Strona główna

Historia III Zakonu
     Kościół na zachodzie Europy był w ciągu pierwszych pięciu wieków swego istnienia rodziną katolickich wspólnot miejskich. Oznaczało to, że duchowni oraz lud zjednoczeni wokół osoby swego biskupa tworzyli małą podstawową jednostkę Kościoła. W tak zorganizowanej wspólnocie - głównie z racji jej niewielkiej liczebności - relacje pomiędzy poszczególnymi osobami przypominały te, które istnieją w rodzinie naturalnej. Życie religijne tych wspólnot wyrażało się we wspólnym kulcie oraz w uczestnictwie w liturgii i nabożeństwach. Duchowni z racji swych święceń i przysługującej im jurysdykcji byli strażnikami nauki, szafarzami sakramentów oraz celebransami Eucharystii. Jednak co niezmiernie ważne: w czasie, o którym mówimy nie łączyli się ze swymi braćmi w kapłaństwie, pochodzącymi z innych wspólnot i miast w odrębną klasę czy stan w Kościele. Możemy się domyślać, że czuli się raczej członkami wspólnoty, której przewodzili niż członkami odrębnej grupy kapłanów. Należy dodać, że byli oni wybierani bezpośrednio przez członków swych wspólnot i przez nich utrzymywani.
     Poczynając od piątego wieku obserwujemy podwójną zmianę tego stanu rzeczy:
     Po pierwsze: rozwinięcie praktyki bardzo szerokiego wykorzystywania duchownych przez władców do służby dyplomatyczno - administracyjnej, spowodowało wzrost rangi osoby duchownej, zmianę jej statusu społecznego i powolne odrywanie kleru od pozostałych warstw ludności.
     W ten sposób zaczyna się rozwijać wśród duchowieństwa poczucie przynalężności do innej klasy społecznej co po wiekach wraz ze wzrostem uposażeń materialnych wytworzy rzeczywiście odrębną grupę społeczną.
     Po drugie: Reguła św. Benedykta, rozwój uporządkowanego życia monastycznego i jego ogromna atrakcyjność oraz siła przyciągania spowodowały ostry podział na tych, którzy porzucili świat i tych - jak księża oraz świeccy - nadal żyli w świecie. A więc w domyśle byli tymi gorszymi.
     Proszę zauważyć, że po stronie tych "gorszych" w przeciętnej mentalności zaszeregowano także przedstawicieli kleru świeckiego. Świadomość tego faktu bedzie niezmiernie ważna dla naszych dalszych rozważań.
     Nie wdając się w wyjaśnianie zawiłości historycznych samego procesu należy powiedzieć, że w czasach IV Soboru na Lateranie - rok 1215 - słowo "Kościół" zaczęło oznaczać kler w przeciwieństwie do ludzi świeckich. Natomiast dodatkowo przekonanie o wyższości życia monastycznego sprawiło, że człowiek ówczesny zaczął rozróżniać wewnątrz Kościoła trzy wielkie klasy: duchowieństwo, zakonników i świeckich.
     Ponieważ historia duchowa ludzkości nie jest w rzeczywistości tak jasna i szablonowa jak wynikało by to z podręczników, należy gwoli prawdy dodać, że pomimo "wywyższenia" w ramach wspólnoty Kościoła dwóch stanów - kapłanów i mnichów - w tym samym czasie rodzi się równoległa refleksja dowartościowująca stan świecki.
     Otóż żyjący w latach 1170-1220 Wolfram z Eschenbach jest wymieniany w literaturze jako pierwszy autor, który kreślił ideały pobożnego, dalekowzrocznego i oryginalnego chrześcijanina świeckiego. Nie mniej ten sam świecki widzi jak powiedziałem życie mnisze, zakonne jako szczyt doskonałości. Stąd najbardziej świadomi religijnie świeccy będą starali się odwzorować swoje życie w świecie na wzór życia zakonnego.
     Wymieniona przeze mnie data IV Soboru na Lateranie, rok 1215 nie jest przypadkowa. Jest to mianowicie czas powstania i rozwoju naszego Zakonu.
     Dla lepszego umocowania w chronologii tego co mówię pozwolę sobie przytoczyć kilka dat:
  • Lata 1205 - 1207 - św. Dominik zbiera pierwszych towarzyszy oraz zakłada konwent żeński.
  • Rok 1216 - Papież Honoriusz III zatwierdza Regułę Zakonu Kaznodziejskiego.
  • Rok 1219 - Bulla tegoż papieża, w której znajdujemy pierwsze pisemne świadectwo istnienia Zakonu Świeckiego.
  • Rok 1285 - Generał Dominikanów Munio de Zamora nadaje pierwszą Regułę Zakonowi Świeckiemu.
         Drodzy Państwo! Skoro mówimy o tym, że w XIII wieku zaczyna rozwijać się intelektualna refleksja nt. roli świeckich i widzimy chociażby na przykładzie powyższej chronologii, że ci sami świeccy włączają się w tak szacowną instytucję jak Zakon Kaznodziejski to nie możemy sobie nie odpowiedzieć na pytanie jak wyglądało życie religijne ówczesnych wiernych świeckich i jakie cele religijne im przyświecały.
         Otóż to właśnie IV Sobór Laterański po raz pierwszy przyjął do wiadomości istnienie laikatu i objął go ustawodawstwem. Zaczyna kształtować się struktura parafialnego życia religijnego. Składały się na nią: Msza parafialna często z porannym i wieczornym śpiewaniem psalmów, nieczęsta spowiedź - na ogół w okresie wielkanocnym wraz z przyjęciem Komunii Św. - czasem okolicznościowa przemowa proboszcza lub wikarego. Tu należy dodać, że tym, który był uprawomocniony do wygłaszania kazań był jedynie biskup. Stąd było rzeczą zrozumiałą, że wielu wiernych nie mając możliwości widzenia w swym życiu pasterza diecezji nie słyszało nigdy kazania w kościele! Tej między innymi biedzie miał sprostać nasz Zakon gdyż jego członkowie otrzymali zezwolenie na głoszenie Słowa. Dlatego też w strukturze życia parafialnego zaczną pojawiać się - oczywiście w miastach - kazania dominikańskie i franciszkańskie głoszone po Mszy Św. najczęściej pod krzyżem na cmentarzu przykościelnym.
         Myślę, że warto tu podkreślić jedną rzecz. Rozwijające się wtedy pod patronatem mendykantów nabożeństwa i praktyki religijne nie wywodziły się z klasztorów tak jak miało to miejsce w poprzedniej "epoce benedyktyńskiej".
         Przykładem niech będą najpopularniejsze z nich mianowicie Droga Krzyżowa i jasełka bożonarodzeniowe. Pierwsza wywodziła się z Ziemi Świętej drugie zaś propagował usilnie św. Franciszek.
         Gdy mówimy o ówczesnym życiu religijnym świeckich nie sposób nie wspomnieć także o modlitwie różańcowej szczególnie kultywowanej przez nasz Zakon.
         Epoka, o której mówimy charakteryzowała się także przejawami czci dla ludzkiej natury Chrystusa i do tajemnic Jego życia wspominanych w liturgii. Na świadomość ludzi świeckich szczególnie oddziaływała idea grzechu i sądu. Stąd też krucyfiks i Sąd Ostateczny były motywami najczęściej spotykanymi w świątyniach.
         Człowiek XIII wieku mając świadomość Boga - Sędziego widział jednocześnie Jezusa w perspektywie Jego ludzkich uczuć, szczególnie łaskawości. Towarzyszyła temu serdeczna cześć dla Jego Matki postrzeganej nie tylko w hieratycznym majestacie. Była Ona także, dziewicą ze sceny zwiastowania, młodą matką w stajence czy wierną towarzyszką pod krzyżem.
         W czasie, o którym mówimy nastąpił rozwój kultu konsekrowanej hostii. Publiczna adoracja hostii była naturalnym tego następstwem.
         Jeżeli chodzi o modlitwę indywidualną wiernych świeckich to sprowadzała się ona do odmówienia określonej liczby Ojcze nasz i Zdrowaś Mario. Niekiedy także na recytowaniu psalmów.
         Dynamiczny rozwój miast i idąca za nim zmiana stosunków społecznych u podłoża której leżała niespotykana nigdy przedtem i potem migracja ludności wiejskiej to zjawiska, które przyczyniły się do powstawania wielu ruchów ludowych o charakterze religijnym i społecznym. Były one wyrazem dążenia do powrotu do apostolskiego trybu życia. Wielu ludzi świeckich dostrzegając demoralizację wewnątrz Kościoła, bogacenie i zeświecczenie kleru, upadek obyczajów a w konsekwencji sprzeniewierzenie się moralnej nauce Chrystusa, pragnęło oprzeć swe życie duchowe na trzech niezbywalnych filarach Ewangelii - ubóstwie, czystości i posłuszeństwie.
         Tym tęsknotom wychodziły na przeciw zakony żebracze - Dominikanie i Franciszkanie.
         Franciszek chciał naśladować Jezusa ubogiego, odartego z szat, wyżekającego się wszystkiego poza ogromem miłości.
         Dominik wskazał na Jezusa głoszącego Słowo.
         Obaj czy zdawali sobie z tego sprawę czy nie mieli bardzo wiele do zaproponowania ludziom świeckim. Ubogi ewangeliczny sposób życia jako świadectwo ucznia Chrystusa oraz przemieniającą moc Bożego Słowa, które można wreszcie do woli słuchać i stosować w życiu.
         Stąd też żelazną konsekwencją był fakt, że wokół obydwu wspólnot zaczęli pojawiać się ludzie pragnący korzystać z dóbr duchowych Zakonów podobnie jak Oblaci św. Benedykta. Powstają więc liczne bractwa charytatywne i pokutne, których członkowie są przekonani, że choć żyją w świecie i często posiadają rodziny, włączają się w dzieło Zakonów i korzystają z dóbr duchowych przynależnych braciom.
         Dla jednej z takich grup, która wywodziła się z ruchów pokutnych istniejących w północnej Italii Generał Munio de Zamora zatwierdził przepisy pod nazwą; "Reguła braci i sióstr Zakonu od pokuty św. Dominika braci kaznodziejów". I to są nasze początki.
         Proszę wybaczyć mi taką prywatną dygresję. Otóż zawsze gdy mówię czy działam jako dominikanin nie mogę oprzeć się wzruszeniu, że oto tak jak w tej chwili działam we wspólnocie, która ma za sobą historię ośmiuset lat. Jest to dla mnie o tyle budujące, że jest to naprawdę ogrom czasu w porównaniu z wieloma wspólnotami, które wyrosły po Vaticanum II a które często próbują odkrywać te charyzmaty, którymi z woli Boga posługuje mój Zakon od czasów Średniowiecza.
         Myślę, że tak jest we wszystkich wspólnotach, które powstają wokół autentycznych charyzmatów Ducha Św., iż najłatwiej uchwycić ich szczególną misję i duchowość na początku tzn. W czasie gdy żywy jest duch założyciela. Późniejsze lata przynoszą kryzysy, czasem sprzeniewierzenia, potem próby reform, które niosą za sobą modyfikacje i zmiany. Bywa, że te zmiany i „reformy” idą tak daleko, iż wspólnota traci swą tożsamość, staje się czymś innym a w końcu umiera. Nas na szczęście nie dotknęło coś takiego ale gdy chce się zrozumieć w pełni naszą duchowość, posłannictwo i charyzmaty należy także sięgnąć do początków. I właśnie Reguła generała de Zamory oddaje najlepiej ducha nieskażonego późniejszymi zmianami. Pokazuje kim jako tercjarze mieliśmy i mamy być.
         Jak więc widział średniowieczny generał Zakonu rolę świeckich w swojej wspólnocie? Słowa z pierwszego artykułu Reguły kierowane do nowicjusza mówią właściwie wszystko: „Włącza się w Zakon... jako syn św. Dominika ukochany w Panu...by był gorącym obrońcą prawdziwej wiary przed herezjami.”
         Proszę zauważyć, że najpierw świecki, który we współczesnym rycie obrzędu obłóczyn pytany o co prosi i odpowiadający - „miłosierdzia Bożego i waszego” - właśnie przez wzgląd na to miłosierdzie, zostaje włączony w Zakon. Nie jest przygarnięty na chwilę by się miał ogrzać posilić i pójść dalej. Nie jest zaproszony do jakiegoś niezobowiązującego duszpasterstwa świeckich, w którym uczestniczy póki mu się nie znudzi. On jest prawnie ze wszystkimi konsekwencjami przyjęty do Zakonu. Tworzy wraz z innymi świeckimi lub może lepiej było by powiedzieć - żyjącymi w świecie - wspólnotę świeckich Zakonu Kaznodziejskiego. Dokładnie tak samo jak bracia Zakonu Kaznodziejskiego czy mniszki Zakonu. A więc od początku od czasów Munia ci świeccy są pełnoprawnymi członkami Zakonu Kaznodziejskiego. Włączenie ich w Zakon poprzedza jakiekolwiek zaangażowanie ewangelizacyjne ponieważ to będzie dopiero wypływało z charyzmatów wspólnych dla całego Zakonu. Dominikanin świecki ma działać jako dominikanin bogaty duchem Ojca Założyciela.
         Współczesna Reguła III Zakonu zatwierdzona prze watykańską Kongregację do spraw Zakonów i Instytutów Świeckich, Reguła często przez nas krytykowana nie pozostawia jednak co do tej kwestii jakichkolwiek wątpliwości. W punkcie drugim mówiąc o świeckich w Zakonie stwierdza co następuje: „Niektórzy z nich, natchnieni przez Ducha Świętego do życia według ducha i charyzmatu św. Dominika, włączają się do Zakonu według swych własnych ustaw poprzez specjalne przyrzeczenia.”
         Siedemset lat temu to włączenie w Zakon stało się kością niezgody wśród samych Ojców. I Jak wiemy bywa nią także dzisiaj. Dość powiedzieć, że gdy Munio de Zamora włączył świeckich w Zakon bracia złożyli na niego skargę do Stolicy Apostolskiej i w konsekwencji stracił - jak byśmy to dziś powiedzieli - posadę. Nie przejął się jednak. Reguły nie wycofał!
         Wróćmy więc do jej tekstu. Otóż jak mówi dalej przytoczony przeze mnie fragment to włączenie w Zakon ma swój cel i zobowiązanie zarazem. Świecki włącza się w Zakon - tu powtórzę raz jeszcze - by był gorącym obrońcą prawdziwej wiary przed herezjami!
         Powiedziałem wcześniej, że tekst zatwierdzony przez Munio de Zamorę nosił nazwę: "Reguła braci i sióstr Zakonu od pokuty św. Dominika braci kaznodziejów". A więc jak widać z samej nazwy celem świeckich w Zakonie miała być i jest pokuta. Charakter naszej wspólnoty jest pokutniczy. Nie zapominają o tym współczesne dokumenty III Zakonu. W Dyrektorium naszej Prowincji czytamy:
    "1. Dominikanie świeccy, pamiętając że należą do Zakonu, przez całe wieki nazywanego Zakonem św. Dominika od Pokuty, świadomi są swego pierwotnego powołania i chętnie podejmują rozmaite czyny pokutne, ofiarując je Bogu na przebłaganie za grzechy swoje, swoich współbraci i współsióstr, członków innych gałęzi Zakonu Dominikańskiego i za grzechy świata.
    2. Dominikanie świeccy starają się o wyrabianie w sobie ducha pokuty jako obrony społeczeństwa przed moralnym zepsuciem i upadkiem obyczajów.
    3. Dominikanie świeccy realizują ducha pokuty przez:
    a) wielkoduszne przyjmowanie trudów życia i ofiarowanie ich Bogu;
    b) roztropne podejmowanie aktów umartwienia (posty, uczestnictwo w pieszych pielgrzymkach itp.);
    c) uczestnictwo w nabożeństwach pokutnych;
    d) rozważanie tajemnic zbawczych, a szczególnie Męki i Śmierci Chrystusa Pana i współdziałaniu w nich Matki Najświętszej;
    e) modlitwy za grzeszników."
         Tak na marginesie odsyłam do lektury pełnego tekstu naszego Dyrektorium prowincjonalnego. Jest to wspaniały, głęboki komentarz i jednocześnie rozwinięcie obowiązującej obecnie Reguły.
         Mamy więc pokutować. Ale nie tylko. Mamy być także - co dwukrotnie przed chwilą powtórzyłem - gorącymi obrońcami prawdziwej wiary! Nie tylko Reguła Munia o tym wspomina. W tekście współczesnym czytamy: „Jako członkowie Zakonu Kaznodziejskiego uczestniczą w jego posłannictwie przez studium, modlitwę i głoszenie słowa Bożego, zgodnie z warunkami życia ludzi świeckich.” I dalej: „... dają szczególne świadectwo swojej wiary, wsłuchują się w potrzeby ludzi swoich czasów i oddają się w służbę prawdzie.” A Dyrektorium rozwija tę myśl:
    "l. Dominikanie świeccy świadomi swojego udziału w posłannictwie kapłańskim Chrystusa na mocy chrztu św. i bierzmowania, starają się o czynną realizację tego posłannictwa przez pogłębianie świadomego uczestnictwa w liturgii św. i przybliżanie innym znaczenia i piękna tejże liturgii.
    2. Posłuszni Duchowi Świętemu uczestniczą w posłannictwie prorockim Chrystusa przez:
    a) studium, głoszenie i obronę prawd wiary;
    b) szeroko pojętą katechizację na różne sposoby.
    3. Zgodnie ze swoim powołaniem realizują posłannictwo królewskie Chrystusa przez:
    a) pragnienie świętości, spełniającej się w upodabnianiu do Króla, który pragnie rozszerzać swoje Królestwo za pośrednictwem świeckich;
    b) aktywną pomoc każdemu, kto jej od nich oczekuje, dostrzegając w biednym, chorym i upokorzonym samego Chrystusa.
    4. Wierni swej przynależności do Zakonu Prawdy (Ordo Veritatis) starają się o zgłębianie doktryny katolickiej. Charakteryzuje ich umiłowanie Nauki Kościoła i wyczulenie na szerzące się błędy i herezje we współczesnym świecie (canes Domini).
    5. Podstawą apostolstwa dominikanów świeckich jest modlitwa i kontemplacja. Podstawowa dewiza Zakonu Kaznodziejskiego Contemplata aliis tradere (dzielić się owocami kontemplacji) wyznacza kontemplacyjno-czynny charakter ich życia. "

         Skoro więc nasze ustawy czyniąc z nas pełnoprawnych członków Zakonu Kaznodziejskiego, nakładają na nas obowiązek pokuty i walki o Prawdę - napisałem tu słowo „prawda” z dużej litery - to spójrzmy jakie te właśnie ustawy przynosiły owoce. Wszak Reguły według których żyją wspólnoty mają nie tylko wymiar prawny. Mają przede wszystkim moc duchową! Wiedzą o tym wszyscy, którzy według nich żyją!!!
         Przypatrzmy się więc w takim reporterskim zapisie tym, którzy na początku naszej zakonnej historii mieli odwagę realizować swój charyzmat i osiągnęli chwałę ołtarzy. Ponieważ w swojej wypowiedzi ograniczyłem się do uchwycenia „duchowych początków” naszej wspólnoty przytaczam jedynie biogramy świętych i błogosławionych III Zakonu, którzy żyli w XIII i na początkach XIV wieku. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do książki „Święci i błogosławieni Zakonu Dominikańskiego” pióra siostry Marii Katarzyny Kominek OPs.
         Święta Zdzisława Berka - matka rodziny i tercjarka.
    Urodziła się w 1208 roku w Krzyżanowie na Morawach. Wcześnie wydana za mąż za szlachcica Gallo Markwaarta znosiła cierpliwie jego gwałtowny charakter. Wychowała czworo dzieci. Żyjąc w świecie rozdawała jałmużny, posługiwała chorym, odwiedzała więźniów, oddawała się bardzo ostrym praktykom pokutnym. Była znana z zamiłowania do modlitwy i samotności. Posiadała łaskę modlitwy wewnętrznej i nieustannej kontemplacji. Habit tercjarski otrzymała z rąk samego bł. Czesława. Jej wstawiennictwu przypisuje się liczne uzdrowienia. Liturgia dominikańska wspomina Ją jako "wspomożycielkę strapionych" oraz "uzdrowienie chorych". Zmarła w 1252. Za jej pośrednictwem modlimy się za matki rodzin.
         Błogosławiona Małgorzata z Citta di Castello - dziewica i tercjarka.
    Urodziła się w 1287 w Metola. Niewidoma od urodzenia, karłowata i kulawa była w okresie dzieciństwa trzymana w ukryciu. W wieku szesnastu lat została zawieziona do Citta di Castello by tam prosić o jej uzdrowienie. Gdy cud się nie zdarzył została porzucona przez rodziców. Sama poleciła się wtedy opiece Dzieciątka Jezus. Bóg doprowadził ją do furty klasztoru dominikanek w Citta di Cadtello. Tam została przyjęta do Trzeciego Zakonu. Jako tercjarka odznaczała się duchem pokuty i posiadała wiedzę wlaną. Mimo kalectwa dopomagała uczniom w ćwiczeniach literackich i gramatyce. Zmarła w wieku 33 lat w roku 1320. Jej nienaruszone ciało spoczywa pod głównym ołtarzem kościoła św. Dominika w Citta di Castello. Za jej wstawiennictwem modlimy się za dzieci nienarodzone.
         Błogosławiona Sybillina Biscossi - dziewica i tercjarka, rekluza.
    Urodziła się w Pawii w 1287. Wcześnie osierocona pracowała jako służąca. Mając dwanaście lat straciła wzrok. Widzac w swoim kalectwie wyraźną wolę Bożą wstąpiła do Trzeciego Zakonu poprosiła o zamurowanie w celi przy kościele dominikańskim. Miała wtedy piętnaście lat. Przeżyła samotnie w celi sześćdziesiąt cztery lata. Przez okienko celi udzielała porad duchowych licznie ją odwiedzającym. Zmarła w 1367. Jej ciało złożone w katedrze w Pawii jest doskonale zachowane. Można je oglądać trzy razy w roku. Za Jej wstawiennictwem modlimy się za osoby pracujące jako służące.
         Błogosławiony Albert z Bergamo - tercjarz.
    Urodził się w 1214 roku koło Bergamo w bardzo biednej rodzinie włościańskiej. Od wczesnej młodości musiał bardzo ciężko pracować. Jego wyczulenie na ludzką biedę i idąca za tym dobroczynność nie były akceptowane przez żonę. Nie był także rozumiany przez swoich ziomków. Na skutek fałszywego donosu wywłaszczony przez miejscowego feudała musiał szukać pracy robotnika rolnego. Opuszczony przez małżonkę żył odtąd w separacji. Pracując i rozdzielając dobra ubogim wstąpił do Trzeciego Zakonu. Pielgrzymował do Rzymu, Compostelli i Jerozolimy. Zmarł w 1279. Za jego wstawiennictwem modlimy się za małżonków oraz żyjących w separacji.
         Błogosławiona Joanna z Orvieto - dziewica i tercjarka.
    Urodziła się w górach koło Orvieto w II poł. XIII w. Osierocona w wieku pięciu lat była zmuszona podjąć pracę zarobkową. Odrzuciła propozycję zamążpójścia i jako młoda szwaczka wstąpiła do Trzeciego Zakonu. Stała się doradczynią i i ofiarną służebnicą ubogich mieszkańców miasteczka. Za krzywdy odpłacała dobrem, przyjęła krzyż choroby i opuszczenia. Otrzymała łaskę wyjednywania cudów na modlitwie. Zmarła w 1306. Za jej wstawiennictwem modlimy się za kobiety, zarabiające pracą rąk własnych.
         Moi drodzy zakończę modlitwą, której słowa zaczerpnąłem z jednej z pieśni III Zakonu aby za wstawiennictwem świętych Dominika i Jacka prosić Boga by nie zabrakło tercjarzy, którzy przepełnieni duchem apostolskim będą głosić jego Słowo wszędzie tam gdzie zechce ich posłać:

    Idźcie i głoście moje słowo, powiedział Pan,
    W świat idźcie głosić moje słowo, posyłam was.
    Święty Dominiku, stań wśród nas na nowo.
    Twój apostolski niech zapłonie duch,
    By świat napełnił się znów głosem Słowa,
    Aby wśród ludzi zakrólował Bóg.

    Z miłością, wiarą i nadzieją, idziemy w świat,
    By, Jezu, Twoje miłosierdzie, dostrzegł mój brat.
    Święta Katarzyno, stań wśród nas na nowo.
    Twój apostolski niech zapłonie duch,
    By świat napełnił się znów głosem Słowa,
    Aby wśród ludzi zakrólował Bóg!

    Idźcie głosić moje słowo, powiedział Pan,
    W świat idźcie głosić moje słowo, posyłam was.
    O, święty Jacku, stań wśród nas na nowo.
    Twój apostolski niech zapłonie duch,
    By świat napełnił się znów głosem Słowa,
    Aby wśród ludzi zakrólował Bóg!