności, nie według swej słabej, ułomnej, ograniczonej i ślepej woli lecz woli świętej i doskonałej. W Liście do Rzymian św. Paweł mówi: „nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga” (Rz 13,1), możemy mieć pewność, że będąc posłusznym swoim prawowitym przełożonym szukamy Boga. Chodzi tu o szczególny rodzaj posłuszeństwa nadprzyrodzonego o jakim św. Jan od Krzyża mówił: „staraj się widzieć w przełożonym tylko Boga, którego przełożony ci zastępuje, bez względu na to, jakim jest osobiście”. Co ważne, nie możemy wybierać racjonalnie, jesteśmy posłuszni tej, a nie innej osobie dlatego, że jest naszym przełożonym, a nie ze względu na jej wykształcenie lub innego typu pozytywy. Jest to wyjątkowa lekcja pokory. Oczywistym jest, że nie może tu być mowy o ślepym posłuszeństwie. Władza przełożonego, w przypadku naszego Zakonu, obejmuje to, co wynika z naszych dokumentów i dotyczy rozwoju naszego życia duchowego. Ale nawet w tym zakresie posłuszeństwo przełożonym kończy się tam gdzie przełożony łamie prawo. Obowiązuje starożytna maksyma: „nawet papież pod a nie nad prawem”.

UBÓSTWO praktykowane przez dominikanów świeckich ma charakter duchowy i zakłada radykalne pójście za Chrystusem nie przez całkowitą rezygnację z dóbr materialnych, lecz przez używanie ich bez przywiązania, w pełni świadomości ich znikomej wartości.” Kazanie na górze zaczyna się od słów: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3). Oczywiście wiele przykładów z Pisma Świętego mówi, że nie chodzi o sam fakt posiadania bogactwa, ale o jego umiłowanie. Nie koniecznie trzeba posiadać aby stać się niewolnikiem. Bogactwo, jak i inne rzeczy tego świata, nie zatracają naszej duszy ani jej nie szkodzą, gdyż one same z niej nie wychodzą, to nasze pragnienia, pożądania w stosunku do nich deformują nasz stan ubóstwa. Nie znaczy to, że nie mamy troszczyć się o przyszłość i dobro swojej rodziny „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2 Tes 3,10). Chodzi jednak o troskę, która nie pogrąża nas całkowicie w sprawach doczesnych i nie jest przywiązaniem do rzeczy ziemskich.

CZYSTOŚĆ rozumiana jako bezgrzeszność i w zależności od stanu inny, ale zawsze godziwy stosunek do swojej płciowości. Zauważmy - łaska Chrztu konsekrowała nasze ciała, które stały się świątynią Boga. Dlatego wszyscy jesteśmy wezwani by jako członkowie jednego Boskiego Ciała nie czynić z członków tego Ciała nierządnicy. Musimy pamiętać, że czystość to nie jest cnota zarezerwowana tylko dla dusz szczególnie poświęconych Bogu. Wszyscy jesteśmy zobowiązani by poza małżeństwem wstrzymywać się od wszelkiej zmysłowej przyjemności. Jest to czystość ciała , myśli, pragnień i serca.

Art. 8. DUCH POKUTY W ZAKONIE ŚWIECKICH DOMINIKANÓW

Jest to rys podstawowy wnikający tak z samej nazwy Zakon Świętego Dominika od Pokuty jak i z historii powstania Zakonu. Dyrektorium mówi: „Dominikanie świeccy starają się o wyrabianie w sobie ducha pokuty jako obrony społeczeństwa przed moralnym zepsuciem i upadkiem obyczajów […] świadomi są swojego pierwotnego powołania i chętnie podejmują rozmaite czyny pokutne, ofiarując je Bogu na przebłaganie za grzechy swoje, współbraci i współsióstr, członków innych gałęzi Zakonu Dominikańskiego i za grzechy świata.” Duch pokuty jest obecny od zarania dziejów, od czasów kiedy ziemia zaczęła rodzic „osty i ciernie” Konieczność pokuty jest wielokrotnie podkreślana przez Pana Jezusa. Czym więc jest duch pokuty? Można powiedzieć, że jest to wewnętrzne indywidualne nastawienie do walki ze złem, grzechem, złymi nawykami, ale ma również wymiar apostolski. Świat szczególnie dziś potrzebuje pokuty, samo głoszenie już nie wystarcza, potrzebna jest ofiara zadośćuczyniająca za wszystkie grzechy i zniewagi wobec Majestatu Bożego. Zadanie to realizuje właśnie Zakon od Pokuty, Zakon zadośćuczynienia i przebłagania, Zakon dobrowolnego wynagradzania. III Zakon modli się za tych którzy się nie modlą, którzy nie kochają, nie dziękują i nie mają nadziei. Za tych, którzy nie wierzą, błądzą, rozpaczają a także przeklinają i bluźnią. To dlatego na wstępie tych Rekolekcji odprawiona została Msza wynagradzająca za wszystkie zniewagi Najświętszego Sakramentu. [Odbyło się to w Uroczystość Bożego Ciała i Krwi]

Art. 9. MODLITWA W ZAKONIE ŚWIECKICH DOMINKANÓW

Dyrektorium jest w tym momencie metodycznym podręcznikiem modlitwy zakonnej. Następuje katalog zadanych nam modlitw: brewiarz, antyfony: O spem miram, Salve Regina, O Lumen, Ave Florum, cząstki różańca świętego, codzienna Msza św., codzienna modlitwa myślna, codzienna modlitwa za zmarłych. Można by się dziwić, że modlitwa jest tak szczegółowo omówiona, ale czy jest coś ważniejszego w życiu zakonu? Modlitwa jest łaską, nic bez niej nie możemy uczynić, jest podstawą jakiegokolwiek skutecznego działania. Byliśmy świadkami działań naszych braci i sióstr, działań jak najbardziej potrzebnych i zgodnych z duchem naszego powołania. A jednak kiedy zabrakło pośród tych działań modlitwy, mało, że działania te nie wypaliły, ale nawet środowisko zostało wewnętrznie skłócone i nie potrafiło odnaleźć Ducha Pokoju. Jezus nawołuje nas do nieustannej modlitwy: „Módlcie się w każdym czasie” (Łk 3,21). Papież Pius XII mówił, że modlitwa jest „chlebem powszednim chrześcijańskiego ludu”. Dlatego należy współpracować z ta łaską przy pomocy swoich władz psychicznych, rozumu, woli, wyobraźni i uczuć. Cały człowiek powinien być zaangażowany w modlitwę, a takie wymagania najlepiej realizuje modlitwa na wskroś dominikańska – różaniec.

Rodzi się pytanie co jest specyfiką dominikańskiej modlitwy?

Zasadza się ona na II podwalinach:

I. Specyfiką modlitwy dominikańskiej jest brak jakiejkolwiek specyfiki. Jest to wezwanie by nie szukać daleko, ale nawiązywać osobową więź z Panem, tak jak każdy potrafi robić to najlepiej. Nie najważniejsza jest technika czy metoda, ale efekt.

II. Zgodnie z dewizą Zakonu: Contemplari et contemplata aliis tradere modlitwa dominikańska łączy w sobie głęboką kontemplację i aktywne działanie. Jest to modlitwa dynamiczna i intensywna zarazem. Jak mówi tradycja św. Dominik w czasie brewiarza często ‘wyskakiwał’ na środek sali i gestykulacją nawoływał ojców do szybszego tempa modlitwy.

Rozdział II. FRATERNIE DOMINIKAŃSKIE

Dyrektorium mówi: „Fraternia jest podstawową komórką w strukturze organizacyjnej świeckich dominikanów. Jest równocześnie wspólnotowym znakiem dominikańskiej obecności w świecie”. Fraternia jest więc naturalnym środowiskiem w którym żywi się i rozwija wierność powołaniu i profesji, studium prawdy Bożej, nieustannej modlitwy osobistej i wspólnotowej, pokucie za grzechy swoje i cudze oraz kontemplacji i apostolstwu. Zakon jest wspólnotą, jest rodziną, która będąc postawioną na naszej drodze jest nam dana i zadana. Jest wspólnotą wiary, a nie sympatii. Domaga się to od nas pewnego wysiłku i trudu. Wytrwałości w samodyscyplinie i wierności w przestrzeganiu ślubów wobec tego do czego zobowiązuje na Dyrektorium. Ale jest to jedna rodzina, nawet jeśli się nie znamy. Przy prawidłowym nastawieniu, a nie do pomyślenia jest inne, każdy napotkany na naszej drodze tercjarz, bez względu na osobiste poglądy czy przynależności od innej fraterni, jest naszym bratem lub siostrą. Prowadzimy życie wspólnotowe, choć w oddaleniu, czemu dają wyraz nasze wspólne modlitwy, niektóre tylko trzeciozakonne lub tylko danej fraterni. Staramy się utrzymywać ze sobą stały kontakt osobisty lub listowny. Zewnętrznym wyrazem tej wspólnoty są nasze działania, te podejmowane przez fraternie, jak i te indywidualne. Kiedy każdy z nas podejmuje się czegoś w duchu naszego powołania robi to nie jako XY, ale jako brat czy siostra III Zakonu, jest to wtedy działanie na wskroś wspólnotowe, choć realizowane przez jedną czy dwie osoby.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pkt 2 z deklaracji Generalnych: „Żeby członkowie podejmowali swoje obowiązki «nie jak słudzy z przymusu, lecz jak wolni zachęcani łaską», wyjaśnia się, że poszczególne wykroczenia przeciw tym przepisom nie są wina moralną (grzechem).” Czyni to nasze powołanie jeszcze mocniejszym, gdyż jak mówi Jezus: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi” (1 J 3,24). Dlatego jeśli w naszym osobistym życiu zakonnym coś nie odpowiada Regule czy Dyrektorium nie jest to grzech, jest to jednak dowód na brak miłości i brak zrozumienia swojego powołania.

Kończąc chciałbym przytoczyć słowa s. Zofii Franciszki Dudziak OPs, mistrzyni nowicjatu fraterni poznańskiej oraz mistrzyni prowincjalnej, o której publikację Droga do Boga śladami św. Dominika oparłem się przygotowując to wystąpienie. „Miejsce, które nam Opatrzność wyznaczyła przez nasze powołanie, to nasz Zakon. Jakże więc nie miłować naszego Zakonu, skoro jest on wspólnym domem naszego uświęcenia? Wielka więc radość płynie z tej świadomości, że należę do rodziny zakonnej, gdzie bracia i siostry idą wspólną droga do uświęcenia przez miłość braterską i siostrzaną w umiłowanej rodzinie zakonnej. Bo trzeci Zakon jest prawdziwą rodziną dominikańską. Zjednoczony jest z I i II Zakonem w tym samym założycielu ojcu Dominiku. Posiada tę samą duchowość, żyje tymi samymi ideałami, które ukazał św. Patriarcha, ma udział w tym samym posłannictwie. Przynależność do tej samej rodziny duchowej rodzi wdzięczność, a wdzięczność jest zawsze podstawą do wielkiej wewnętrznej radości. Jest to radość współżycia w Zakonie z ludźmi o tych samych poglądach, o wspólnym dążeniu do tych samych celów, we wspólnej pracy nad uświęcaniem siebie samych, Zakonu, Kościoła i świata.”