Strona główna

MEMORABILIA, Br. Wilberforce, O.P.

     o. Bertrand Wilberforce OP (†1904) wieloletni mistrz duchowy kilku pokoleń dominikanów. Jego rozważania o modlitwie i życiu duchowym są skarbem duchowości dominikańskiej. Znany jest też jako tłumacz literatury duchowej, szczególnie prac Ludwika Blois, św. Ludwika Bertranda, św. Katarzyny Ricci.


MODLITWA

I
MODLITWA OGÓLNIE

     CAŁE życie duchowe polega szczególnie na dwóch wielkich obowiązkach, obydwa z nich, lecz szczególnie ten pierwszy, powinny być stałe i nieprzerwane - są to Modlitwa i Umartwienie.
     To są właśnie dwa skrzydła, na których mamy wzlecieć ku Niebu, bez obu postęp jest niemożliwy. Z tych dwóch zajmiemy się i będziemy rozważać to pierwsze. Modlitwa jest najszlachetniejszym i najbardziej boskim narzędziem doskonałości i zjednoczenia z Bogiem i tylko przez modlitwę możemy osiągnąć cel naszego Stworzenia i Odkupienia - zjednoczenie duchowe z Bogiem, naszym Stworzycielem i Odkupicielem.
     Modlitwa, o której szczególnie będziemy tu mówić i którą tu przedstawimy to ta, która jest znana jako Modlitwa Afektywna [in. modlitwa serca - przyp. Tłum.], przez którą nasze dusze ofiarują, dają i poświęcają się i wszystko, co mają i co są winny Bogu, okazując Mu całą swoją miłość, posłuszeństwo, uległość, dziękczynienie itd.
     MODLITWA jest określana jako “wzniesienie umysłu ku Bogu”, a przez podnoszenie czy uniesienie umysłu rozumiemy czynienie aktów, przez które dusza usiłuje osiągnąć, przez które wyraża albo w których przynajmniej pośrednio zawiera:
     I. Zupełną zależność od Niego jako Stwórcy i Źródła wszelkiego dobra.
     II. Wolę i gotowość aby Mu oddać całkowicie to, co Mu się należy; tj. całą miłość, posłuszeństwo, uwielbienie, chwałę i dziękczynienie, upokarzając i unicestwiając siebie i wszystkie stworzone rzeczy w Jego Obecności.
     III. Pragnienie i intencję dążenia do zjednoczenia duchowego z Nim. Te rzeczy są zawarte w każdej prawdziwej modlitwie.
     Modlitwa więc jest najdoskonalszą i najbardziej boską czynnością, do jakiej jest zdolny człowiek; jest to jedyna najważniejsza czynność, do której wypełnienia dusza została stworzona, ponieważ dusza została stworzona do zjednoczenia z Bogiem, a modlitwa jest jedynym środkiem tego zjednoczenia. Bez modlitwy żaden inny środek nie jest skuteczny. Dlatego też ze wszystkich innych obowiązków i dobrych dzieł jakie mogą zostać wykonane, to Modlitwa przede wszystkim jest bezwarunkowo potrzebna.
     Następne rozważania, których jest sześć, wystarczają do pokazania Konieczności Modlitwy.
     1. Jedynie przez modlitwę, przez którą miłość jest wszczepiona, wzmocniona i powiększona, możemy się zjednoczyć z Bogiem, w którym zamyka się wszelkie dobro. Oddzieleni od Niego mamy jedynie nas samych, zepsucie, nicość, nędzę.
     2. Jedynie przez modlitwę każda łaska, nasze jedyne dobro, zostaje (a) pozyskana, (b) zachowana, (c) przywrócona, jeśli mamy nieszczęście ją utracić. A to dlatego, że, by uzyskać łaskę, musimy uciec się do Źródła łask i dobra; tym zaś źródłem jest Bóg. A uciekać się do Niego możemy jedynie przez modlitwę.
     3. Jedynie przez modlitwę możemy uczynić świętymi zewnętrzne rzeczy, czyniąc je środkiem jednoczącym nas z Bogiem. Dzieła żarliwości, miłosierdzia, zwykłe czynności codziennego życia mogą stać się naprawdę dobrymi i godnymi przyjęcia przez Boga jedynie w tym stopniu, w jakim są ożywione przez wewnętrzną modlitwę.
     4. Ta modlitwa ćwiczy wszystkie cnoty. W jaki sposób? Ponieważ dobry uczynek jest zasługą jedynie wtedy, gdy jest rozpoczęty i skierowany ku Bogu przez wewnętrzne poruszenie duszy, a to wewnętrzne poruszenie to modlitwa. Skłaniać się wewnętrznie do ofiarowania czynności Bogu przez miłość jest więc aktem modlitwy.
     5. Prawdziwa modlitwa jest nie do pogodzenia z grzechem do tego stopnia, jak nic innego nie jest i nie może z nim być w sprzeczności. Dusza o woli przywiązanej do grzechu może robić wszystko inne, na przykład pościć, dawać jałmużnę, łączyć się z oficjum w chórze, zachowywać milczenie, odwiedzać chorych, słuchać przełożonych, słuchać czy odprawiać Mszę, itd., ale prawdziwa duchowa modlitwa i przywiązanie do grzechu są zupełnie nie do pogodzenia i wzajemnie się niszczą. Powód tego jest taki, że wewnętrzna modlitwa jest nawróceniem i zjednoczeniem woli z Bogiem; grzech odwraca i oddziela wolę od Boga. Dlatego te dwie rzeczy, będąc sprzecznymi ze sobą, nie mogą ze sobą współistnieć, jedna musi niszczyć drugą.
     6. Modlitwa jest jedynym najlepszym lekarstwem i pocieszeniem we wszelkich nędzach, czy to duszy, jak strapienia, wina, wyrzuty sumienia, strach itp., czy to ciała, jak ból, bieda, śmierć itp. Jedynym lekarstwem i pocieszeniem w tych wszystkich cierpieniach jest wzniesienie się ponad nie, a to może się stać jedynie przez zjednoczenie duszy z Bogiem, zjednoczenie, które niesie ze sobą czysta modlitwa.
     Trzy wnioski wypływają z tych prawd.
     1. Dotyczące Boga;
     2. dotyczące diabła;
     3. dotyczące nas samych.

     1. Bóg daje nam szczególne przykazania dotyczące modlitwy, choć nie czyni tego w stosunku do żadnego innego obowiązku, poza miłością, która jest przedmiotem modlitwy. Mamy nakazane, by zawsze się modlić, jako że jest to rzecz konieczna. “Powinniśmy zawsze się modlić i nigdy nie ustawać” (Łukasz XVIII, 1).
     2. Diabeł, pragnąc naszego upadku, kieruje wszystkie swe wysiłki po to, byśmy nie doceniali modlitwy, by nam ją obrzydzić, by nas przekonać, że jest daremna; zbyt trudna, niemożliwa, niekonieczna - bo jeśli może zgasić ducha modlitwy, może też oddzielić nas od Boga; albo raczej o ile może nas skłonić do zaniedbywania i opuszczania modlitwy wewnętrznej, o tyle istotnie oddala nas od Boga.
     3. My sami musimy wiedzieć, że modlitwa jest tą rzeczą, o którą w każdym czasie i we wszystkich okolicznościach powinniśmy zawsze się troszczyć, którą powinniśmy praktykować nieustannie z energią, w której stanowczo powinniśmy wytrwać, gdyż cała nasza nadzieja, całe nasze dobro opiera się jedynie na modlitwie. Powinniśmy mieć jeden cel i jedno zajęcie w tym życiu, to znaczy ćwiczyć się i wzrastać w miłości przez wewnętrzną modlitwę; innymi słowy, powiększać w nas spokojne lecz mocne postanowienie podobania się Bogu przez stałe i nieustannie szczersze wznoszenie naszego umysłu ku Niemu; wola przy woli, umysł przy umyśle, serce przy sercu.
     Modlitwa została opisana przez Ojca Bakera jako “czułe poruszenie rozumnej duszy ku Bogu.”
     Z tego wypływają dwie konsekwencje:
     1. Modlitwa samych słów to nie modlitwa. Modlitwa wymaga wewnętrznej uwagi i uczucia duszy, ale wcale niekoniecznie co do znaczenia wymawianych słów. Inaczej mówiąc ustna modlitwa, która nie jest myślna, nie jest modlitwą.
     2. Najważniejszą wypływającą z tego konsekwencją jest to, że myślenie, ćwiczenie umysłu, rozumowanie, rozważanie o prawdzie wiary, albo rozmyślanie nad tematem nie jest samo przez się modlitwą, ale jedynie przygotowaniem do modlitwy, pobudką do modlitwy, gdyż modlitwa jest jedynie bezpośrednio odprawiana przez wolę albo czułe przylgnięcie i zjednoczenie z Bogiem.
     Nie istnieje więc nic takiego, jak jedynie ustna modlitwa, nikt też nie powinien popełnić tego błędu z powodu podziału modlitwy na ustną i myślną. Jedynie ustna modlitwa jest tym złudzeniem modlitwy, o której Bóg mówi: “Ten lud czci Mnie ustami, lecz jego serce jest daleko ode Mnie. Na próżno Mnie czczą.”
     Ale rozróżnienie ma swoje właściwe znaczenie, chociaż bowiem każda modlitwa musi być myślna, by w ogóle być modlitwą, niektóre modlitwy są również ustne, niektóre jedynie myślne, bez żadnej formy słów i ich dźwięku, a nawet, więcej, modlitwa może istnieć jako milczące wzniesienie się woli ku Bogu, bez żadnych wyrażonych wewnętrznych słów czy określonych myśli.

II
MODLITWA USTNA

     CZASAMI modlitwa ustna może być narzędziem prowadzącym duszę do kontemplacji.
     Dawniej wielu dochodziło do kontemplacji przez modlitwę ustną, łącząc z nią (1) skrajne skupienie i samotność, (2) surową abstynencję, (3) ogromną czujność na modlitwie.
     Ale my, nie będąc w tych warunkach, musimy dopełniać ich przez codzienne, ustalone ćwiczenie myślnego skupienia, by dojść do stanu skupienia. Jeśli Bóg powołuje duszę do kontemplacji przez modlitw ustną, musi ona -
     1. Praktykować też większe oderwanie od wszystkiego i umartwienie niż to, jakie jest konieczne na drodze modlitwy myślnej. A to dlatego, że ustna modlitwa nie jest tak głęboka i wewnętrzna i nie daje tyle światła do kierowania uczuciami.
     2. Spędzać na niej więcej czasu, ponieważ jej skuteczność jest mniejsza.
     3. Jeśli Bóg ją pociągnie do wewnętrznej modlitwy pragnień, być zawsze gotową, by natychmiast pójść za tym natchnieniem.
     4. Jeśliby dusza była prowadzona (jest to bardzo rzadkie) jedynie drogą modlitwy ustnej, jest to bezpieczna droga, mniej wystawiona na złudzenia, mniej mogąca zaszkodzić umysłowi itd.
     Ale skoro w dzisiejszych czasach to droga prawie nieznana, modlitwa myślna jest konieczna. Dusze również nie powinny ulegać pokusie, by porzucać modlitwę myślną dla ustnej, nawet jeśli ustna modlitwa byłaby “prosta i bez rozproszeń”, a myślne skupienie “trudne i rozproszone.” Wytrwaj, a to się zmieni. Prawie tylko cud może sprawić, że ustna modlitwa dusz niedoskonałych zamieni się w kontemplację. Nagła, mająca pozory kontemplacji, modlitwa, musi być traktowana z wielką podejrzliwością.
     Na początku duchowej drogi ustna modlitwa jest dobra:
     1. Dla tych, którym nie udaje się rozważanie
     2. Dla innych, jeśli podnosi i polepsza ich uwagę wobec Boga, pod warunkiem, że prowadzi do modlitwy wewnętrznej, kiedy są do niej przygotowani. Ustna obowiązkowa modlitwa, publiczna czy prywatna, zawsze musi być odmówiona.
     Trzy rodzaje uwagi.
     Niektóre rodzaje uwagi są konieczne dla każdej modlitwy.
     1. Uwaga umysłu co do znaczenia wymawianych słów, zmieniających się z każdym wersetem itp. Jest to najniższy stopień uwagi i im dusza jest bardziej niedoskonała, tym jest to łatwiejsze.
     2. Przyjść na ustną modlitwę, np. Boskie Oficjum, z pewnym czynnym uczuciem duszy wobec Boga, albo pozwolić ustnej modlitwie podnieść serce, i tak pozostać, w tak głębokim skupieniu, jak to tylko możliwe, nie odnosząc się do zmieniającego się sensu. Jest to o wiele doskonalsze, jest to bowiem uwaga skupiona na Bogu i zjednoczenie uczuć z Nim, co jest celem każdej modlitwy. Nikt nie powinien porzucać tej formy pierwszego skupienia.
     3. Niektóre dusze w bliskim zjednoczeniu z Bogiem są zdolne do głębokiego skupienia i zjednoczenia z Bogiem, a jednak zwracają uwagę na znaczenie słów; nie przeszkadza im to w zwiększeniu i uproszczeniu tego wewnętrznego zjednoczenia. Jest to jak najdoskonalsze i niezwykłe.

III
WEWNĘTRZNA MODLITWA AFEKTYWNA

     MYŚLNA albo WEWNĘTRZNA modlitwa jest albo:
     Niedoskonała albo nabyta: Doskonała i wlana.
     Doskonała i wlana modlitwa to kontemplacja, niedoskonała, nabyta i czynna to przygotowanie do kontemplacji, która jest celem i przedmiotem wszystkich duchowych ćwiczeń.
     Konieczność wewnętrznej i afektywnej modlitwy, która jest jedynym skutecznym środkiem doskonałego zjednoczenia ducha z Bogiem, tj. kontemplacji.
     Kardynał Bellarmine (in Ser fer 2, Rogat), mówi: “To, wierzę, mogę najpewniej i najzupełniej szczerze oświadczyć, że bez pilnego przestrzegania wewnętrznej modlitwy nikt nigdy nie stanie się prawdziwie duchowym człowiekiem, ani nie osiągnie żadnego stopnia doskonałości. Wielu często przystępuje do sakramentów, a przecież pozostają równie niedoskonałymi, co przedtem. A nawet wielu zakonników i księży czyta Pismo, przyjmuje Komunię i często odprawia Mszę, może nawet codziennie, a przecież brak im pobożności i Ducha Bożego, zimni są w Miłości, pełni miłości do rzeczy próżnych, pełni niecierpliwości, zazdrośni i pełni nieuporządkowanych pragnień. Dlaczego? Ponieważ nigdy poważnie nie wstępują do swoich serc przez ćwiczenia straży wewnętrznej i prawdziwą wewnętrzną modlitwę.”
     To samo można powiedzieć o niektórych zakonnikach, którzy powinni być bardziej kontemplacyjnymi, którzy, przez swoją profesję, powinni dążyć do kontemplacji, ale którzy mylą się, co do drogi, jaką idą.
     Wyobrażają sobie, albo tak postępują, jakby sobie wyobrażali, że mogą osiągnąć zjednoczenie z Bogiem przez doskonałe wypełnienie zewnętrznych obserwacji, uroczystych oficjów itp., połączonych z wewnętrzną modlitwą dyskursywną. Te rzeczy są dobre jako niższe i niedoskonałe przygotowanie do prawdziwej modlitwy. Ale jeśli zakonnik przy tym pozostanie, przy zewnętrznych obserwacjach i medytacji, niewielka wewnętrzna poprawa i uproszczenie duszy z tego wypłynie. Gdyż te czynne ćwiczenia szybko tracą całą moc, jeśli dusza nie idzie od nich do prawdziwie oświecających ćwiczeń wewnętrznej uczuciowej modlitwy. Ta modlitwa jest modlitwą serca i woli, spokojnie i w ciszy się odbywa, ale przez dobre poruszenia serca, nie zaś przez rozumowanie.
     Wewnętrzna uczuciowa modlitwa góruje nad ustną oraz nad rozmyślaniem dyskursywnym na wiele sposobów. Ponieważ jedynie przez taką modlitwę doskonale dochodzi się do naszego zjednoczenia duszy z Bogiem; ponieważ przez nią wola, wraz ze wszystkimi siłami I uczuciami duszy, zatapia się w Bogu.
     Ponieważ przez nią dusza wkracza głębiej w Boga i o wiele bardziej jest przez Niego, zdrój światłości, oświecana. Wtedy odkrywa swoje niedoskonałości, nieczystość intencji, nieuporządkowane uczucia.
     Ponieważ łaska i siła do praktykowania wszystkiego, co poznajemy jako Wolę Bożą zostają uzyskane przede wszystkim dzięki takiemu rodzajowi modlitwy.
     Przez błaganie, zgodnie z Bożymi obietnicami.
     Przez bezpośrednią skuteczność samej takiej modlitwy. Ponieważ, dobrze zrozumiana, taka modlitwa zawiera usposobienie do wszystkich cnót. Dlaczego? Dlatego że, po pierwsze, cnota i zasługa wszelkich zewnętrznych rzeczy pochodzi od wewnętrznej duszy, ćwiczącej się w miłości i czystości intencji, a to odbywa się przez wewnętrzną modlitwę afektywną: ponadto, każde wewnętrzne ćwiczenie się w cnocie jest i staje się bezpośrednio modlitwą ducha, to znaczy, że wewnętrzna pokora na przykład jest wtedy, kiedy dusza widzi swoją nicość i przylega do Boga, swojego jedynego dobra. A skoro przyzwyczajenia kształtują się przez powtarzanie pojedynczych aktów, tak nieustanne wewnętrzne uczucie utworzy nawyki wszelkich cnót.
     Wytrwać w tej modlitwie to powszechne umartwienie głębszego i doskonałego rodzaju. Gdyż wola zmusza naturę i wyższe siły duszy do pozostawienia tego, co im się podoba, a do oddania uczuć Bogu, jakkolwiek mogłyby czuć przy tym ćwiczeniu wstręt. Święty Jan Chryzostom mówi: “Jest niemożliwe, by ten, który z prawdziwą troską i czujnością się modli, mógł kiedykolwiek zgrzeszyć.”
     Ponieważ ta wewnętrzna afektywna modlitwa jest jedynym ćwiczeniem, któremu nie może zabraknąć czystości intencji. Posty, obowiązki, chór itp., to może pochodzić z pociągu naturalnego. W istocie więc, wszelka cnota pochodzi od wewnętrznej afektywnej modlitwy, to jest, gdy wola trwa w Bogu przez miłość. A jeśli jakakolwiek próżna czy samolubna intencja kogoś popchnie do modlitwy woli, to można będzie odkryć, i o ile nie zostanie odrzucona, w takiej modlitwie nie osiągnie się postępu.
     Ponieważ wewnętrzna afektywna modlitwa sprawia, że inne czynności także się stają modlitwą. Bez tego modlitwa ustna jest pustym dźwiękiem, rozważanie natomiast marnym umysłowym ćwiczeniem. Bóg pragnie naszej woli, uczuć, serc, a bez nich ani nasze języki ani nasze ręce nie mają przed Jego Obliczem żadnej wartości. “Będziesz miłował Pana, Boga Twego”…, “Synu, daj mi serce twoje”. “Ten lud czci Mnie ustami, ale ich serca daleko są ode Mnie”. Jedyną pożyteczną uwagą w modlitwie jest uwaga serca, rozumianego jako stolica miłości. Uwaga samego tylko umysłu jest niczym, inaczej nauka wszelkich rzeczy świętych byłaby modlitwą.
     Uwagi nie może zabraknąć w wewnętrznej afektywnej modlitwie, skoro sama uwaga jest przez siebie modlitwą. Gdy tylko umysł zaczyna się błąkać, modlitwa ustaje.
     Rozważając te sześć zalet wewnętrznej afektywnej modlitwy, dochodzimy do dwóch wniosków:
     Dusza o prawym umyśle i dobrej woli musi zrozumieć, że nie powinna się zatrzymywać przed niczym, aby osiągnąć tak nieoceniony skarb.
     Przełożeni zakonni winni wiedzieć, że nic tak nie należy do ich obowiązków, jak upewnienie się, że ich podlegli zostali o tym dobrze pouczeni i przyzwyczaili się do tej modlitwy. Święty Bernard mówi: “Niech początkujących naucza się, jak się modlić w sposób duchowy, o ile to możliwe porzucając wszelkie ciało i cielesne przedmioty, gdy myślą o Bogu.”
     Tak też Opat Nilus, uczeń Świętego Jana Chryzostoma, mówi: “Szczęśliwa ta dusza, która, kiedy się modli, opróżnia się całkowicie z wszelkich obrazów i form; szczęśliwa dusza, która modli się żarliwie i bez rozproszeń; taka dusza wzrasta codziennie w miłości i pragnieniu Boga; szczęśliwa dusza, która, gdy się modli, jednocześnie porzuca używanie zmysłów i traci zainteresowanie do wszystkiego prócz Boga.” Ale wiele wysiłków a i długie zmagania są konieczne, aby dojść do takiej czystości w modlitwie, aby pokonać przeszkody ze świata, samego siebie, a i diabła, o którym Opat Nilus mówi: “Cała wojna pomiędzy nami i demonami toczy się o nic więcej, jak o modlitwę.”